Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Nawiedzone lato (Haunted Summer)

09 Grudzień 2006, 00:11 
Kompozytor: Christopher Young

Orkiestracje:Christopher Young
Syntezatory:Mark Zimoski, Tom Calderaro

Rok wydania: 1988/1989
Wydawca: Silva Screen

Muzyka na płycie:
Nawiedzone lato (Haunted Summer)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

W 1986r miało miejsce zdarzenie, które znacząco wpłynęło na osobę Christophera Younga i spowodowało zmiany w jego stylu komponowania na kilka lat. W tym czasie reżyser Tobe Hopper odrzucił jego eksperymentalną, awangardową ścieżkę dźwiękową reprezentującą nurt musique concrete, napisaną do horroru Najeźdźcy z Marsa - dzieło to okazało się najwyraźniej zbyt ambitne do tego horroru klasy B. Christopher Young bardzo przeżył to pierwsze w swojej karierze odrzucenie. W tym momencie odezwał się chyba instynkt samozachowawczy. Aby utrzymać się na powierzchni, Young stał się mniej agresywny w forsowaniu awangardowych, wysoce eksperymentalnych kompozycji a zaczął chadzać trochę innymi, nieco bardziej wytartymi muzycznymi ścieżkami i tworzyć bardziej kompromisową muzykę przez kilka lat, lecz na początku lat 90-tych przyszła kolejna fala trudnych, frustrujących tworów, takich jak Species, Dark Half czy Hider In The House. Wg mnie to odrzucenie Najeźdźców z Marsa było swoistym szczęściem w nieszczęściu. Być może bez tego zdarzenia Young nie zmieniłby swojego stylu komponowania i począwszy od 1987r nie powstałaby cała seria świetnych kompozycji, jakimi nas przez kilka lat uraczył. Jedną z nich jest *score napisany do dramatu czeskiego reżysera Ivana Passera pt. Nawiedzone lato. Ten mały, niezależny film przenosi nas w lato 1816 roku nad Jezioro Genewskie, gdzie dochodzi do spotkania piątki intelektualistów, w tym będącego w separacji wówczas 28-letniego Lorda George Byrona (Philip Anglim) z młodziutką, ledwie 18-letnią Mary Shelley (Alice Krige)– obojga chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. To wielotygodniowe obcowanie ze sobą w tak cudnych okolicznościach przyrody zaowocowało romansem Byrona z przyrodnią siostrą Shelley, Claire Clairmont (Laura Dern) a przede wszystkim zainspirowało Mary Shelley do napisania swojej najsłynniejszej powieści, Frankenstein.

Gdyby za zilustrowanie tego filmu wziął się jakiś kompozytor starszej daty, np. Georges Delerue, z pewnością Nawiedzone lato otrzymałoby konwencjonalną, zbudowaną wyłącznie na tradycyjnych brzmieniach ilustrację, ale z pewnością Ivan Passer dobrze wiedział, czego chce i czego się spodziewać zatrudniając młodego i znanego z eksperymentowania Christophera Younga. W przypadku tego filmu potrzebne było nowe, świeże podejście do ilustracji muzycznej. W Haunted Summer sportretowano środowisko młodych, prężnych intelektualistów stąd reżyser i kompozytor uzgodnili, że trzeba tu muzyki oddającej ich młodzieńczą marzycielskość i pasję a także uwielbienie dla życia. Muzyka nie mogła być sztywna i staroświecka. Dlatego Christopher Young sięgnął po arsenał elektronicznych zabawek i w kilku kompozycjach, gdy wymagała tego dana scena, uzupełnił go klasycznym instrumentarium, w brzmieniu pojawiają się skrzypce, flet, fortepian czy nawet alpejski *róg . Dzięki temu muzyka brzmiała współcześnie a jednocześnie była choćby minimalnie spojona z czasem i miejscem zdarzeń, poza tym oczywiście nie wszystkie emocje da się wyrazić za pomocą samej elektroniki.

W muzyce Younga pojawiają się popularne w latach 80-tych nurty muzyczne, na czele z New Age, ambientem i minimalizmem. Dwa z nich słychać już w pierwszej kompozycji, czyli Haunted Summer gdzie Young prezentuje powtarzający się przez cały utwór dynamiczny, minimalistyczny motyw i *kontrapunktującą, wypełnioną optymizmem melodię – zapewne ilustruje w ten sposób podróż głównych bohaterów na miejsce spotkania i ich związane z tym nadzieje. Wygląda i brzmi to bardzo podobnie jak wcześniejsza o kilka lat muzyka Marka Ishama z melodramatu Pani Soffel. Motyw ten powróci jeszcze w Villa Diodati. Zostaje on jednakże przyćmiony przez następne kompozycje w tym olśniewająco piękną Menage - jest to jeden z takich utworów, które Anglosasi zwykli określać mianem „emotional killer”, przejmująca i wspaniała kompozycja z pasją odegrana przez skrzypka przy akompaniamencie syntezatorów. Polecam koniecznie przesłuchać. Dalej jest jeszcze lepiej, emocje nie opadają, mimo, że na pierwszy plan wyraźnie wysuwa się elektronika, jak w przepięknym The Night Was Made For Loving, gdzie Christopher Young stworzył fantastyczną, mocno rozpalającą wyobraźnię kompozycję New Age – po prostu trzeba zamknąć oczy i zanurzyć się w dźwięki syntezatorów, muzyka ukoi nawet wyjątkowo zszargane nerwy. Bardzo intrygująco prezentuje się także An Unquiet Dream, podobnie brzmiący (choć wzbogacony o syntetyczny chór, nadający mistycznej aury), lecz dużo mroczniejszy klimatem i bardziej pesymistyczny. Słychać tu echa wcześniejszej kompozycji Younga z dramatu wojennego BAT-21, jest nawet odtworzenie pewnego fragmentu kompozycji z tamtego score’u. Jedynym utworem, w którym elektronika w całości ustępuje pola symfonice jest Geneva, pełniący w filmie rolę muzyki źródłowej. To pełen dostojeństwa, ugładzony emocjonalnie kawałek, zaaranżowany na sekcję smyczkową i ubrany w klasyczną formę.

Christopher Young wielokrotnie w wywiadach wypowiadał się na temat pewnej dychotomii swojej osobowości. Z jednej strony drzemie w nim melodysta i esteta, ale ma on też swoje drugie oblicze – bardzo mroczne i niepokojące, karzące uciekać od lekkiej i przystępnej formy w chaos i muzyczny terror. Te dwie twarze kompozytora dają o sobie znać także i w Haunted Summer, bo obok przepięknych, melodyjnych utworów pojawiają się tu mroczne, klimatyczne kompozycje zahaczające o awangardę i nurt musique concrete, którego Young jest przedstawicielem. Jak Polidori’s Potions, gdzie pojawia się syntetyczny sound design, pohukiwania, pojękiwania, samplowane dźwięki ze świata naturalnego i ludzkiego, a także kobiecy głos – wszystkie zabiegi mają na celu wytworzyć klimat niesamowitości i wywołać mały dreszczyk na skórze słuchacza. W filmie ta kompozycja towarzyszy opowieściom jednego z literatów, raczącego towarzystwo historiami nie z tej ziemi (jak się później okazuje – inspirują one Mary Shelley do napisania Frankensteina. Te same techniki kompozytorskie i klimaty powrócą w finałowym utworze Hauntings, niewykorzystanym w filmie. Usłyszymy w nim wariacje na tematy wcześniej już się pojawiające, jak i układanka najciekawszych fragmentów. Można go nazwać projekcją wspomnień oraz pozytywnych i negatywnych wrażeń po wielce inspirującym spotkaniu z intelektualistami, czyli wszystko, z czego ułoży się później bestsellerową powieść.

Pisanie muzyki do kina artystycznego niesie ze sobą ryzyko, iż kompozycja nie zostanie dostrzeżona przez zbyt szerokie grono ludzi. Niestety stało się tak i tym razem. Zjawiskowa muzyka Christophera Younga została kompletnie przeoczona przez krytykę i ludzi w Hollywood. Taki sam los spotkał wówczas również inne kompozycje dramatyczne Amerykanina, bo publika zwróciła uwagę tylko na jego kompozycje napisane do komercyjnych horrorów Hellraiser i 2 oraz Mucha 2. Zatem talent melodramatyczny Younga musiał czekać kilka lat na odkrycie. Dziś obcowanie z recenzowanym dziełem będzie na pewno bardzo ciekawym doświadczeniem dla osób, które znają Amerykanina jedynie z licznych horrorów. W Haunted Summer jawi nam się jako ekspert w używaniu syntezatorów, mistrz w kreowaniu atmosfery, a przede wszystkim znakomity melodysta. Występujące w tym scorze motywy należą po dziś dzień do najlepszych w twórczości artysty. Polecam!

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Haunted Summer - 02:57
2. Menage - 04:45
3. Villa Diodati - 03:43
4. The Night Was Made For Loving - 07:12
5. Polidori`s Potions - 04:19
6. Ariel - 02:11
7. Confrčres - 02:12
8. Geneva - 01:34
9. Alby - 02:41
10. An Unqiet Dream - 05:34
11. Hauntings: Hotel d`Angleterre/In The Caves Of Chillon/Incubus/Mont Blanc - 18:26

Razem: 55:34



Komentarze czytelników:

Korki:

Moja ocena:

Mało znane, ale warto poznać. Kawał porządnej muzyki. Zgadzam się z recenzentem. Pozdro

Mefisto:

Moja ocena:

Niesamowita kompozycja, choć od maksymalnej oceny się powstrzymam, gdyż jest mimo wszystko za długa (ten ostatni utwór-moloch to też pomyłka), a i chwilami także niezbyt przystępna. Niemniej to jeden z najlepszych Youngów w historii - warto posłuchać.

Mystery:

Moja ocena:

Ano niesamowita. Nic tylko przyklasnąć dla Younga.... minimalisty :)
Jakby tylko jakoś rozbić ten 11 utwór to byłaby pełna piąteczka.