Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Flyboys

10 Grudzień 2006, 09:52 
Kompozytor: Trevor Rabin

Dyrygent: Don Harper
Orkiestracje: Tom Calderaro, Nicole Nevin

Rok wydania: 2006
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Flyboys

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Na początek trochę historii. Nim Stany Zjednoczone przystąpiły do I wojny światowej w kwietniu 1917 roku, niektórzy obywatele USA pragnęli zaciągnąć się pod francuskie sztandary i bić się z Niemcami. Jednakże Amerykanin służący w obcej armii tracił obywatelstwo. Aby nie karać szlachetnego zrywu obywatelskiego ambasada amerykańska w Paryżu stwierdziła, że można bezkarnie pomóc Francji na dwa sposoby: zapisując się w szeregi Amerykańskiej Służby Ambulansów lub zaciągając się do Legii Cudzoziemskiej. To z szeregów Legii pochodzili pierwsi ochotnicy, którym, po roku wojny w okopach, udało się w 1915 roku dostać przydział do lotnictwa – tą drogą do francuskich sił powietrznych trafiło 24 pilotów. Tam spotkali się z grupą bogatych młodzieńców, którzy przybyli do Francji bezpośrednio z USA zimą 1915 roku. Kiedy we francuskich pułkach lotniczych na dobre zagościli amerykańscy sprzymierzeńcy, niemal natychmiast zrodził się pomysł utworzenia specjalnej eskadry myśliwskiej jedynie z pilotów przybyłych z USA. Stało się to 20 kwietnia 1916 roku. Nazwa Escadrille Americane została zmieniona w grudniu, po protestach Berlina, na Escadrille Lafayette`a (ten francuski markiz był bohaterem wojny o niepodległość USA). Film Flyboys porusza właśnie tę tematykę. Reżyser Tony Bill i producent Dean Devlin (Stargate, Independence Day i Godzilla) zgromadzili na potrzeby tego wojennego dramatu budżet 60 mln dolarów. Debiut na ekranach kin miał miejsce 22 września 2006 roku.

Wybór Trevor Rabina na autora muzyki nie był przypadkowy. Zaledwie rok wcześniej napisał klasyczną i wysoko ocenioną ilustrację do innego dramatu wojennego (z okresu II wojny światowej) pt.: The Great Raid. Styl kompozytora od pewnego czasu ulega zmianie – coraz częściej Rabin bierze na „warsztat” inne gatunki niż akcja – dramaty sportowe (ma już ich w dorobku cztery) i kino wojenne. Po drugie, Trevor w projektach tego typu stawia na brzmienie orkiestry symfonicznej, w tym także partii solowych, ograniczając przy tym użycie instrumentarium elektronicznego – stałego środka w filmach akcji. Sport i wojna to gatunki kina, w których zanika „dawny”, agresywny i elektroniczny Trevor Rabin na rzecz klasycznego i melodyjnego.

Takie były moje oczekiwania, gdy w grudniu 2005 roku kompozytor podpisał się pod projektem „powietrznego” dramatu z okresu Wielkiej Wojny. Spodziewałem się poziomu ubiegłorocznego VI. Batalionu i nie zawiodłem się. Inspiracji dostarczyły również takie partytury wojenne jak The Patriot Johna Williamsa i Pearl Harbor Hansa Zimmera. Może troszkę szkoda, że brakło w tym gronie klasycznego The Blue Max Jerry`ego Goldsmitha z 1966 roku. W dniu 10 października 2006 roku Varese Sarabande Records wydała oficjalny soundtrack z niemal 50 minutami „original score”. Co znalazło się na albumie?

Na potrzeby partytury Trevor Rabin skomponował pięć tematów głównych i kilka mniejszych, w tym parę motywów akcji. Orkiestracja całości położyła nacisk, obok tradycyjnej orkiestry symfonicznej, także na obecność solowych partii instrumentalnych (trąbka, picollo lub fortepian) oraz chór. Tym razem brakło wszechobecnej dotąd elektroniki (poza elementami perkusyjnymi) i gitary elektrycznej. Klimat soundtracku obraca się wokół zróżnicowanego tematycznie patriotyzmu, żołnierskiego dramatu i powietrznych pojedynków na śmierć i życie.

Dominującym elementem jest główny temat patriotyczny, prezentowany na albumie w kilku wariacjach – liryczna, melodyjna, a przy tym dramatyczna i z góry kojarząca się z wojennym etosem stanowi podstawę Main Title, Cassidy Funeral (wydźwięk tematu, choć wzniosły, nie epatował nadmiernym optymizmem), Rawlings and Luciane Fly, Rawlings and Luciane (te dwie kompozycje to doskonałe przykłady wyciszenia nastroju, w postaci romantycznej odmiany tematu głównego przy użyciu sekcji smyczkowej, fletu i fortepianu – przypominało to elementy z Deep Blue Sea i Gridiron Gang) i finalny Briefing Room, który z uwagi na zbyt duży poziom wyciszenia nie dostarczał odpowiedniej dawki emocji na zakończenie.

Kolejną odmianą tematu patriotycznego jest aranżacja triumfalna i heroiczna, z właściwym użyciem sekcji dętej blaszanej – Cassidy Funeral lub The Last Battle oferuje styl Armageddon z rozbudowaną sekcją smyczkową, werblami i blachą oraz wzniosłą partia chóralną. Nie inaczej było w Dogfight, gdzie Rabin stopniowo rozwinął temat przewodni z pomocą całej orkiestry i chóru. Inne kompozycje heroiczne to: The Planes Arrive, Heros i Black Falcon. Ciekawą aranżację możemy usłyszeć w The Last Battle, gdzie, obok wersji triumfalnej, mamy także wariację marszową z rytmicznymi smyczkami i werblami oraz instrumentami dętymi blaszanymi.

Jak widać z powyższego, temat patriotyczny jest rzeczywiście wszędobylski, różnicowany emocjonalnie i instrumentalnie, na szczęście jednak, nie on sam dźwiga ciężar ilustracji. Kolejne dwa, typowo militarystyczne dodatki kompozytora do całości to typowe tematy: wojenny i marszowy. Ten pierwszy stanowi wyraźną inspirację The Patriot; brzmiąc od początku jak poważna, subtelna, pełna smutku i nostalgii melodia z solową trąbką i *waltornią – Training Montage, Cassidy Funeral i Dogfight. Według mnie najlepszą częścią albumu jest temat marszowy na flet – picollo i werble; pełen życia, optymizmu i heroizmu: Training Montage (powtórzony w nim aż 3-krotnie) i The Last Battle.

Innym rodzajem melodii, za pomocą której kompozytor podkreślał sceny w bazie lotniczej to zróżnicowany emocjonalnie tzw. temat lotniskowy. Jako dobre przykłady niech posłużą: wesoły i rytmiczny ID The Planes w aranżacji na flet i inne instrumenty dęte drewniane, The Cuffs Are Of - wersja bardziej subtelna i liryczna z większą ilością dęciaków blaszanych, Have To Get Luciane w odmianie wzniosłej i dramatycznej; inspirowany National Treasure oraz liryczna, a potem wzniosła aranżacja w Black Falcon (smyczki rządzą!).

Wojna to nie tylko szczęk oręża, to również łzy rozstania i przygnębienia. W Cassidy Funeral Trevor zafundował nam osobny temat pożegnalny na sekcję smyczkową z akompaniamentem instrumentarium dętego blaszanego i drewnianego oraz nostalgicznie brzmiącego fortepianu (Rabin używał tego ostatniego w podobnej formie w The Great Raid) i Black Falcon. Dramat i smutek dostarcza także typowa elegia żołnierska na chór w Battle Hymn; jeden z najlepszych na płycie przykładów jego użycia.

Skoro akcja filmu skupia się na zmaganiach w powietrzu pod niebem Francji, nie mogło zabraknąć nieodzownej muzyki akcji. Podobnie, jak w przypadku The Great Raid, nie jest ona elementem wszechobecnym, jednak jest na pewno częstym „gościem” na albumie. Rabin podszedł to *„action score” dwutorowo: po pierwsze, przearanżował temat główny, podkręcając jego dynamikę i po drugie, napisał kilka osobnych motywów akcji. To pierwsze rozwiązanie zostało zademonstrowane m.in. przy kompozycjach – The Last Battle, Dogfight, The Planes Arrive, Heros i Black Falcon. Odrębne motywy akcji zostały natomiast skomponowane przy okazji: We`re Out Of Gas to pełna werwy melodia na sekcję smyczkową z uderzeniami perkusji i akompaniamentem dęciaków blaszanych (czuć tu inspirację Deep Blue Sea i The 6th Day), motyw pościgowy w The Last Battle na całą orkiestrę, w Dogfight Rabin posłużył się chórami z rytmiczną sekcją smyczkowo-basową, nie brakło potężnej muzyki akcji w najbardziej dynamicznej kompozycji na albumie – Heros, zaś kolejną i ostatnią porcję dynamicznej akcji rodem á la Armageddon z solidnym podkładem chóru mamy w Black Falcon: brzmi naprawdę niesamowicie.

Flyboys z pewnością pokazuje, że podążanie Rabina w kierunku kina wojennego to dobry wybór. Jego muzyka stała się bardziej klasyczna, dramatyczna, jest w niej więcej emocji, jest bardziej rozbudowana instrumentalnie, a przy tym nie traci nic ze swojej dawnej melodyjności. Z pewnością dostarczy ona specyficznego klimatu wojennego oraz odpowiedniej rozrywki (zresztą pod takim kątem była pisana) i nie ma sensu doszukiwać się w niej jakiś głębszych emocji. Słuchacz może odnaleźć za to kilka inspiracji wcześniejszymi partyturami – samego Rabina i innych kompozytorów – jednak nie są to żadne plagiaty, sztucznie przeniesione kalki, a jedynie pewne nawiązania stylistyczne. Podsumowując, Flyboys nie jest żadnym arcydziełem na miarę The Blue Max Jerry`ego Goldsmitha, lecz po prostu bardzo dobrą ilustracją do wojennego kina „powietrznego”. Komu spodobał się The Great Raid, spodoba się także Flyboys.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Main Title – 5:27
2. Training Montage – 3:42
3. Cassidy Funeral – 6:16
4. We`re Out Of Gas - 0:25
5. The Last Battle - 3:10
6. Dogfight - 5:37
7. Rawlings and Luciane Fly - 2:32
8. Rawlings and Luciane - 3:32
9. The Planes Arrive - 1:53
10. ID The Planes - 0:49
11. The Cuffs Are Of - 0:48
12. Have To Get Luciane - 1:18
13. Heros - 4:32
14. Battle Hymn - 1:47
15. Black Falcon - 4:12
16. Briefing Room - 2:11

Razem: 48:21



Komentarze czytelników:

Tomek G.:

Moja ocena:

Moim zdaniem taki wtórny i bezpłciowy twór nie zasługuje w żadnym wypadku na ocenę 4/5. Jeden z największych gniotów tego roku. Nie polecam.

Babuch:

Moja ocena:

Kicz i tyle

Kuba:

Moja ocena:

Ocena z kosmosu. Kicz, tandeta, wtórność i dwa, może trzy przebłyski, a nie 4/5.

wojtek:

Moja ocena:

Jak dla mnie muzyka słuchalna jak najbardziej i oceniam ja na 4 gwiazdki. Recenzja bardzo dobra podejmująca próbę opisu muzyki na płycie a nie tak jak w przypadku pana Tomka G. ,który notabene recenzował ją na innym konkurencyjnym portalu o muzyce filmowej.

MaciekG.:

Moja ocena:

Muzyka bardzo słuchalna i to jest dla mnie najważniejsze. Słychać wyraźne inspirację Williamsem. Polecam.


  Do tej recenzji jest jeszcze 7 komentarzy -> Pokaż wszystkie