Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Sztandar chwały (Flags Of Our Fathers)

10 Marzec 2007, 21:02 
Kompozytor: Clint Eastwood
Różni wykonawcy

Orkiestracje: Lennie Niehaus
Dyrygent: Lennie Niehaus
Wykonanie: The Hollywood Studio Symphony

Rok wydania: 2006
Wydawca: Milan Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Sztandar chwały (Flags Of Our Fathers)

 Płytę dostarczyła firma:
Warner Music
Spośród wszystkich starć militarnych II wojny światowej, bitwa o japońską wyspę-twierdzę Iwo Jimę z lutego 1945 roku nie jest tak powszechnie znana, jak na przykład przeprowadzony rok wcześniej desant aliantów w Normandii. Tymczasem była ona równie krwawa i przyniosła tysiące ofiar po obu stronach. Ostatnio przypomniał o niej Clint Eastwood, który stworzył znakomity dyptyk traktujący o tamtych wydarzeniach. Pierwszy film, Sztandar chwały przedstawia je z punktu widzenia Amerykanów, drugi, Listy z Iwo Jimy, ukazuje walkę oczami Japończyków. W Sztandarze chwały reżyser nie skoncentrował się jednak na pełnym, realistycznym odtworzeniu starcia (chociaż sceny walk są liczne i zrealizowane równie imponująco, jak w Szeregowcu Ryanie), lecz na losach żołnierzy uwiecznionych na zdjęciu, kiedy stawiali amerykański sztandar na szczycie Iwo Jimy. Zdjęcie okazało się jednak spreparowane – flaga nie została wbita w momencie zakończenia walk i przede wszystkim nie postawiono jej dzięki ludziom z fotografii. Ale obrazek wywołał patriotyczny szał wśród Amerykanów, co wykorzystali politycy w celach propagandowych. Zabrali żołnierzy na trasę po całym kraju – występowali w kiczowatych widowiskach odtwarzających symboliczne wetknięcie flagi, czym mieli zachęcić obywateli do wykupywania bonów na finansowanie wojny. Sztandar chwały opowiada właśnie o niechcianym bohaterstwie tych ludzi – w sposób chłodny, ale bardzo poruszający.

Nie po raz pierwszy Eastwood w swoim filmie sam zajął się oprawą muzyczną. Ostatnio mieliśmy okazję usłyszeć jego bardzo udaną ilustrację obrazu Za wszelką cenę, który wyreżyserował. Wprawdzie nie prezentowała się ona atrakcyjnie na płycie, ale miała istotny wpływ na warstwę emocjonalną całego dzieła. Niestety tym razem Eastwoodowi zupełnie się nie powiodło. Nie dość, że *score kompletnie nie nadaje się do słuchania na płycie, to w dodatku odgrywa niewielką rolę w filmie. Na cały materiał ilustracyjny składa się bowiem najbanalniejsze, hollywoodzkie tło o ciemnej barwie i mrocznym nastroju. Tworzy je kwintet smyczkowy, wygrywający czysto ilustracyjne frazy, oparte na typowych dla amerykańskich ilustracji filmów wojennych połączeniach interwałów sekundowych. Brzmienie uzupełnia „militarna” trąbka i dudniące kotły. Taka muzyka właściwie w ogóle nie zwraca uwagi podczas seansu. Wyjątek stanowi kameralny temat przewodni, łudząco podobny do tego z Za wszelką cenę. To prosta, intymna melodia i jakby dziecinna, która świetnie podkreśla chęć głównych bohaterów do powrotu do normalności. Moim zdaniem najlepiej prezentuje się ona w utworze Platoon Swims, w którym pięknie prowadzi ją fortepian i trąbka i wzruszająco uzupełnia harmonicznie kwintet.

Na szczęście soundtrack nie wypełnia tylko nudny score. Znalazło się na nim również kilka jazzowych piosenek z okresu przedstawionego w filmie, a więc z czasów epoki swingu. Pojawiły się również utwory typowo żołnierskie, na orkiestrę wojskową: dwa marsze – The Thunderer i Washington Post March Johna Philipa Sousa. Na płycie usłyszymy też trochę muzyki klasycznej, między innymi trzecią część słynnej 40. Symfonii g-moll Mozarta w opracowaniu Josepha Haydna na kwartet smyczkowy. Niestety słabo wykonana.

Omawiany album skierowany jest chyba tylko do wąskiego grona miłośników starego, tradycyjnego jazzu. Będą oni musieli jednak wybierać konkretne utwory, bo płyta została kiepsko wyprodukowana i razi pomieszaniem stylistycznym. Wysłuchanie jej skłoniło mnie do smutnej refleksji, że w Stanach Zjednoczonych wydaje się nawet tę muzykę filmową, która się do tego kompletnie nie nadaje, a w Polsce wartościowy materiał często pozostaje wyłącznie integralną częścią filmu.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:


Lista utworów:

1. The Photograph - 0:55
2. Ill Walk Alone - 2:44
3. Knock Knock(Kyle Eastwood, Michael Stevens, Andrew McCormack, Graeme Flowers) - 3:13
4. Wounded Marines - 4:38
5. The Thunderer (John Philip Sousa) - 2:47
6. Armada Arrives - 3:49
7. Goodbye Ira - 0:51
8. Symphony in G Minor, 3rd Movement (Wolfgang Amadeus Mozart) - 3:49
9. String Quartet Opus 6, 2nd Movement (Joseph Haydn) - 3:53
10. Inland Battle - 4:44
11. Flag Raising - 1:02
12. Any Bonds Today? (Irving Berlin) - 2:39
13. Summit Ridge Drive - 3:22
14. Victory Polka (Sammy Cahn and Jule Styne) - 2:30
15. The Medals - 3:00
16. Platoon Swims - 3:14
17. Washington Post March (John Philip Sousa) - 2:39
18. Flags Theme - 3:21
19. End Titles - 1:56
20. End Titles Guitar - 4:25

Razem: 59:31



Komentarze czytelników:

MaciekG.:

Moja ocena:

Napiszę po raz kolejny. Clint niech się więcej nie bierze za komponowanie muzyki filmowej, bo mu to kompletnie nie wychodzi. Muzyka jest nudna, w samym filmie prawie nie słyszalna, a na płycie denerwująca i nie dająca się w ogóle słuchać. Polecam omijać ten score szerokim łukiem, a panu Eastwoodowi następnym razem zatrudnić kompozytora.

Grzesiek:

Moja ocena:

Może nie ma kasy na innego kompozytora :P :P :P

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Eastwood jest żywą Legendą. Aktor, któremu w największym stopniu udało się połączyć karierę aktorską z wspaniałą reżyserką. Ten film, który istnieje dla mnie tylko razem z "Listami z Iwo Jimy" to kolejny przykłady na jego Geniusz. Dodatkowo fakt komponowania muzyki podnosi mu poprzeczkę jeszcze wyżej. Dla Eastwooda muzyka którą pisze to podkreślenie psychologii i przeżyć, które pokazuje w swoich filmach. I ten score, pomimo swojego minimalizmu instrumentalnego wcale nie jest tragedią.

Czerwiol:

Moja ocena:

Muzyka jest niesamowita, czegoś takiego jeszcze nie słyszałem w żadnym filmie