Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Angel

08 Kwiecień 2007, 00:58 
Kompozytor: Philippe Rombi

Rok wydania: 2007
Wydawca: Colosseum

Muzyka na płycie:
Angel

Odtwarzaj / Zatrzymaj

SATYSFAKCJA GWARANTOWANA - nagroda Soundtracks.plGdzie się podziały tamte tematy? – zapytałby dziś niejeden miłośnik muzyki filmowej. Rzeczywiście, w przeciągu kilku ostatnich lat zarysował się nowy trend w tworzeniu opraw dźwiękowych filmów, w którym można zauważyć odejście kompozytorów od budowania swoich ilustracji na chwytliwych tematach, rezygnację z rozbudowanej melodyki na rzecz ewolucyjnych struktur skupionych wokół krótkich motywów i przede wszystkim eksperymentów brzmieniowych. Trudno powiedzieć, czy współczesne tendencje przynoszą lepszy efekt, jeśli chodzi o oddziaływanie muzyki w obrazie. Na pewno w inny sposób buduje ona napięcie, kreuje klimat i nastrój, ale pytanie – czy lepiej, czy gorzej – wydaje się bezzasadne. Mód, naturalnego rozwoju nie zatrzymamy i nie powinniśmy nawet próbować.

Jednak kiedy słuchamy nowej muzyki filmowej na płytach, z pewnością ogarnia nas czasem tęsknota za partyturami napisanymi w starym stylu, pełnymi wielu poruszających tematów i efektownych wariacji na nich opartych. Zadajemy sobie wówczas pytanie, jakie przytoczyłem na początku. Współczesne ilustracje są znacznie rzadziej równie atrakcyjne w połączeniu z obrazem, jak i w oderwaniu od niego. Dlatego dziś coraz mniej artystów zaspokaja tak samo potrzeby i kinomanów i melomanów.

Ale od czasu do czasu zdarza się, że film wymaga bardziej tradycyjnej oprawy muzycznej i wtedy mamy okazję usłyszeć kompozycję wprawdzie niezbyt oryginalną, ale mimo to (a może właśnie dzięki temu) przynoszącą wiele świeżości w naszych kolekcjach soundtracków. Stąd na przykład popularność twórczości Joe Hisaishi`ego, który najczęściej operuje klasycznymi rozwiązaniami kompozytorskimi. I oto tego typu muzykę stworzył niedawno francuski kompozytor Philippe Rombi – do najnowszego filmu Francoisa Ozona, Angel.

Niestety nie wiadomo jeszcze, czy i kiedy dzieło twórcy Basenu i Czasu, który pozostał trafi do polskich kin. Ja go nie widziałem, nie wiem jak spisuje się w nim muzyka, ale już chciałbym zachęcić czytelników do zapoznania się z samym soundtrackiem, który naprawdę może przynieść wiele satysfakcji. Jest to bowiem kompozycja zaskakująco świeża, choć napisana w stylu, z jakiego znamy Johna Williamsa, a szczególnie jego kompozycje stworzone na początku lat 90. W Angel usłyszymy sporo pięknych, bezpretensjonalnych tematów, różnorodnie, bardzo kolorowo zorkiestrowanych. Doświadczymy również urzekających utworów o charakterze lirycznym, w których słychać już europejskie korzenie (mocne podobieństwo do kompozycji Morricone). Cieszy też spójność dzieła Rombiego, brak przestojów i denerwujących wahań emocjonalnych, tak ostatnio częstych. Tu nawet fragmenty ewidentnie czysto ilustracyjne nie nudzą. Niemal za każdym razem pojawia się w nich coś ciekawego – czy to zabawny motyw, czy intymne solo wiolonczeli – niepozwalającego przewijać utworów.

Album otwiera dramatyczny temat przewodni, którego melodyka a także *orkiestracja przywodzi na myśl A.I. Sztuczną Inteligencję Williamsa. Melodia, jaką usłyszymy jest bardzo poruszająca, na co niemały wpływ wywarła chwytająca za serce harmonizacja. Od razu zwraca też uwagę piękne wykonanie, zwłaszcza ciepłe brzmienie sekcji instrumentów dętych drewnianych, które wpłynie również na efekt kolejnych utworów. W Angel dominuje jednak nastrój nie dramatyczny, lecz romantyczny albo wręcz idylliczny. Przejawia się on porywającą, bajkową tematyką, tak bezpretensjonalną, jak choćby E.T. Theme, niezwykle efektownymi ornamentami (figlarne *figuracje skrzypiec, rozweselające akompaniamenty fletów) i całą paletą barw orkiestry symfonicznej. Rombi skomponował utwory różnorodne – od wylewnych poematów po rozpromienione *scherza – w których pokazał wspaniały warsztat i przede wszystkim artystyczny polot.

Omawianej partyturze nie mogę niestety wystawić maksymalnej oceny, ze względu na małą oryginalność (chociaż napisałem, że w tym wypadku jest ona zaletą) i zbyt mocne podobieństwa do muzyki Johna Williamsa. Niemniej jednak Angel polecam wszystkim, którzy zatęsknili za bogatymi tematycznie ilustracjami. Słucha się jednym tchem.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. The Real Life of Angel Deverell (Main Theme) - 02:35
2. Overture - 02:59
3. Inspiration - 02:25
4. Paradise Theme - 02:46
5. Angel`s Theme - 04:20
6. The Publisher - 03:48
7. London - 00:47
8. Norley - 01:19
9. Success - 01:24
10. Crowning Moment - 01:07
11. A Gift from Paradise - 04:25
12. Nora - 01:44
13. Visit to Esme - 01:09
14. Jealousy - 02:40
15. Mother`s Death - 02:06
16. Marry me - 01:41
17. The Portrait/ Honey Moon - 01:49
18. Together in Paradise - 03:03
19. The War - 03:19
20. Alone in Paradise - 04:09
21. In the Name of Love - 03:08
22. Esme`s Death - 02:08
23. Angelica - 03:56
24. Silky Boy - 01:20
25. Angel`s Death - 04:53
26. The Dreamed Life of Angel Deverell - 02:28
27. Angel`s Theme (alternate) - 03:20

Razem: 70:48



Komentarze czytelników:


Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy!