Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Dzień delfina (The Day of The Dolphin)

25 Październik 2007, 19:48 
Kompozytor: Georges Delerue

Dyrygent: Georges Delerue

Rok wydania: 1973/1991
Wydawca: Soundtrack Listeners Communications

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Dzień delfina (The Day of The Dolphin)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Wśród części miłośników muzyki filmowej Georges Delerue uchodzi za synonim konserwatyzmu w dziedzinie, którą się zajmował. Gdyby jednak dokładniej przeczesać dyskografię słynnego Francuza to można znaleźć przynajmniej kilka prac dowodzących, że nie zasługuje on na miano „hamulcowego” muzyki filmowej. Na taką a nie inną opinię, francuski artysta zaczął pracować od początku swej kariery - podczas gdy będący w podobnym wieku koledzy po fachu: Barry, Goldsmith, Morricone i Schifrin nie wahali się sięgać po elektronikę jak również stosować awangardowych technik komponowania, to Francuz bardzo szybko ukształtował swój własny styl, brzmieniowo mocno osadzony w muzyce dawnych epok i szczególnie w licznych filmach historycznych wyróżniający się archaicznym językiem muzycznym, jakiego mało który z młodych twórców zwykł wtedy używać. Komponując dla kina Francuz zawsze wyposażał się w standardowy zestaw klasycznych środków wyrazu, które niezawodnie sprawdzały się w każdej sytuacji, z czasem osiągając w ich użyciu maestrię, jaką już we wczesnych latach kariery doceniali zarówno członkowie akademii filmowych jak i słuchacze.

Zdarzył się jednakże Francuzowi projekt, który zmusił go do kapitulacji, do sięgnięcia po nowoczesne instrumentarium - pewnych celów w tym filmie Delerue nie potrafił już osiągnąć za pomocą klasycznych środków wyrazu. Tym filmem był Dzień delfina z 1973r wyreżyserowany przez Mike’a Nicholsa, będący dziwaczną hybrydą kina ekologicznego z thrillerem spiskowym. Status filmu kompletnie zapomnianego ta produkcja osiągnęła przede wszystkim tyleż ciekawą, co niestety głupawą i zniechęcającą do wyprawy do kina fabułą, bowiem delfiny uczone przez ambitnego naukowca (granego przez George C. Scotta) ludzkiej mowy, mają zostać porwane przez niezwykle błyskotliwych złoczyńców, którzy chcą z ich pomocą dokonać zamachu na prezydenta USA (!).

Przed francuskim artystą stanęło przede wszystkim zadanie uzmysłowienia i przekonania widzów, że te sympatyczne zwierzęta kryją w sobie niezbadane tajemnice i są zdolne do niesłychanych rzeczy. Oprócz tego, wyprzedzając zdarzenia Francuz, co jakiś czas z pomocą swej niepokojącej, nieco złowieszczej muzyki sugeruje widzom, że udziałem delfinów staną się sceny pełne dramaturgii i zła. Owych cech muzyka Georgesa Delerue nabrała z pomocą nieodzownych w muzyce suspense nerwowych smyczków, ale przede wszystkim fal Martenota, elektronicznego instrumentu wyróżniającego się głębokim, hipnotycznym brzmieniem, który oprócz budowania napięcia posłużył Francuzowi także do spotęgowania aury tajemniczości otaczającej delfiny. Gdyby jednak Francuz ograniczył się wyłącznie do powierzenia swej muzyce powyższych funkcji, jego praca byłaby tylko niestrawną dla ucha muzyczną ciekawostką. Na szczęście Francuz zadbał też o wyeksponowanie wątków miłości ludzi do zwierząt, harmonii z naturą, jak również spowodował, iż sekwencje akcji w obrazie Mike’a Nicholsa ogląda się bez znużenia, za to z wyrazem miłego zaskoczenia na twarzy.

Georges Delerue napisał dla potrzeb Dnia delfina jeden z najbardziej ujmujących w swej karierze tematów, nasączony melancholią o bardzo charakterystycznym dlań odcieniu oraz liryzmem i równie charakterystycznie dla tego artysty zaaranżowany, bowiem melodię prowadzą w różnych wariacjach, wyjątkowo preferowane przez niego klawikord i obój. Choć kilku innych przedstawicieli Silver Age namiętnie używało tego pierwszego instrumentu, to gdy słyszy się takie kompozycje jak temat główny z Dnia delfina, dzięki łatwo rozpoznawalnemu sposobowi prowadzenia przez Francuza klawikordu a także stosowanej przez niego walcowej rytmice, wszystko staje się jasne. Pochwalić należy Delerue za sposób wykorzystania tego tematu w poszczególnych scenach, zwłaszcza w depresyjnym finale – udaje mu się uniknąć taniego sentymentalizmu i ckliwości, natomiast każdą z tych scen ukwieconych muzyką legendarnego artysty ogląda się z wyraźnym przejęciem.

O ile tak dojrzałego i przemyślanego stosowania liryki można się zawsze po Francuzie spodziewać, to pokusił się on zaskoczyć słuchacza swą muzyką akcji. Wspominałem parokrotnie o uwielbieniu geniusza z Roubaix dla muzyki dawnych epok, szczególnie renesansu i baroku, zwłaszcza twórczości Antonio Vivaldiego - także tym razem to włoski mistrz okazał się jednym z głównych źródeł inspiracji dla Georgesa Delerue. Zapewne zastosowanie takowej stylistyki w innej produkcji wywołałoby pomruki niezadowolenia i spowodowało posądzenie artysty o brak ciekawych pomysłów, lecz w przypadku Dnia delfina należały mu się słowa uznania za błyskotliwość, bowiem naznaczona Vivaldim muzyka akcji nie tylko świetnie zlała się z dynamicznymi sekwencjami z udziałem delfinów, ale użyta w nietypowych okolicznościach i w zaskakujący sposób w finale filmu, powoduje, że właśnie dzięki niej będzie się go długo pamiętać.

Ilustracja Dnia delfina jako jeden z niewielu elementów produkcji Mike’a Nicholsa zdołała wybić się ponad przeciętność. Wysiłek Francuza doceniono, nominując go do Oskara i Złotego Globu. Po obejrzeniu filmu wydaje mi się, iż były to wyróżnienia jak najbardziej zasłużone i uzasadnione. Francuz jeszcze raz okazał się niemalże bezbłędny, tworząc muzykę w tonie idealnie współgrającym z konkretnymi scenami, ale także wklejając swą muzykę tam gdzie jej najbardziej było trzeba, doceniając rolę ciszy. Jak to niemal zawsze w przypadku Georgesa Delerue bywa, nie mamy tu do czynienia z zimnym profesjonalizmem i wyrachowaniem, lecz tworzeniem muzyki z wielkim sercem i inteligencją a momentami z przymrużeniem oka. Choć kompozycja ta niestety nie zachowuje wszystkich swych atutów po odseparowaniu jej od obrazu, to uważam, iż zdecydowanie warto się z nią zapoznać.

Recenzję napisał(a): Damian Sołtysik   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Theme From The Day Of The Dolphin - 02:21
2. Eye Of The Dolphin & The Red Ball - 01:10
3. Reunion - 01:34
4. Finding The Flag - 02:17
5. Circles And Squares - 01:50
6. Whirlpool - 01:22
7. Dolphin Hunt & They`re Sneaking Up On Us - 01:53
8. Nocturne - 03:22
9. The Chase - 03:31
10. Return To The Island Goodbye - 01:59
11. Dummy Mine Mr. Stone In Alpha House - 02:53
12. Farewell - 06:33
13. End Title - 01:55
14. Theme From The Day Of The Dolphin(Reprise) - 01:14

Razem:33:54



Komentarze czytelników: