Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Zabójstwo Jesse`go Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (The Assassination of Jesse James by the coward Robert Ford)

19 Grudzień 2007, 14:10 
Kompozytor: Nick Cave
Warren Ellis

Rok wydania: 2007
Wydawca: Mute Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Zabójstwo Jesse`go Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (The Assassination of Jesse James by the coward Robert Ford)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Wielu krytyków dość ostro potraktowało najnowszy film Andrew Dominika Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda, zarzucając mu między innymi pretensjonalność i niekonsekwencję. Jednocześnie w licznych artykułach podaje się go jako przykład rzekomego renesansu westernu. Moim zdaniem powodem niektórych rozczarowań było błędne zaklasyfikowanie tego dzieła. Bowiem to że akcja dzieje się w Ameryce XIX wieku, a bohaterami są mężczyźni w kapeluszach z koltami przy pasach wcale nie przesądza o gatunku westernie. Zabójstwo… jest raczej prostym dramatem psychologicznym o słynnym bandycie (postać skomplikowana, niejednoznaczna) i zafascynowanym nim młodym żółtodziobie. Dominik nie uniknął w nim wprawdzie łopatologii i gdzieniegdzie pretensjonalności, lecz mimo tego ta blisko trzygodzinna historia nie nudzi. Chyba największa w tym zasługa doskonałego aktorstwa. Brad Pitt i Casey Affleck stworzyli pełnokrwiste, bardzo sugestywne kreacje, które na długo zapadają w pamięci. Wrażenie na pewno potęguje jeszcze warstwa wizualna i dźwiękowa filmu.

Tę Dominik ewidentnie podpatrzył u swego mistrza Terrence’a Malicka, któremu asystował przy Nowym Świecie. W Zabójstwie… zobaczymy i usłyszymy więc na przykład artystycznie wyeksponowane piękno przyrody. Sama muzyka pełni tu jednak trochę inną funkcję niż w obrazach Malicka, aczkolwiek równie znaczącą. Kreuje ona przede wszystkim trochę duszny klimat opowieści a także nadaje jej powolny, stabilny rytm. Nie wpływa natomiast znacząco na sferę emocjonalną, jak choćby muzyka Hansa Zimmera w Cienkiej Czerwonej Linii, do której jest zresztą miejscami trochę podobna.

Kompozytorzy Nick Cave i Warren Ellis stworzyli dźwiękowe tło, nie będące jednak tylko estetycznym dodatkiem. Ich utwory są również niezwykle istotnym elementem narracji – dyskretnie towarzyszą fabule, nadając jej swoistej płynności. Można odnieść wrażenie, że tylko dźwięki „rozumieją” psychologię bohaterów i ze stoickim spokojem opowiadają nam historię tytułowego zabójstwa. Niezwykle efektownie kontrastuje to z lękiem i niepewnością niektórych postaci. Ów spokój, zrozumienie czy przewidywanie artyści uzyskali tworząc odpowiednią formę utworów. Zostały one zbudowane na zapętlanych statycznych albo wolno rozwijających się motywach. Ta struktura mocno przywodzi na myśl ilustrację Requiem dla snu Clinta Mansella, który zastosował bardzo podobny zabieg. Muzyka Cave’a i Ellisa wydaje się jednak bardziej przystępna w odbiorze od kompozycji z filmu Aronofsky’ego. Nie jest bowiem tak nachalna, ofensywna wyrazowo, a zdecydowanie subtelniejsza w instrumentacji i wykonaniu. Przepiękne połączenia brzmień orkiestry kameralnej czy kwartetu smyczkowego z gitarą akustyczną, wspartych na głębokiej gitarze *basowej albo wibrafonu z dzwoneczkami naprawdę magnetyzują. Na oszczędny, lecz oryginalny akompaniament nakładają się prościutkie, oparte często na dwóch funkcjach harmonicznych motywy delikatnego, intymnego fortepianu i skrzypiec. Ciekawe są utwory pozytywkowe, takie jak Song for Jesse, które razem ze zdjęciami stylizowanymi na dagerotypy dają widzowi poczucie, że ogląda raczej stary album z fotografiami niż film.

Muzyka do Zabójstwa…, mimo swej monotonii, bardzo atrakcyjnie wypada na płycie. Słuchając jej można wychwycić wiele smaczków, które umknęły podczas seansu – na przykład zaskakujący, bo opóźniony rytmicznie dudniący dźwięk gitary basowej na końcu utworu Money Train. Trzeba przy tym zaznaczyć, że muzyka Cave’a i Ellisa nie jest do szybkiego skonsumowania, jak codzienny lunch. Słuchanie jej porównałbym raczej do samotnego sączenia dobrej whisky i smakowania wysokiej jakości cygara. A na taką przyjemność trzeba mieć oczywiście odpowiedni nastrój. Polecam.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Rather Lovely Thing - 03:13
2. Moving On - 02:32
3. Song for Jesse - 02:35
4. Falling - 02:54
5. Cowgirl - 04:05
6. The Money Train - 02:38
7. What Must Be Done - 01:57
8. Another Rather Lovely Thing - 03:28
9. Carnival - 02:52
10. Last Ride Back to KC - 05:24
11. What Happens Next - 02:08
12. Destined for Great Things - 02:26
13. Counting the Stars - 01:19
14. Song for Bob - 06:03

Razem: 43:34



Komentarze czytelników:

Mystery:

Moja ocena:

Świetna muzyka. Jedno z nielicznych pozytywnych zaskoczeń tego roku.

Kuba:

Moja ocena:

Mój faworyt do miana soundtracku roku. Wspaniała, minimalistyczna, hipnotyzująca muzyka. Ku mojemu zaskoczeniu lepiej wypada na płycie niż w filmie, pomimo swojej - jak w recenzji słusznie zauważono - monotonii. Ale o to tu chodzi, o tą ciągnącą się harmonię przepięknych lirycznych tematów. Wspaniała, wspaniała płyta!

Koper:

Moja ocena:

Bardzo porządna ściezka, tym niemniej dla mnie ciutek zbyt monotonna jednak a i ten minimalistyczny styl to nie jest to, co lubię najbardziej. Parę kawałków jednak przypadło mi do gustu, jak choćby "Song for Bob" jeden z moich faworytów tego roku, jeśli chodzi o pojedyncze tracki.

Neimoidian:

Moja ocena:
bez oceny

Ja na razie nie podejmuję się oceny, bo sądzę, że właśnie nie byłem w nastroju słuchając po raz pierwszy (i na razie ostatni) owej kompozycji. A że szybko go nie znajdę, to wolę na razie nie ferować wyroków. Pierwsze słuchanie mnie nie zachwyciło, choć podobnie było z obecnie uwielbianą przeze mnie "Cieńką czerwoną linią". Czy tak samo będzie z "Zabójstwem...", to się okaże, choć na razie aż tak dobrej myśli nie jestem.

czester:

Moja ocena:

Olśniewająca prostotą, piękna, sugestywna, marzycielska partytura. Mój faworyt roku. Duża szansa na nominacje do oscara.

Usiąć wygodnie, zaparz herbaty, odpal papierosa, zamknij oczy, uśmiechnij się, włącz "Song for Bob" i słuchaj, słuchaj słuchaj... :)

Brak słów. Absolutnie polecam.


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie