Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Goldeneye

18 Marzec 2003, 19:56 
Kompozytor: Eric Serra

Rok wydania: 1995

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Goldeneye

Najgorszy, najbardziej ubogi w tematy i najbardziej rutynowy Bondowski soundtrack w historii. Całkowita pomyłka aranżacyjna – tak w trzech słowach można określić tą płytę.

Słuchając tego albumu, odniosłem wrażenie, że pan Serra próbował unowocześnić Bondowską muzykę, rezygnując prawie całkowicie z orkiestry i (co dziwne) z tematu Bonda, zastępując je całą feerią "podejrzanych", dziwnych, "fabrycznie" brzmiących syntezatorów. Efekt finalny jest wprost tragiczny, wszystko (z kilkoma wyjątkami) brzmi tu nienaturalnie, nie Bondowsko i ociężale. Niema tu żadnych swingująco - szpiegowskich *akcentów, co mógłbym zrozumieć gdyby był to jakikolwiek inny film, ale to przecież jest Bond!. Cały ten komputerowy hałas dopełniają "bolszewickie" chóry i odrobina smyczków, oczywiście w tle.

Jako wieloletni "Bondomaniak", muzykę z "GoldenEye" uważam za kompletnie niepasującą do tego filmu i konwencji serii, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że zostały tu pogwałcone żelazne reguły oraz pewien wspaniały szpiegowski styl, z takim trudem wypracowany głównie przez Johna Barryego. Wśród tej kupy bezmelodyjnych dźwięków, można doszukać się kilku normalnych kompozycji. Po pierwsze – wspaniała piosenka tytułowa, która jest perfekcyjnie wykonaną (przez Tinę Tuner) i nienagannie skomponowaną (przez Bono) kompozycją, w cudowny sposób nawiązującą do klasycznych Bondowskich szlagierów z lat 60 i 70. Po drugie – dwa instrumentalne tematy, które o dziwo wyszły Ericowi całkiem przyzwoicie: mam tu na myśli szybki temat samochodowej gonitwy, (3-Ladies First), w którym ciekawie (można nawet powiedzieć: błyskotliwie) zostały wplecione *smyczki, oraz dwa tematy miłosne (4-We Share The Same Passions, 6-The Severnaya Siute, 15-For Ever, James) – bardzo stonowane i ciekawie zaaranżowane (prawie same smyczki z odrobiną "fujarek", chociaż irytuje prawie taka sama aranżacja każdego z tych utworów). Ciekawie i oryginalnie brzmi też "czołgowa przejażdżka po St. Petersburgu"(10), w której całkiem interesująco wykorzystany jest temat Bonda – ale trzeba się wsłuchać (jak na ironię, nie została podobno wykorzystana w filmie). Na koniec mamy piosenkę kompozycji i wykonania Erica Serra, która byłaby całkiem niezła, gdyby nie fatalny śpiew właśnie pana Serra.

Ogólnie, naprawdę nie polecam, nawet zagorzałym bondomaniakom, jeśli chcecie mieć piosenkę tytułową, to radzę kupić album Tiny Tuner, lub zaopatrzyć się w jedną z licznie ostatnio wydanych Bondowskich składanek. Jeśli chcecie przekonać się, jak powinna brzmieć muzyka do Bonda, proponuję kupić jedno z klasycznych już dzieł Barryego, lub ostatnie, znakomite projekty Davida Arnolda.

Pan Serra niech się lepiej trzyma od Bonda z daleka. Przestrzegam, nie wyrzucajcie pieniędzy na ten album, nawet jeśli pojawi się zapowiadana właśnie, rozszerzona edycja specjalna.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Goldeneye – Tina Turner
2. The Goldeneye Overture
3. Ladies First
4. We Share the Same Passions
5. A Little Surprise for You
6. The Severnaya Suite
7. Our Lady of Smolensk
8. Whispering Statues
9. Run, Shoot, and Jump
10. A Pleasant Drive through St. Petersburg
11. Fatal Weakness
12. That`s What Keeps You Alone
13. Dish out of Water
14. The Scale to Hell
15. Forever, James
16. The Experience of Love – Eric Serra

Razem: 54:34



Komentarze czytelników:

Rpc:

Moja ocena:

Radzę posłuchać troszkę więcej kompozycji pana Serry, zamiast wygłaszać takie opinie. Serra to nie David Arnold, który komponuje kolejne nudne soundtracki - patetyczne klony (chyba tylko przy Stargate można wytrzymać). Nie wiem ile razy recenzent słuchał płytki z GoldenEye, ale dla mnie tematy bondowskie są w ilości wystarczającej, skrzętnie wplecione w ścieżkę muzyczną. Mistrz Serra napisał bardzo oryginalną i nowoczesną muzykę, co może się niektórym nie podobać, ale właśnie w tym filmie, nowym, jakby odrodzonym Bondzie (nowy aktor, po dłuższej przerwie w kręceniu serii) ta kompozycja pasuje idealnie. Szkoda, że producenci przestraszyli się nowego brzmienia Bonda, bo dalej mogło być naprawdę ciekawie. A tak jesteśmy skazani na kolejne lustrzane odbicia made by David Arnold.

Rpc:

Moja ocena:

Oczywiście moja ocena to 8/10

Rafalski:

Moja ocena:

Odp. Recenzenta: No cóż, każdy ma prawo do własnego zdania, mogę się nawet założyć że bardzo lubisz Erica Serra i nie dasz o nim złego słowa powiedzieć (tak jak ja nie dam nic powiedzieć na Williamsa :-), lecz stwierdzenie że soundtracki Arnolda są nudne i patetyczne jest bardzo nietrafne, tak się składa że wręcz perfekcyjnie współgrają z filmami. David Arnold wspaniale wyczuł konwencję i wypracował swój własny elektroniczno-orkiestrowy styl, (który w odróżnieniu od GoldenEye, jest nowoczesny, ale i też zawiera elementy bondowskiej tradycji, a to w tym wypadku jest bardzo ważne), choć przyznam, że ostatnio Arnold znacząco obniżył poziom. Jeśli chodzi o ilość „przesłuchań” GoldeEye to jest ona w moim przypadku bardzo duża (był to jeden z pierwszych soundtracków jakie kupiłem) więc z tym materiałem jestem bardzo dobrze obeznany. Pragnę też nadmienić, że specjalistyczna prasa zachodnia, (którą kupuję) swego czasu też bardzo krytykowała i nadal krytykuje tą kompozycję, lecz bynajmniej tymi ocenami się nie sugerowałem - więc nie jest to tylko moja odosobniona opinia.

Rpc:

Moja ocena:

Rzeczywiście lubię Serrę, a raczej polubiłem go ostatnio. Prezentuje on dość ciekawy styl, który nie od razu można polubić. Hmm, widzę, że też lubisz Williamsa. Cóż, tu pozostaje mi się tylko z tobą zgodzić :)

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Całkowicie zgadzam się z recenzentem. Ten soundtrack jest najgorszym z serii Bondów i chyba najgorszym w dorobku Erica Serry. Jego pozostała filmografią nie ma tu nic do rzeczy. Bond to dynamika, atmosfera przygody z nutą tajemniczości, a wszystko to zabarwione komiksowo. Takiego klimatu nie można osiągnąć przynudzając monotonnymi, ponurymi, blaszano-elektronicznymi dźwiękami, jak próbował pan Serra. Jedna gwiazdka za piosenkę: Goldeneye i utwór: Ladies First


  Do tej recenzji jest jeszcze 5 komentarzy -> Pokaż wszystkie