Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Pokój w duszy (Pokoj v duši / Soul At Peace)

26 Lipiec 2009, 10:47 
Kompozytor: Michał Lorenc

Dyrygent: Tadeusz Karolak

Wykonanie: Zespół Des Orient
Fujara pasterska: Joszko Broda

Rok wydania: 2009
Wydawca: Forza Music Slovakia

Muzyka na płycie:
Pokój w duszy (Pokoj v duši / Soul At Peace)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

„Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Michała w jego domu w Warszawie, pokazując mu roboczą wersję mojego debiutanckiego filmu, byłem bardzo stremowany. W jego pokoju otoczyło mnie kilka statuetek i nagród z wielu europejskich festiwali. Michał nic nie komentując, zaprosił mnie do swojego samochodu i pojechaliśmy razem daleko poza miasto. Zatrzymaliśmy się nad Wisłą i usiedliśmy na przewróconym drzewie, którego część zatopiona była głęboko w wodzie. Siedzieliśmy wspólnie na nim przez godzinę w zupełnej ciszy. Może trwało to dwie godziny, a może trzy... Myślę, że był to taki bardzo rzadki moment, gdy trwające między nami milczenie zapoczątkowało powstanie pierwszych dźwięków muzyki do naszego filmu. I trwając tak wtedy w tej ciszy poznałem Michała Lorenca nie jako kompozytora, ale jako wrażliwego człowieka…”

W ostatnich latach kariera Michała Lorenca nabrała ponownie dużego tempa. Kompozytor otrzymał kilka nagród na polskich festiwalach i skomponował muzykę do kilku ciekawych i wartościowych projektów. Rok temu mogliśmy podziwiać, wydaną przez nasz portal wspólnie z kompozytorem, muzykę z czeskiego filmu Vladimira Michalka O rodzicach i dzieciach, a w tym roku kompozytor uraczył nas kolejną partyturą - Pokój w duszy. Jest to słowacki dramat obyczajowy w reżyserii Vladimira Balki, opowiadający historię przyjaźni i zdrady. Tóno po pięciu latach wychodzi z więzienia i próbuje na nowo ułożyć sobie życie. Wraca do rodzinnych wiejskich stron. Odeszła od niego żona, nie zna swojego 5-letniego syna i nie może znaleźć pracy, bo wszyscy wiedzą o jego dawnym konflikcie z prawem. Szybko okazuje się, na którego ze swoich byłych przyjaciół może naprawdę liczyć. Jednego z nich gra chwalony przez naszych południowych sąsiadów doskonały polski aktor Robert Więckiewicz. W swoim fabularnym debiucie reżyser opowiada historię męskiej przyjaźni. Czuć w nim tęsknotę za czasami silnych mężczyzn i tradycyjnych wartości. Autorem zdjęć do filmu jest utalentowany czeski operator Martin Strba (m.in. Babie lato, Chłopaki nie płaczą, O rodzicach i dzieciach czy Janosik – historia prawdziwa). Scenariusz napisał Jiri Krizan - autor scenariuszy do kilku znanych filmów, w tym do "Zabić Sekala" i O rodzicach i dzieciach (oba filmy z bardzo dobrą muzyką Michała Lorenca) oraz Pan Samochodzik i praskie tajemnice. Debiut Balki znalazł się wśród finałowej listy filmów nominowany do głównej nagrody Kryształowego Globusa na 44. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlovych Warach, który zakończył się ponad miesiąc temu. Niestety nie miałem przyjemności jeszcze filmu obejrzeć, ale sądząc po dużym zainteresowaniu w czeskich i słowackich kinach, oraz po fakcie nominacji do tej prestiżowej nagrody, tym bardziej dla filmu debiutanta, jest co obejrzeć i czekam na taką możliwość z niecierpliwością, choć zdaję sobie sprawę, że zapewne nasi dystrybutorzy nie za szybko się w tym temacie wykażą.

Światowa premiera filmu odbyła się w czerwcu tego roku. W tym samym czasie słowacka wytwórnia Forza Music wydała oficjalnie płytę z muzyką ilustracyjną autorstwa Michała Lorenca. W wydanym w pudełku „super jewel case box” albumie znajdziemy książeczkę z listą solistów, słowem od reżysera i zdjęciami z filmu. Wydanie obecne jest w formie dwujęzycznej – każdy tekst w książeczce jest po słowacku i angielsku. Całość utrzymana została w gustownych i kameralnych odcieniach czerni, błękitu i bieli.

Płytę otwiera tytułowa piosenka promująca obraz, którą zaśpiewała najpopularniejsza piosenkarka ostatniej dekady na Słowacji – Jana Kirschner. Słowa i muzykę do utworu skomponowała sama wokalistka, a w wykonaniu utworu pomógł jej zespół Des Orient. 30-letnia Jana, jako jedna z nielicznych wokalistek z wschodniej Europy, z sukcesami śpiewa też na Zachodzie. Wielka popularność w rodzinnym kraju, talent i uroda (karierę zaczynała od udziału w konkursie Miss Słowacji) pozwoliły jej kilka lat temu w Londynie na podpisanie kontraktu z Universal Music. Obecnie mieszka w stolicy Wielkiej Brytanii i wydała tam już dwa anglojęzyczne solowe albumy. Pokoj V Duśi to przepiękna i emocjonalna ballada, w której poza wspaniałym głosem wokalistki, podziwiać możemy gustowną i delikatną grę naszego Des Orientu. Jest to jedna z piękniejszych piosenek filmowych, jakie miałem przyjemność słyszeć od dłuższego czasu. Na krążku znajdziemy jeszcze dwie wersje tego utworu – poza oryginalną wersją radiową z najbardziej rozbudowaną warstwą muzycznego podkładu, również wersję demo, w której wokalistka śpiewa przy skromnym akompaniamencie wyłącznie fortepianu (cudo!) oraz wersję z napisów końcowych filmu (z większym udziałem instrumentów etnicznych niż wersja radiowa). Takie smaczki nie zdarzają się często w wydaniach płytowych soundtracków i jest to tym samym duży plus dla producentów.

Umiejscowienie przez scenarzystę akcji filmu w przeważającej większości w Bolockich Wierchach, górach należących do makroregionu Łańcucha Rudaw Słowackich, dało Michałowi Lorencowi inspirację do oddania muzycznego hołdu górom i ludziom gór. Po raz pierwszy od czasów Prowokatora tak intensywnie możemy usłyszeć góralskie elementy w jego muzyce. Dominującymi instrumentami w skromnej orkiestrze, składającej się z jego przyjaciół z zespołu Des Orient, są flety, fujarki, cymbały, harfa i słowackie instrumenty etniczne. Kompozytor dodatkowo urozmaicił je o obecność peruwiańskich fletów. Każdy, kto choć raz miał styczność z płytami Michała, na których muzykę wykonuje Des Orient, wie czego można się poniekąd spodziewać po kolejnej partyturze tego kompozytora. Jest to jego wypracowany i charakterystyczny styl, któremu od lat pozostaje wierny... Styl, który wszyscy znamy i który mi wiele razy zapewnił wspaniałe muzyczne chwile. Jednak ta muzyczna „przewidywalność” Michała nie do końca jest taka oczywista w przypadku Pokoju w duszy. Radosny i lekki styl, znany z kilku jego poprzednich płyt, tutaj nie znalazł miejsca. Wytrawny słuchacz odnajdzie w Pokoju w duszy nawiązania do Symetrii, Gliny czy choćby niedawnego O rodzicach i dzieciach. Muzyka często bywa dramatyczna, a złowieszczo brzmiące *smyczki, wspomagane przez dramatyczne i pełne niepokoju cymbały, tylko potęgują tą momentami ciężką i duszną atmosferę. Jednocześnie jest jakiś element nadziei i otuchy w tej muzyce. Pojawiają się w niej kobiece, błagalnie brzmiące wokale. Płyta może nas zaskoczyć, choć niekoniecznie przy pierwszym przesłuchaniu, tak jak stało się to właśnie w moim przypadku. Partytura wymaga od słuchacza skupienia. Daje nam już taką wskazówkę sam widok skupionej sylwetki siedzącego nad rzeką Michała Lorenca, którego od tyłu sfotografował autor czarno-białego zdjęcia na jednej ze stron w książeczce dołączonej do albumu.

Rozpoczynające moją recenzję słowa reżysera są niejako potwierdzeniem emocjonalnych zdolności Michała Lorenca. Pełna różnorodność uczuć i emocji, precyzyjnie zbudowane nastroje, wywołujące proste skojarzenia, a zarazem wyrafinowanie charakterystyczne dla dojrzałego kompozytora budzą refleksję i powodują zatrzymanie w tym pełnym pośpiechu i powierzchowności świecie. Obecnie rzadko spotyka się taką kameralną i smutną muzykę filmową. Sądzę, że nie jest to album dla wszystkich. Fani Michała Lorenca będą zadowoleni. Przeciwnicy zapewne wytkną mu momentami duszne i „nudne” muzyczne tło, odejmując w efekcie od mojej końcowej oceny pół/jedną gwiazdkę. Zapewne mogą też wysunąć zarzuty, że wciąż Lorenc komponuje podobnie. Uważam, że nie jest to prawdą. Widać stopniową przemianę stylu Michała. Kompozytor starannie dobiera projekty i pisze muzykę do trudnych tematycznie filmów, w których nie ma możliwości pisać radosnych i pełnych energii utworów, jak w połowie lat 90. Jednocześnie są to filmy kameralne, często z góry skazane na brak wydania ścieżki dźwiękowej. Pokój w duszy” to też przykry przykład na to, że w naszym kraju trwa wciąż swoistego rodzaju posucha na dobrą, ambitną muzykę filmową i na ambitne kino. Pomyśleć, że ostatnia oficjalnie wydana płyta Michała w Polsce (oczywiście nie licząc starań naszego portalu i albumów, które wspólnie z kompozytorem wydaliśmy) światło dzienne ujrzała w 2004 roku… Tym bardziej cieszy fakt, że słowackie i czeskie kino ma się na tyle dobrze, że może pozwolić sobie na zatrudnienie Michała (który chętnie dla Słowaków i Czechów pisze) oraz na wydanie jego muzyki w tak bardzo dobrej formie, choć, tak jak w przypadku opisywanej tu płyty, w skromnym nakładzie, dostępnym tylko u naszych południowych sąsiadów.

Michał Lorenc udowadnia tą płytą, że coraz bardziej ogranicza środki wyrazu, pokazując, że emocje i uczucia są najsilniejsze, jeśli zostają wyrażone w prosty sposób. Z muzycznego punktu widzenia płyta ta nie jest żadnym odkryciem, a jednak album pozostawia wrażenie zalążka jakiejś nowej, ciężkiej jeszcze do zaszufladkowania jakości w jego muzyce. Jakie słowa nasuwają mi się po jej kilkukrotnym przesłuchaniu? Kameralność, szczerość, bliskość, smutek, zaduma... W niewyszukany i bezpretensjonalny, a jednocześnie całkiem przemawiający sposób, kompozytor opowiada tutaj o trudach rozstania, miłości, ludzkich problemach i dramacie. To jedna z tych kilku pozycji w jego dyskografii, gdzie nie ma sensu analizować walorów warstwy muzycznej, gdyż jakiekolwiek by one nie były, całokształt sprawia, że serce bije człowiekowi mocniej, nie wspominając już o tym, że emocjonalna i niezwykle delikatna piosenka Jany Kirschner pozostaje w pamięci na bardzo długo. Trudno zresztą wyróżnić jakoś specjalnie poszczególne kompozycje tej płyty, bo stanowią one swoistą jedną suitę. W końcu w historii o emocjach, która emocje wyzwala, każda część układanki jest równie ważna i niezbędna dla całości, co w tym przypadku jest najważniejsze.

Po raz kolejny wystarczyło Michałowi niewiele czasu, by opowiedzieć nam ciekawą muzyczną historię. I tak naprawdę chyba niczego nie ominął. Nie musiał też udowadniać, że jest w tej chwili najbardziej emocjonalnie piszącym polskim kompozytorem. To od nas zależy, na ile skorzystamy z tego albumu i ile zdołamy wyodrębnić z niego wartościowych treści. Może komuś dopisze szczęście i uda mu się odkryć w nim swój tytułowy „pokój w duszy”?

PS: Na serwisie YouTube można obejrzeć oficjalny teledysk do tytułowej piosenki Jany Kirschner – Pokoj v duši. W klipie, poza piosenkarką, pojawia się też Rafał Paczkowski, a potem Michał Lorenc. Na teledysk składają się fragmenty filmu, w tym jego fragmenty robocze, oraz materiał z sesji nagraniowej piosenki, która odbyła się w warszawskim P.Y.I. Studio. Dokładnie ten sam klip znajduje się też na recenzowanej tutaj płycie jako bonusowy dodatek (plik w formacie MPG i jakości DVD).

Recenzję napisał(a): Adam Krysiński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Jana Kirschner – Pokoj v duši [Radio Version] – 3:32
2. Cesta domov (Coming Home) – 2:49
3. Čierny Hron (Čierny Hron) – 1:55
4. Ráno (In The Morning) – 2:03
5. Hra s puškou (Playing With A Rifle) – 1:21
6. Spoved (Confession) – 2:27
7. Ultimátum (Ultimatum) – 1:11
8. Maria (Maria) – 2:47
9. Cigáńska osada (Gypsy Village) – 0:47
10. Otec a syn (Father And Son) – 2:47
11. Fujarový motív (Theme With Fujara Pipe) – 1:39
12. Odchod (Leaving) – 0:43
13. Bitka (The Fight) – 0:56
14. V meste (In The City) – 1:04
15. Modrý autobus (The Blue Bus) – 0:47
16. Peniaze (Money) – 1:19
17. Kamaráti (Friends) – 0:45
18. Jeleň (The Stag) – 2:13
19. Výstrel (Gunshot) – 2:29
20. Pokoj v duši (Soul At Peace) – 8:42
21. Jana Kirschner – Titulky Pokoj v duši [Film Version] – 3:31
22. Bonus Track: Jana Kirschner – Pokoj v duši [Demo Piano Version] – 3:30
23. Data Bonus Track: Jana Kirschner – Pokoj v duši [Videoclip]

Razem: 48:57


Instrumenty peruwiańskie: Mariusz Puchłowski
Cymbały: Marta Maślanka
Harfa: Anna Sikorzak-Olek
Akordeon: Klaudiusz Baran
Kontrabas: Michał Woźniak
Flet basowy: Tomasz Kiniorski
Flety i gitara: Bogdan Kulisiewicz
Perkusja: Piotr Maślanka & Robert Siwak
Wiolonczela: Małgorzata Szarlik-Woźniak



Komentarze czytelników:

Babuch:

Moja ocena:
bez oceny

Płytę właśnie zdobyłem. Jak tylko przesłucham to pewnie coś więcej napiszę. Adam a powiedz mi czy są szansę na wydanie Wina Truskawkowego? Czy możemy sobie jedynie marzyć...

Neimoidian:

Moja ocena:

Dla mnie jest to dość mało zajmujący score i szczerze mówiąc mam już trochę dosyć takiego skrajnie kameralnego Lorenca. Wszystko brzmi tu jak drugorzędne utwory z "Prowokatora", ale już bez tego rozmachu ani świeżości, jakie miała tamta wspaniała praca. Niewątpliwie takie nastrojowe tło sprawdziło się świetnie w filmie, ale do słuchania nadaje się już tylko dla największych fanów kompozytora. Ja wciąż naiwnie liczę, że TVP się opamięta i wyda kilka o wiele lepszych prac Lorenca, z "Gliną" (też wcale nie jakoś wyjątkowo odkrywczą, ale za to dużo, dużo lepszą i bardziej różnorodną) i "Ojcem Mateuszem" (dla mnie najlepszym scorem Michała Lorenca od wielu lat).

Anonim:

Moja ocena:
bez oceny

Chyba najspokojniejsza płyta Lorenca, idealna na długie wieczory...

Wuju:

Moja ocena:
bez oceny

Dołączam się do pytania o Wino Truskawkowe. Może jakimiś "nielegalnymi" kanałami da się zdobyć tą muzykę?

tajga:

Moja ocena:
bez oceny

Dołączam się do pytań o muzykę z Wina truskawkowego??? Dlaczego nie ma odpowiedzi? Dlaczego nie ma tej muzyki na płycie, a są nowsze, np. Różyczka czy z filmu słowackiego? Proszę o muzyczne Wino truskawkowe :)


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie