Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Harry Potter i Książę Półkrwi (Harry Potter and the Half-Blood Prince)

03 Sierpień 2009, 14:20 
Kompozytor: Nicholas Hooper

Orkiestracje: Alastair King, Jeff Atmajian, Geoff Alexander, Simon Whiteside, Daryl Griffith

Dyrygent: Nicholas Hooper, Alastair King

Rok wydania: 2009
Wydawca: New Line Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Harry Potter i Książę Półkrwi (Harry Potter and the Half-Blood Prince)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Płytę dostarczyła firma:
Universal Music
Pozwólcie, drodzy Czytelnicy, że zacytuję fragment listy dialogowej wspaniałego, polskiego dubbingu do Księcia Półkrwi: „Przepraszam, ale idę się wyrzygać".

Ten moment jest jednym z niewielu śmiesznych i zajmujących w filmie Yatesa, który może być jednocześnie jego trafną i skondensowaną recenzją. Proszę wybaczyć, ale powiem stanowcze „nie" tak nieudolnej i nudnej ekranizacji bestsellera J.K. Rowling. Podczas gdy można przemilczeć fatalny wręcz scenariusz Steve`a Klovesa, który pomija lwią część bardzo ważnych elementów powieści Rowling, sztucznych dłużyzn, idiotycznych dialogów i scen wiązania sznurówek ignorować już nie sposób. Filmowi nie pomaga nawet technologia IMAX (w której miałem nieszczęście go oglądać). Owszem, pierwsze 10 minut robi wrażenie (rajd śmierciożerców po ulicach Londynu), lecz zaraz po tych emocjonujących scenach, prosty czerwony piktogram poprosi nas o zdjęcie okularów 3D. Przez resztę filmu jedyna myśl, jaka zapewne nie tylko mnie kołatała się w głowie, to: „kiedy znów będzie można założyć te cholerne gogle?".

Jako że David Yates po Zakonie Feniksa podpisał kontrakt na 3 kolejne filmy spod znaku HP (ostatnia część będzie rozbita na dwa akty), można było się spodziewać powrotu jego stałego współpracownika, kompozytora Nicholasa Hoopera. Wspomniany Brytyjczyk, jak zapewne pamiętacie, napisał już muzykę do poprzedniej części przygód nastoletniego czarodzieja. Ponieważ była to praca zaskakująco dobra, byłem przekonany że Pan Hooper jest już na tyle „wkręcony” w tę machinę, aby pokusić się o skomponowanie czegoś co najmniej interesującego. I tu postawię pytanie, czy po muzyce Hoopera z Księcia Półkrwi również można zwymiotować?

Według mnie, niestety tak. Po wielokrotnym przesłuchaniu materiału zaprezentowanego na kompakcie, mogę go opisać w zasadzie jednym stwierdzeniem: „funkcjonalna poprawność i nic więcej”. Partytura Hoopera jest przerażająco przeciętna i ulotna, a jeśli będziecie Państwo mieli ją okazję przesłuchać zaraz po jakimś muzycznym dziele, np.: Hisaishiego, wyjdzie na jaw jak potwornie banalne i płytkie jest najnowsze „dziecko” kompozytora. Za kotarą poprawnych aranżacji czai się niemalże bezczelna emocjonalna prowizorka muzyczna. Tak jak poprzednia płyta Hoopera zyskiwała wraz z kolejnymi odsłuchaniami, tak z tą jest kompletnie odwrotnie. Nie wymagałbym od twórcy muzyki do filmu dla młodzieży głębi i ambitnych aranżacji, lecz patrząc wstecz na dokonania maestro Johna Williamsa czy nawet Patricka Doyle`a, widać czarno na białym, że i do takich filmów da się stworzyć muzyczne perełki. Nicholas Hooper kopiuje tutaj sam siebie a kopiuje oczywiście ze swojej poprzedniej partytury, choć są to raczej symboliczne nawiązania. Kompozytor niestety pozostawił w spokoju najatrakcyjniejsze elementy jego poprzedniej pracy. Chętnie bym usłyszał ponownie np. wariację na temat Dumbeldore’s Army czy The Room of Requirements, ale nic z tego.

Co się Hooperowi udało? Interesująco brzmi temat ilustrujący wyznanie profesora Slughorna (miły temat na flecie), choć całość później zalatuje Władcą Pierścieni Shore’a. Dynamiczna, druga połowa Opening” również jest satysfakcjonująca – znakomite rytmiczne *akcenty sekcji smyczków w niskich rejestrach przy jednoczesnym rytmie wybijanym na bębnie (powtórzone w szybszym tempie w Into the Rushes). Za udane uważam też ilustrację sceny gry Rona w quidditcha (Ron’s Victory), jednakże muzyczne wpływy Johna Williamsa są tu aż nadto uwidocznione, oraz szkocki temat pogrzebu Aragoga.

Te kilka przyzwoitych utworów nie zmienia niestety ogólnego wrażenia zdegustowania. Tam gdzie muzyka ma wzruszać lub straszyć – nudzi. Tam gdzie ma zachwycać szaleńczą akcją – zawodzi kiepskim i niezbyt zaangażowanym wykonaniem artystów. Chór obecny w kilku utworach wydaje się raczej wciśniętą na siłę kopią Aniołów i Demonów Zimmera, a czasem Beautiful Mind Hornera. Watek miłosny, czyli relacja Potter - Ginny, ilustrowany jest rozlazłym motywem na gitarze klasycznej. Jego brak charakteru sprawia, że wylatuje on z głowy równie szybko jak do niej wleciał (niezbyt interesująco prezentuje się także podobny aranżacyjnie Harry and Hermione).

Harry Potter i Książę Półkrwi to mierna muzyka do miernego filmu. O jednym i drugim chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Jedyną pocieszającą informacją jest fakt, że Pan Hooper prawdopodobnie do następnych Potterów muzyki nie napisze (wnioskując po niedawnym wywiadzie, jakiego udzielił). Zapewne do powrotu Johna Williamsa producentów skusić się nie dla, ale bardzo chętnie usłyszałbym pomysły na zakończenie serii w wykonaniu Williama Rossa lub Joela McNeely`ego. Poczekamy, zobaczymy. Zwolennicy tej partytury zapewne się znajdą, lecz każdy przynajmniej trochę doświadczony fan muzyki filmowej nie wróci do tej płyty nigdy więcej. Dlatego proponuję oszczędzić sobie wydatku.

Co zaskakujące, płyta wydana jest w serii Zagraniczna płyta, polska cena... Szkoda, że dystrybutor nie wpadł na taki pomysł wcześniej, lecz idea wydawania nowości muzyki filmowej w tak korzystnej cenie jest i tak godna pogratulowania.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Opening - 2:54
2. In Noctem - 2:00
3. The Story Begins - 2:05
4. Ginny - 1:30
5. Snape & the Unbreakable Vow - 2:50
6. Wizard Wheezes - 1:42
7. Dumbledore`s Speech - 1:31
8. Living Death - 1:55
9. Into the Pensieve - 1:45
10. The Book - 1:44
11. Ron`s Victory - 1:44
12. Harry & Hermione - 2:52
13. School! - 1:05
14. Malfoy`s Mission - 2:53
15. The Slug Party - 2:11
16. Into the Rushes - 2:33
17. Farewell Aragog - 2:08
18. Dumbledore`s Foreboding - 1:18
19. Of Love & War - 1:17
20. When Ginny Kissed Harry - 2:38
21. Slughorn`s Confession - 3:33
22. Journey to the Cave - 3:08
23. The Drink of Despair - 2:44
24. Inferi in the Firestorm - 1:53
25. The Killing of Dumbledore - 3:34
26. Dumbledore`s Farewell - 2:22
27. The Friends - 2:00
28. The Weasley Stomp - 2:51

Razem: 62:38



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Filmu nie znam i nie zamierzam poznać, ale muzyka co najmniej dwie klasy niżej od poprzedniej ilustracji Hoopera.

Neimoidian:

Moja ocena:

Muzyka jest słaba, ale nie beznadziejna. Jej główną wadą jest nijakość, nawet jeśli można wymienić przynajmniej kilka utworów, które słucha się nie bez przyjemności. Zgadzam się, że "Książę Półkrwi" to duży krok w tył po naprawdę niezłym "Zakonie Fenixa", dobrze więc, że Hooper żegna się z serią, bo ewidentnie go to zadanie przerosło. Wielka Brytania ma na szczęście jeszcze całkiem pokaźną grupę artystów, którzy z powodzeniem poradzą sobie z tym zadaniem, a i pojawił się cień nadziei na powrót Williamsa, więc pozostaje czekać. Wracając do pracy Hoopera - słaba "trójczyna" na płycie i w filmie.

DT:

Moja ocena:

"Ill be back". John Williams

Matija34:

Moja ocena:

Uwazam,ze Hooper udowodnil,ze jest solidnym kompozytorem,ale nic wiecej.
Po udanym muzycznie Zakonie spodziewalem sie czegos bardziej interesujacego i swiezego,ale tym razem jest nudno i bez polotu.
Tak czy siak ja za sir Williamsem nie tęsknie tak bardzo i wolalbym zeby ktos inny dostal szanse do ostatniej czesci,poniewaz nie mam przekonania czy Williams stworzy na tyle dojrzala partyture jaką oczekuje od ostatniej czesci.
Dla mnie najlepszym kandydatem na kompozytora do Insygnii jest Howard Shore.

Wawrzyniec:

Moja ocena:

Niestety muszę się zgodzić z recenzentem. I piszę niestety tylko dlatego, że jestem wielkim fanem Harryego Pottera i po prostu żal serce ściska jak widzę jak film i muzyka osiągają coraz niższy poziom. Co prawda jest parę interesujących utworów na tej płycie, ale zważywszy, że wszystkich utworów jest 28, a tylko kilka jest dobrych, to jednak coś jest nie tak.
Największą jednak wadą tej muzyki, jest brzmienie. Ta muzyka zupełnie nie brzmi jak muzyka do Harryego Pottera, ale czego się spodziewać skoro film ma z Harrym Potterem wspólnego:/


  Do tej recenzji są jeszcze 4 komentarze -> Pokaż wszystkie