Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Obrazy (Images)

11 Październik 2009, 11:13 
Kompozytor: John Williams

Orkiestracje: John Williams

Wykonanie: Stomu Yamashta (instrumenty perkusyjne, efekty dźwiękowe), John Williams (instrumenty klawiszowe), BBC Symphony

Dyrygent: John Williams

Rok wydania: 1972/2007
Wydawca: Prometheus Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Obrazy (Images)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Schizofrenia – zaburzenie psychiczne objawiające się zakłóceniami myślenia i spostrzegania oraz niedostosowaną i spłyconą ekspresją emocji.

Obrazy Roberta Altmana to film opowiadający historię pisarki Cathryn, której rozwijająca się choroba zaczyna coraz bardziej utrudniać rozróżnienie między rzeczywistością a urojoną fikcją. Nie jest to jednak łzawy dramat z cyklu Prawdziwe historie. Opowiadając historię z perspektywy osoby, która wpada w pułapkę własnego umysłu, Altman czyni widzów uczestnikami matni, w której znajduje się główna bohaterka. Reżyser pokazuje sytuację, w której zawodzą zmysły i rozum, gdzie nie wiadomo co jest prawdą a co wyłącznie konstruktem własnej psychiki. Pod tym względem filmowi bliżej z pewnością do niektórych obrazów Romana Polańskiego czy nawet Memento Nolana niż do późniejszej twórczości Altmana.

Obrazy nie odniosły sukcesu komercyjnego a i wielu krytyków wprawiły w zakłopotanie. Dziś jest to film już stosunkowo zapomniany, choć niesłusznie. Na uwagę zasługują zarówno reżyseria, jak i nagrodzona w Cannes rola Susannah York. Film wyróżnia się również od strony muzycznej. Ścieżka dźwiękowa autorstwa Johna Williamsa należy do najciekawszych w jego karierze, jednak – podobnie jak film – należy do wyjątkowo mało znanych.

Muzyka w Obrazach skupia się przede wszystkim na przeżyciach bohaterki i stanie jej umysłu, nad którym ta coraz bardziej traci panowanie. Aby podkreślić to stopniowe zatracanie się w obłędzie, Williams zdecydował się sięgnąć po skrajnie niekonwencjonalne środki wyrazu. Inspiracją okazała się artystyczno-inżynierska twórczość braci Baschetów, których przedziwne instalacje, nazwane przez nich „dźwiękowymi rzeźbami”, służyły zarówno do prezentacji w muzeach, jak i do wykorzystania na salach koncertowych. Kompozytorowi udało się uzyskać pozwolenie na skorzystanie z rzeczonych „instrumentów”, natomiast do ich obsługi zaprosił awangardowego perkusistę Stomu Yamash`tę. Zadanie artysty szybko wykroczyło poza swoje tradycyjne granice, otwierając pole do improwizacji i sonorystycznych eksperymentów.

W swojej muzyce Williams zderzył ze sobą dwie skrajne konwencje, jednocześnie łącząc ze sobą muzykę tonalną i atonalną, tworząc tym samym dźwiękową metaforę „rozszczepionego umysłu”. Otwierający film utwór In Search of Unicorns rozpoczyna fortepianowy motyw liryczny, który towarzyszy Cathryn podczas pracy nad swoją książką. Zostaje on kilkukrotnie niespodziewanie przerywany przez serię tajemniczych dźwięków – niskich, metalicznych brzdęków, przeciągłych skrzypnięć, ostrych, wysokich dźwięków egzotycznego fletu i wreszcie głębokich, gardłowych charkotów. Ta „muzyka” niejako zapoczątkowuje serię niepokojących wrażeń i zdarzeń, które od tego momentu towarzyszą bohaterce. Ścieżka dźwiękowa kreuje atmosferę napięcia i lęku, jaka staje się jej udziałem, natomiast przedziwne efekty produkowane przez Yamash`tę można interpretować jako odpowiedniki prześladujących kobietę omamów. Najbardziej szokującymi dźwiękami, jakie wykonuje Yamash`ta, są te, które sam wydaje – poczynając na przyspieszonym oddechu (The Night Witch Ride), na niemal fizjologicznych westchnięciach kończąc. Przykładem ekstremalnego wykorzystania takich wokalnych wtrętów jest The Killing of Marcel, w którym słychać... jęki konającego.

Równie ważną rolę, co efekty perkusyjne, pełni tu *sekcja smyczkowa. Reflections i Blood Moon należą do stosunków rzadkich w filmowej twórczości Williamsa utworów rozpisanych wyłącznie na *smyczki (oba, co ciekawe, nie zostały włączone do filmu). Pierwszy to kompozycja typowo modernistyczna, gdzie instrumenty „warczą i piszczą” (coś bardzo podobnego można usłyszeć np. w utworze The Shark Approaches w późniejszych o trzy lata Szczękach). Blood Moon to natomiast utwór wyjątkowo klasycznie brzmiący, bliższy tradycji XVIII wieku niż XX-wiecznym eksperymentom. Jest to porywająca kompozycja, jedna z tych, dla których warto sięgnąć po tę płytę. Powraca w niej wspomniany na początku motyw liryczny, który pojawia się jeszcze w Dogs, Ponies & Old Ruins (tu z akompaniamentem gitary) i wreszcie w finałowym The Waterfall / Final Chapter.

Bardzo interesującym utworem jest także The Love Montage, który ilustruje oniryczną „scenę miłosną”, podczas której bohaterka oddaje się po kolei różnym mężczyznom. Mechaniczny, obojętnie wybijany rytm, „przypadkowe” uderzenia w klawisze fortepianu i zimne, przeciągłe brzmienie sekcji smyczkowej dodają tej scenie wyjątkowo opresyjnego charakteru. W tym utworze, jak i w całej pracy, jest jednocześnie coś przerażającego i fascynującego, co powoduje, że kontakt z tą ścieżką dźwiękową nawet poza kontekstem filmu jest czymś więcej niż tylko wyzwaniem. Jest również swego rodzaju przygodą, podczas której kompozytor zabiera odbiorcę w mroczne, niezgłębione zakamarki umysłu.

Z perspektywy czasu Obrazy jawią się bez wątpienia jako jedna z najbardziej oryginalnych i najodważniejszych kompozycji Williamsa dla potrzeb kina. Nigdy później kompozytor nie zrobił niczego takiego na podobną skalę, choć oczywiście pewne rozwiązania zastosowane tutaj można odnaleźć również w Szczękach, Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia, Urodzonym 4 lipca, Siedmiu latach w Tybecie i w końcu w niedawnych Wyznaniach gejszy. Przez wiele lat ta muzyka pozostawała niemal nieznana – studio wydało wyłącznie egzemplarze promocyjne dla członków Akademii Filmowej. Z takiego właśnie egzemplarza powstał najpierw niskiej jakości *bootleg, a wreszcie w 2007 roku legalne, acz limitowane (2000 sztuk!) wydanie CD. Nie jest to na pewno muzyka, którą można puścić sobie dla rozrywki lub poprawienia nastroju. Słuchanie tego wieczorem w pustym mieszkaniu również może nie być najszczęśliwszym rozwiązaniem. Bliżej tej pracy do dzieł koncertowych kompozytora i nie chodzi tu bynajmniej o kompozycje okolicznościowe w rodzaju utworów olimpijskich i patriotycznych. Podobnie jak Planeta małp Goldsmitha, Obrazy to muzyka raczej dla koneserów tego rodzaju niekonwencjonalnego grania. Jeśli jednak ktoś coś takiego lubi, na pewno się nie zawiedzie.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)



Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. In Search of Unicorns - 03:59
2. The House - 02:35
3. Dogs, Ponies & Old Ruins - 02:11
4. Visitations - 02:59
5. Reflections - 03:12
6. The Killing of Marcel - 03:10
7. The Love Montage - 04:43
8. Blood Moon - 03:13
9. Land of the Ums - 01:44
10. The Night Witch Ride - 02:51
11. The Waterfall / Final Chapter - 04:13

Razem: 35:12



Komentarze czytelników:

9:

Moja ocena:
bez oceny

Człowieku... przytaczając taką płytką definicję Schizofrenii obrażasz ludzi dotkniętych tą chorobą...

Neimoidian:

Moja ocena:

Człowieku... definicja jest ogólnikowa, ale powstała na bazie definicji z klasyfikacji ICD-10. Jak na portal muzyczny, a nie medyczny ani psychologiczny, to chyba wystarczy. Zainteresowani tematem mogą sięgnąć po książki i materiały w internecie, których jest mnóstwo.

Mefisto:

Moja ocena:

Trzy z połową - niezły album, ale muszę się lepiej wsłuchać.

Mystery:

Moja ocena:

Dawno słuchałem, ale z tego co pamiętam to taki Williams na 3.5.

krzysiek:

Moja ocena:
bez oceny

Muzyka Williamsa jest jak muzyka Wagnera, ma dobre momenty przeplatane nudnymi kwadransami.


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie