Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Niemożliwe (The Impossible)

27 Styczeń 2013, 15:14 
Kompozytor: Fernando Velázquez

Rok wydania: 2012
Wydawca: Quartet Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Niemożliwe (The Impossible)

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
Z Niemożliwym Juana Antonio Bayona mam ten sam problem, co z Operacją Argo Bena Afflecka. Oba filmy opowiadają historie, które wydarzyły się naprawdę, w realistyczny sposób rekonstruując najdramatyczniejsze chwile. Siłę ich imponujących sekwencji (w przypadku Operacji Argo – akcji, a Niemożliwego – katastroficznych) osłabiają jednak gatunkowe klisze. U Bayona są nimi rozwiązania dramaturgiczne rodem z horroru a także melodramatyczny patos. O ile sceny stylizowane na horror, chociaż groteskowe, można wytłumaczyć stanem umysłu bohaterów – poszkodowanych przez Tsunami (zwłaszcza dzieci) – o tyle nieznośny patos jest już kwestią smaku. Niestety w Niemożliwym wrażenie kiczu pogłębia muzyka Fernando Velázqueza.

Już na początku filmu kompozytor gra na emocjach widza. Obserwujemy kochającą się rodzinę, która pamiętnego 2004 roku przyleciała do Tajlandii na wakacje. Sceny, w których widzimy, jak małżeństwo układa swoich synów do snu albo bierze udział w obrzędzie puszczania lampionów zostały zilustrowane ckliwym utworem (na płycie The Best Holiday Season Ever). Velázquez skorzystał ze sprawdzonych schematów łapania widza za serce, konstruując tematy na bazie oklepanych romantycznych figur i prostych napięć harmonicznych. W większości scen wydały mi się one kiczowate. Wyjątek stanowi utwór Go and help people, w którym temat został wpleciony w bardziej rozbudowaną fakturę i efektownie spotęgował emocje w dynamicznie filmowanej scenie poszukiwania bliskich ofiar.

Velázquez napisał utwory na kwintet smyczkowy i fortepian. Kompozytor wykorzystał możliwości artykulacyjne instrumentów smyczkowych, zwłaszcza w muzyce do scen grozy. Na tym polu wyraźnie zaczerpnął z dokonań swojego rodaka Alberto Iglesiasa. Słuchacze odnajdą w Niemożliwym liczne podobieństwa do Skóry, w której żyję. Wśród nich natarczywą figurację skrzypiec i wiolonczeli albo niezwykle charakterystyczny sposób budowania napięcia - poprzez nakładanie ruchliwych, zróżnicowanych dynamicznie i artykulacyjnie warstw kwintetu (utwór But she`ll be ok, right?). Duże wrażenie robi pozornie chaotyczny, ekstremalny utwór Is it over?, sugestywnie oddający przerażającą silę fali.

Szkoda, że ciekawe (choć niezbyt oryginalne) rozwiązania kompozytorskie zostały w Niemożliwym zdominowane przez tani melodramatyzm. Niewątpliwie jednak omawiany soundtrack zyska grono wielbicieli, którzy lubią tego typu wzruszenia. Przekonajcie się w kinie, czy do niego należycie. Film warto obejrzeć choćby ze względu na imponujące efekty.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. The Impossible Main Titles (05:12)
2. The best holiday season ever (02:27)
3. Is it Over? (00:53)
4. Even if it`s the last thing we do (01:28)
5. Kem Kang Noi (02:02)
6. My boys, I cannot see them (03:53)
7. Go and help people (01:36)
8. I will bring your “Pappa” here (01:23)
9. Is there somebody we could call? (01:21)
10. We`ll drive you somewhere safer (01:18)
11. Won`t stop looking until I find them (01:31)
12. But she`ll be Ok, right? (01:52)
13. Mom, guess what I just saw outside? (05:50)
14. Let`s go, no need to wait (04:45)
15. Am I dead? (02:36)
16. I have a family too (01:31)
17. He looked so happy (05:01)
18. The Impossible End Titles (07:50)

Razem: 52:29



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Jeszcze nie wiem jak w filmie, ale już na płycie muzyka sprawia wrażenie przedramatyzowanej. Choć z drugiej strony jest tu parę nieziemskich momentów, które warto przesłuchać.

ravaell:

Moja ocena:

Recenzja niestety imo strasznie słaba. Zarzucanie samemu filmu Bayony kiczu i patosu jest okropnie nietrafione - fakt, są tu sceny niepotrzebne i przerysowane, szczególnie w końcówce, jednak takie rozwiązania wymuszone są przez samą strukturę kina obyczajowego. A produkcja nie ma na celu jedynie dokumentalnego oddania realiów po katastrofie, a skupia się na czymś głębszym - wartościach, miłości, oddaniu, poświęceniu, przy czym nie robi tego w sposób nachalny i sztampowy. Bayona bardzo umiejętnie ograniczył w swym obrazie ckliwość, do czego przyczynił się także Fernando Velázquez. Jego muzyka inteligentnie rozwija, uzupełnia i ilustruje każdą scenę, gra cicho, a przy tym dramatycznie, potęguje emocje i wzmacnia przekaz. Jednak zawsze pozostaje trochę z tyłu, nie stara się na siłę wyróżnić. Bardzo dobra kompozycja, moim zdaniem.

Lynx:

Moja ocena:
bez oceny

To, że się nie zgadzasz z recenzentem nie znaczy, że recenzja jest słaba O.o