Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Romeo i Julia (Romeo & Juliet)

11 Marzec 2014, 20:40 
Kompozytor: Abel Korzeniowski

Orkiestracja: Abel Korzeniowski

Wykonanie: The Hollywood Studio Symphony, Randy Kerber (fortepian), Roger Wilkie i Tereza Stanislav (skrzypce), Andrew Duckles (altówka), Andrew Shulman (wiolonczela), Tamara Bevard (sopran)

Rok wydania: 2013
Wydawca: Relativity Music Group / Sony Music

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Romeo i Julia (Romeo & Juliet)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Historia Romea i Julii, młodych kochanków, których okrutny los postawił po dwóch stronach sporu między zwaśnionymi rodami, od setek lat inspiruje nie tylko sentymentalnych miłośników anglosaskiej literatury. Po temat unieśmiertelniony na kartach dramatu Szekspira sięgają też kolejne pokolenia kompozytorów. Wśród nich najwybitniejsi: Charles Gounod, Hector Berlioz, Piotr Czajkowski, Sergiusz Prokofiew czy wreszcie Nino Rota, twórca ponadczasowej ścieżki dźwiękowej do filmu Franco Zeffirellego z 1968 r.

Informacja, że do tego grona wkrótce miał dołączyć nie kto inny jak James Horner, twórca niezapomnianych soundtracków do Walecznego Serca, Wichrów namiętności i Titanica, wywołała wśród fanów zrozumiałe zainteresowanie. Amerykaninowi zaproponowano napisanie ilustracji muzycznej do najnowszej adaptacji sztuki w reżyserii Włocha Carlo Carlei. Emocje podgrzewały przecieki z sesji nagraniowej, o przebiegu której raportowały branżowe media elektroniczne. Wiadomo, że wzięli w niej udział m.in. sopranistka Emily Kirby-Ashmore oraz trębaczka Alison Balsom. Niedługo przed planowaną premierą obrazu sprawy przybrały jednak dość nieoczekiwany obrót.

Dokonane późno zmiany w ostatecznym kształcie obrazu sprawiły, że wykorzystanie dotychczasowej muzyki stało się niemożliwe. Z braku czasu kompozytora lub dalszych chęci którejś ze stron – tak naprawdę nie wiadomo – nazwisko Hornera zniknęło z afisza, a jego miejsce nieoczekiwanie zajął nasz rodak, Abel Korzeniowski. Choć na stworzenie nowej partytury pozostał mu ledwie miesiąc, historia po raz kolejny pokazała, że taka presja wcale nie musi zwiastować porażki.

Nie mając czasu na kompozytorskie popisy, Polak postawił na prostotę i czyste emocje zaklęte w charakterystycznych dla siebie minimalistycznych fortepianowo-smyczkowych pasażach, bezpośrednio przywołujących w pamięci nominowany do Złotego Globu W.E.. Podobnie jak w tamtym filmie, opowiadającym prawdziwą, a jednocześnie niemal szekspirowską w swojej skali historię miłosną, tak i tu romantyczne uniesienia bohaterów zilustrowane zostały prześlicznymi kompozycjami lirycznymi w rodzaju Forbidden Love, First Kiss czy A Thousand Times Goodbye lub Come, Gentle Night, w których Korzeniowski mimo nowoczesnej formy pozwala sobie na niczym nieskrępowany patos.

Artysta sprawnie żongluje emocjami, płynnie przechodząc od stanów ekstazy do momentów bardzo intymnych i z powrotem. Najdrobniejsza nawet zmiana instrumentacji (wejście altówki czy fletu) służy dramaturgii odgrywanej sceny, skutecznie dopowiadając to, co nie zawsze jest w stanie wyrazić para młodych aktorów. W odróżnieniu do Roty Korzeniowski praktycznie nie wplótł w muzykę żadnych motywów renesansowych (te w symbolicznej ilości znalazły się tylko w filmie), co w kontekście obrazu stylizowanego na kino historyczne było posunięciem dosyć nieszablonowym. Kompozycje są na wskroś współczesne, co początkowo mogło rodzić wątpliwości, jak się w ogóle w nim odnajdą. Seans na szczęście rozwiewa je wszystkie, dowodząc bezbłędnego wyczucia Korzeniowskiego. Doskonałym przykładem jest ilustracja sceny balowej (fragmenty The Cheek of Night i Trooping with Crows), gdzie smyczkowe frazy tak pokrywają się z krokami tancerzy, że można odnieść wrażenie jak gdyby to oni poruszali się do ich rytmu.

Układ utworów na krążku nie do końca odzwierciedla ten z filmu. Został on przygotowany zgodnie z kryterium nastroju, gdzie cały ciężar dramatyczny, łącznie ze stanowiącym prolog From Ancient Grudge, przeniesiono na jego drugą połowę. Dzięki temu zabiegowi otrzymaliśmy wyjątkowo spójny album, co jednak odbyło się kosztem nie tylko chronologii, ale również kilku bardzo ładnych kompozycji, które nie znalazły miejsca na płycie.

Film Carlo Carlei nie tylko nie powtórzył sukcesu obrazu Zeffirellego, ale sromotnie poległ w kinach, nie oferując widzom wiele więcej niż piękne ujęcia Werony i ładne buzie tytułowych bohaterów. Gdyby nie muzyka Abla Korzeniowskiego o filmie już by się nie mówiło. Soundtrack ten, mimo minimalnej oficjalnej promocji, został uznany za jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych minionego roku, pokonując w branżowych zestawieniach ostatnie dzieła Johna Williamsa i Hansa Zimmera. Wyróżnienia Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej, znaczących światowych portali czy naszego rodzimego Resume to nie przypadek. To koronny dowód, że muzyka filmowa jako dziedzina sztuki – popularnej, ale jednak sztuki – jeszcze nie zginęła.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

01. Juliet’s Dream - 3:43
02. Forbidden Love - 2:59
03. Queen Mab - 2:28
04. The Cheek of Night - 2:26
05. First Kiss - 2:21
06. Trooping With Crows - 3:04
07. A Thousand Times Good Night - 6:51
08. Come, Gentle Night - 2:31
09. Wedding Vows - 2:51
10. Fortune’s Fool - 4:01
11. From Ancient Grudge - 1:12
12. Death Is My Heir - 1:34
13. Tempt Not a Desperate Man - 3:08
14. The Crypt, Part 1 - 5:09
15. The Crypt, Part 2 - 4:18
16. Eternal Love - 2:05

Razem: 50:41



Komentarze czytelników:

Anna Józefiak:

Moja ocena:

Podzielam opinię o kompozycjach Korzeniowskiego. Są piękne, czułe, świetnie dopracowane i świadczą o głębokiej wrażliwości autora. Filmu nie widziałam, ale znając fabułę można śmiało stwierdzić, że muzyka w genialny sposób oddaje emocje dwojga kochanków. Wszelkie nagrody są jak najbardziej zasłużone!

Radosław:

Moja ocena:

Bardzo piękna muzyka.

Mefisto:

Moja ocena:

Ładna muzyka, choć albumowo nie wszystkie utwory satysfakcjonują, co jednak nijak nie ujmuje im jakości. No i dobra recka.

itseemstobeme:

Moja ocena:

Abel Korzeniowski w swoim stylu :) Mimo pięknych motywów momentami słychać, że muzyka została stworzona "na szybko". Po przesłuchaniu zostaje pewien niedosyt z powodu dobrej jakości jego poprzednich soundtracków.