Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Predator 2

17 Październik 2005, 21:19 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 1990
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Predator 2

Po niezwykłym sukcesie kasowym "Predatora" Johna McTiernana z 1987 roku niemal pewnym było powstanie *sequela - "Predator 2". Cztery lata później podjął się tego specjalista od kina akcji Stephen Hopkins ("Blown Away", "The Ghost and the Darkness" i "Lost in Space"). Premiera filmu w USA odbyła się 19 listopada 1990 roku. Naturalne było też, że muzykę do drugiej części napisze twórca ilustracji do oryginału - Alan Silvestri. Miała to być pierwsza (ale nie jedyna - "Judgment Night" z 1993 roku i "Blown Away" z 1994 roku) współpraca reżysera i kompozytora. Tym razem Stephen Hopkins dokonał gruntowanej zmiany miejsca toczącej się akcji - z dżungli w Ameryce Łacińskiej przeniosła do "dżungli" wielkiej aglomeracji miejskiej; Los Angeles. Nie były to jedyne zmiany - także główny bohater (obok tytułowego Predatora - w tej roli Kevin Peter Hall) był nowy: Arnold Schwarzenegger nie zgodził się na udział w sequelu (nie spodobał mu się scenariusz), dlatego zastąpił go Danny Glover (znany przede wszystkim z "Lethal Weapon" 1 i 2). Niestety, tym razem film nie przyniósł oczekiwanych zysków i daleko mu było do oryginału. Czy tak samo było z muzyką?

Bez wątpienia kompozytor musiał rozstrzygnąć dylemat. Czy stworzyć do sequela zupełnie nową muzykę, którą uzupełni tylko brzmienie z "jedynki", czy też zaaranżować "starą" ilustrację do drugiej części z dodaniem nowych elementów? Silvestri nastawił się na to drugie rozwiązanie - niewykluczone, że wpływ na tę decyzję mieli producenci i reżyser, pragnących wiernej kontynuacji muzycznej. Dlatego nie znajdziemy tu żadnych nowych tematów wiodących, co najwyżej jest parę świeżych podtematów, natomiast "stare" motywy przewodnie zostały dostosowane instrumentacyjnie do nowej dżungli - miejskiej. Zmieniła się także rola muzyki w filmie - w "Predatorze" partytura Silvestriego była jednym z dominujących elementów w filmie, podczas gdy w "Predatorze 2" jest ona tylko uzupełnieniem obrazu, a momenty kiedy wychodzi na powierzchnię są naprawdę rzadkie. Kolejna zmiana to *orkiestracja. "Predator" był całkowicie klasyczny, podczas gdy w sequelu Silvestri dodał nowe brzmienia - syntetyczną perkusję, elektroniczny "suspense", generowany komputerowo wokal oraz partie chóralne. To wszystko zostało połączone z orkiestrą symfoniczną "The Skywalker Symhony Orchestra". Ta muzyka jest na pewno bardziej agresywna i potężna w brzmieniu, ale w kwestii melodyki i obecności tematów przewodnich pozostaje w tyle za oryginałem. Na pewno oryginalnym dodatkiem są klimaty mające podkreślić obecność dwóch rywalizujących ze sobą gangów narkotykowych - kolumbijskiego i jamajskiego.

Nowe wcielenie muzyczne "Predatora 2" słychać wyraźnie już w rozpoczynającym partyturę "Main Title", gdzie klasycznemu brzmieniu "Predator`s Theme" na sekcję dętą oraz charakterystyczny, tajemniczy podkład smyczkowy, towarzyszą wszędobylskie syntetyczne wokale i wibrująca, elektroniczna perkusja. Bardzo to wszystko dynamiczne, ale... trochę za dużo agresji w tej kompozycji przyćmiło nieco tak melodyjny w "jedynce" motyw wiodący. Jeśli zaś chodzi o klimat utworu to od razu wiemy, że tym razem akcja filmu nie będzie toczyła się w latynoamerykańskiej dżungli. Jego naturalnym uzupełnieniem jest suspensowy "First Carnage", gdzie obok mrocznego "underscore`u" słyszymy te charakterystyczne bębenki z pierwszej części oraz niesamowity dla mnie podtemat Predatora - sunące mozolnie dęciaki i krótkie szarpnięcia sekcji smyczkowej. Niby nic skomplikowanego, ale urok tego typu brzmienia jest powalający. Taki suspense Silvestriego uwielbiam.

Następnym połączeniem dwóch utworów są "Danny Gets In" i "Rest In Pieces". Ten pierwszy rozpoczyna się fenomenalnym motywem tajemniczym Predatora na sekcję smyczkową (następnie zastąpiony zostaje brzmieniem instrumentów dętych), który w kulminacyjnym momencie eksploduje potężnymi werblami i dęciakami. Niestety, jeśli ktoś myślał, że teraz nastąpi typowy marsz Silvestriego - rozczaruje się. Po tej "próbce"... utwór kończy się. Drugi na liście to kompozycja pożegnalna ze słynną elegią pogrzebową na trąbkę. I tu następuje niespodzianka. Nagle wybuchają syntetyczne wokale przypominające mi małpie odgłosy i agresywna perkusja, co znamionuje dramatyczną scenę na cmentarzu.

Dosyć "ciężko strawnym" utworem jest "This Is History". Co prawda pierwsze pół minuty to klasyczny temat główny Predatora na sekcję dętą i werble, ale następnie przez ponad 3 minut słyszymy tylko syntetyczny suspense z przewijającymi się od czasu do czasu tajemniczymi smyczkami, który dobrze sprawdza się na ekranie, ale nuży na soundtracku. Stanowczo go tu za dużo. Dopiero po tym czasie utwór nieco się "budzi" - słychać nerwowy podkład smyczkowy i niezwykle poruszającą dramaturgią sekcję dętą. Taki powinien być od początku. Taki suspense na pewno nie męczy. A gdy jeszcze dochodzi mocny podkład perkusyjny robi się naprawdę dynamicznie.

Niezwykłym wzbogaceniem partytury okazały się partie chóralne. "Truly Dead" to niemal 5-minutowa kompozycja suspensowa, choć przez prawie 2 minuty nic specjalnego się nie dzieje - syntetyczny "underscore" (momentami przypomina to klimaty z "The Abyss") z dodatkiem różnego rodzaju dźwiękowych sampli przypominających grzechotkę. Dopiero po tym czasie dochodzi rytmiczny podkład perkusyjny, po czym Alan rozwija dramatyczny motyw chóralny, zaś w następnej kolejności dochodzą kolejne sekcje instrumentalne podające temat główny. Podobny układ słyszymy w kulminacyjnym utworze z filmu - "Dem Bones". Cała minuta "underscore`u" elektronicznego, a następnie finał - wibrująca perkusja, marsz chóralny i akompaniament klasyczny z tematem Predatora. Naprawdę robi wrażenie!

Bez wątpienia najsłabszym utworem na albumie jest "Swinging Rude Boys" - mnóstwo agresywnej perkusji karaibskiej na początku i końcu oraz syntetyczny "underscore" i wokal. Mnie ten kawałek po prostu nie przekonuje - typowy podkład pod obraz.

Na zakończenie pozostawiłem trzy doskonałe kompozycje akcji. "El Scorpio" rozpoczyna się jak "Main Title" pędzącą syntetyczną perkusją i wokalem, po których wkracza już klasyczne brzmienie - najpierw wojskowy marsz z werblami z charakterystycznym motywem Predatora (chciałoby się dużo więcej takich klimatów), a następnie symfoniczny suspense. Druga część utworu to powrót do akcji z dynamicznym wejściem sekcji puzonów i wybuchowych kotłów, zaś końcówka stanowi powrót do miejskich klimatów - syntetyczne wokale i perkusja. Ponad 5-minutowy "Tunnel Chase" to najlepsza kompozycja akcji na albumie i w filmie. Silvestri bombarduje nas tutaj nieprzerwanie klasycznymi motywami Predatora, zaś orkiestra symfoniczna rozkręca się na maksymalne obroty. Początek to idealny wstęp - klasyczny suspense z mrożącą krew w żyłach sekcję dętą i nerwowo brzmiące *smyczki. Po minucie Alan wprowadza to co jego fani lubią najbardziej - prężny marsz z charakterystycznym połączonym uderzeniem kotłów i werbli, zaś nad całością sunie monumentalny motyw na rytmiczną sekcję basową i instrumenty dęte (puzony rządzą!). Tego fragmentu mogę słuchać w nieskończoność. Nastepnie znów rozwija się symfoniczny suspense. Ta kompozycja najbardziej przypomina klasyczne brzmienie z "jedynki". A potem znów eksplodują werble i ten niesamowity marsz (pojawią się nawet niskie tony fortepianu, tak częste w oryginale) z dominującą sekcja dętą z akompaniamentem smyczkowym. "Predator`s Theme" w całej okazałości. Idealnym zakończeniem partytury jest kompilacja wszystkich tematów wiodących (nowych i starych) skupionych w prawie 9-minutowej suicie "End Title". Mamy tu wszystko co Silvestri napisał do filmu. Cały świat "Predatora 2" w pigułce. Słychać tu nie tylko typowy suspense (pierwsza minuta), ale też klasyczny *"action score", marsze wojskowe i nowe klimaty miejskie (perkusja, wokale i oczywiście chór). To w tej kompozycji Silvestri umieścił fantastyczny temat główny Predatora w całej okazałości (na albumie słyszymy tylko jego fragmenty, np. "This Is History"). A całość kończy się dynamicznym finałem.

Jak ocenić muzykę do sequela? Na pewno nie rzuca na kolana oryginalnością, ilością tematów przewodnich oraz melodyjnością w każdym calu. Pojawienie się nowych klimatów - syntetycznej perkusji i partii chóralnej, odświeżyło brzmienie klasyczne, jednak obecność elektronicznych wokali stanowiło raczej dobre uzupełnienie pod obraz, zaś na albumie niezbyt się sprawdzało. "Action score" nie był dominującym elementem tej partytury, choć kompozycje tego typu stanowiły najmocniejszy punkt całej ilustracji - werble rules! W tych ramach świetnie spisała się kompilacja tematyczna na finał. Niestety, trochę za dużo w tej muzyce suspensu. I nie chodzi mi tutaj o brzmienie klasyczne, które nadal prezentowało wysoką klasę, ale "underscore" syntetyczny, który niejednokrotnie nużył i zbyt "wyciszał" cały utwór. Kompozytorowi należy się jednak pochwała za świetną aranżację symfonicznej partytury do "Predatora" i jej dostosowanie do miejskiej dżungli "Predatora 2".

Orkiestrę poprowadził oczywiście Alan Silvestri (także producent albumu), zaś orkiestracją zajął się James B. Campbell. Soundtrack z muzyką został oficjalnie wydany przez Varese Sarabande Records w dniu 11 grudnia 1990 roku (podczas gdy muzyka do "jedynki" funkcjonowała na *bootlegu dopiero od 1997 roku, zaś oficjalnego wydania doczekała się dopiero w 2003 roku). Na albumie mamy ponad 45 minut "original score".

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Main Title - 2:46
2. First Carnage - 2:34
3. Tunnel Chase - 4:53
4. Truly Dead - 4:58
5. Danny Gets In - 3:18
6. Rest In Pieces - 1:35
7. El Scorpio - 2:42
8. This Is History - 6:28
9. Swinging Rude Boys - 2:40
10. Dem Bones - 4:28
11. End Title - 8:46

Razem: 45:17



Komentarze czytelników:

tolek:

Moja ocena:

to jest istne wcielenie doskonałości, dawno nie słyszałem takiej super muzyki.

ALIEN:

Moja ocena:

niesamowita muzyka! nigdy mi się nie znudzi.

karcharoth:

Moja ocena:

Już nie to samo co jedynka, ale ciągle to PREDATOR...