Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Firewall

05 Maj 2006, 13:31 
Kompozytor: Alexandre Desplat

Dyrygent: Alexandre Desplat
Orkiestracje: Alexandre Desplat, Conrad Pope, Eddie Karam, Erik Lundborg, Nan Schwartz, Jeffrey Schindler, Clifford Tasner

Rok wydania: 2006
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Firewall

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Wiosna roku 2006 upłynęła pod znakiem opróżniania bankowych rezerw… przynajmniej na wielkim ekranie. Mieliśmy bowiem szansę oglądać dwie blockbusterowe produkcje, ogólnikowo rzecz biorąc poruszające podobny, rabunkowy temat. Podczas gdy Inside Man (Plan Doskonały) dotyczył napadu na bank w dość dosłownym tego słowa znaczeniu, to negatywny bohater Firewall zaplanował „zwinięcie” pokaźnej ilości gotówki w bardziej dyskretny sposób. Plan nikczemnika (Paul Bettany) zakłada szantaż i porwanie rodziny speca od ochrony internetowej i elektronicznej wielkiego amerykańskiego banku – Jacka Stanfielda (Harrison Ford), który umożliwi mu przelanie na docelowe konto okrągłej, siedmio zerowej sumki, oczywiście w dolarach. Plan, mimo że dosyć sprytny, zaczyna się komplikować. Komplikuje go nie tylko Harrison, walczący o życie swoje i swojej rodziny (która to już z kolei rola cierpiącego Forda…) ale także niezależne od niego czynniki, które niestety musi przezwyciężyć (jeśli oczywiście chce zobaczyć swoja żonę i dwójkę dzieci przy życiu).

Naczytałem i nasłuchałem się masę negatywnych opinii na temat Firewall, lecz mimo to jako fan Harrisona postanowiłem się na ten film wybrać, choć nie ukrywam - siedziałem w sali kinowej z mocnym przeświadczeniem, że moim oczom za chwilę ukaże się piękna hollywoodzka papka, bez ładu, składu i logiki – jednym słowem – szmira. No i cóż się okazało? Okazało się że film nie jest taki zły, co więcej oglądało mi sie go bardzo sympatycznie i satysfakcjonująco. Co prawda wspomniany na początku przeze mnie Inside Man był dużo bardziej ciekawszy i emocjonujący, lecz produkcja Richarda Loricane także może pochwalić się kilkoma naprawdę błyskotliwymi scenami (kondycja „Indiany Jonesa” który skacze po dachach, biega po biurze i rzuca się na przeciwnika z piętra, jest naprawdę do pozazdroszczenia, czasem trudno jest sobie uzmysłowić że facet niedługo będzie obchodził swoje 70te urodziny… mam jedynie nadzieje ze wcześniej zdąży zagrać w czwartej części przygód najsłynniejszego archeologa na świecie…).

Poczynaniom bohatera Planu Doskonałego towarzyszyła całkiem ciekawa muzyka, znanego jazzowego trębacza – Terrence`a Blancharda, natomiast stworzeniem ilustracji do Firewall zajął się „importowany” z Europy do Hollywood, francuski twórca – Alexandre Desplat (który zastąpił w roli kompozytora Alana Silvestri). Nie rozdrabniając się na razie zbytnio, stwierdzić trzeba, że także i muzycznie oba projekty łączy kilka elementów, z czego w ostatecznym rozliczeniu zdecydowanie atrakcyjniejsza jest muzyka Francuza. Soundtrack Blancharda charakteryzuje się dużo wolniejszym, trochę topornym tempem, całość obraca się wokół dwóch, powtarzanych w kółko motywów. Propozycja Desplata jest dużo bardziej dynamiczna, szalona i nieprzewidywalna. Wachlarz tematów jakimi raczy nas twórca jest o wiele szerszy, choć są to melodie mniej charakterystyczne niż te, które słyszeliśmy w Inside Man. Obie prace łączy też rytmika oparta na syntezatorach lub instrumentach perkusyjnych oraz licznych „przeszkadzajkach”. Momentami brzmienie muzyki Blancharda skręca lekko w stronę klimatów Indyjskich (o czym najdobitniej na początku filmu nas poinformuje, znakomita piosenka, rodem z Bollywood), także kilka razy można wyczuć podobne choć mniej oczywiste zabiegi w pracy Alexnadre`a (np.: track The Bank). Ogólnie rzecz biorąc, mimo niewątpliwych atrakcyjnych elementów partytury z Inside Man, to właśnie Firewall uważam za najlepszy *"action score" sezonu (i piszę to po przesłuchaniu bardzo oczekiwanego w tym momencie M:I:III Michaela Giacchino).

W wywiadzie przeprowadzonym niedawno przez naszą redakcję z kompozytorem, stwierdził on że Firewall jest dla niego projektem nietypowym, ponieważ od czasu The Nest nie miał okazji pisać do filmu akcji. Nie jest to do końca prawda. Bezpośrednich związków z mrocznym (i bardzo interesującym dodać trzeba) Nid de Guepes, Firewall praktycznie nie ma. Za to kilka wspólnych mianowników można przytoczyć ze słynnej pracy kompozytora z zeszłego roku – czyli Hostage, i to był właśnie ostatni „action projekt” kompozytora. Oprócz w miarę oczywistych nawiązań do Osaczonego (oba projekty zbliżone są nie tylko muzycznie, lecz także fabularnie…), w opisywanej partyturze Desplata można wychwycić kilka elementów charakterystycznych dla muzyki Jerry`ego Goldsmitha (mogę się założyć, że gdyby Jerry doczekał produkcji tego obrazu, z pewnością byłby potencjalnym kandydatem do roli kompozytora) czy zwolnionego wcześniej przez reżysera z enigmatycznego powodu „konfliktów terminów” – Alana Silvestri.

Kilka sprawdzonych pomysłów, które kompozytor zaimportował z Hostage (w tym jeden ewidentnie powtarzany już od czasów The Luzhin Defence) będzie słyszalnych dla słuchaczy zaznajomionych z jego twórczością. Nie spodziewajcie się jednak tutaj swego rodzaju *sequela Osaczonego. Firewall jest w jakiś nieuchwytny sposób muzyką „cieplejszą” i bardziej „soczystą”. Brak tutaj słyszalnego w tamtym projekcie niemalże mistycznego i surrealistycznego charakteru, jest za to bardzo dużo akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Powiem szczerze, że przesłuchałem naprawdę dużo projektów zdolnego Francuza, ale jeszcze tak dynamicznej kompozycji spod jego pióra nie słyszałem (i z pewnością dlatego stwierdził że jest to dla niego nietypowa muzyka).

Firewall zapewnia nam motywy akcji w dwóch wydaniach. Pierwszy z nich - tytułowy - brawurowo otwiera album. Niesamowicie dynamiczny, prowadzony przez *smyczki z udziałem werbli i agresywnych dęciaków. Gdzieś w tle słychać równie szybki goldsmithowski syntezator; przejście na kotłach wprowadza do gry cała sekcję bębenków i tamburinów, powracając za moment z głównym tematem, aby pod koniec w stonowany sposób wprowadzić kilka taktów „tematu rodzinnego”. Ta dramatyczna ilustracja próby ucieczki zakładników z domu Jacka Stanfielda fantastycznie rozpoczyna płytę, z całą swoją energią tryskającą z głośników, rzucając się na nas agresywnym "tsunami" dźwięków. Więcej tego motywu na płycie nie usłyszymy, dużo bardziej hojnie jest natomiast wykorzystywany drugi, nie mniej ekscytujący temat akcji, który po raz pierwszy usłyszymy w Epi-Pen. Zapewniam że tak brawurowo i szybko grającej sekcji dętej już dawno nie słyszeliście. Jego pełniejsza wersja obecna jest w finałowym The Fight, gdzie wraz z kilkoma innymi sub-tematami kompozytor przedstawia jeden z najbardziej agresywnych i nieprzewidywalnych fragmentów „akcji” z jakim miałem ostatnio do czynienia.

Równie emocjonujący, potężny Escape from Bank w którym usłyszymy szereg innych pomysłów kompozytora. Początek stonowany, sukcesywnie prowadzony rytm przez sekcję elektronicznej perkusji oraz „kroczących” smyczków narasta z coraz większą siłą. Utwór czasem zwalnia na kilka chwil, lecz zaraz potem wybucha z podwójna siłą wprowadzając mój ulubiony fortepian w niskich rejestrach (kłania się U.S. Marschals Goldsmitha). Godne uwagi są tutaj rytmiczne podziały na werblach, przejęte potem przez fortepian (bardzo Williamsowski schemat) który wraz ze znakomicie aranżowanymi smyczkami i fletami doprowadza utwór do finału. Cała orkiestra współgra tutaj z godną podziwu pieczołowitością (brawa dla pokaźnej grupy orkiestratorów).

W Rainy Day słyszymy chyba najbardziej rozpoznawalny schemat kompozytora – ten specyficzny rytm w całej swojej istocie i konstrukcji słyszeliśmy w Hostage (track: Hostage, czy bardziej zbliżony: Drive) albo jeszcze wcześniej w The Luzhin Defence (track: The Dark Side of Chess. Także wędrujący po pięciolinii z góry na dół fortepian jaki słyszymy np.: w Breaking In lub pod koniec utworu Hostages, jest pomysłem często wykorzystywanym przez twórcę (np.: w Osaczonym).

Zbliżony do charakterystycznych marszów Silvestriego jest Looking For Help – smyczki wraz z werblami charakterystycznie „maszerują” , pozwalając aby kolejne instrumenty dołączyły się po drodze do tego symfonicznego pochodu (słuchając tego utworu, przyszło mi do głowy luźne skojarzenie z March of the Lava z Volcano).

Szczególną sympatią darzę dwie intrygujące kompozycje Desplata. Pierwsza przedstawia krótko i zwięźle „temat Banku”, w filmie ilustruje scenę podróży głównego bohatera z domu do pracy. Utwór rozpoczyna się zapętlonym motywem na keyboardzie, do którego z gracją przyłączają się smyczki i charakterystyczne dla Desplata flety grające *staccato. W tle przewija się też orientalnie brzmiąca sekcja dzwonków i bębnów. Natomiast druga kompozycja to The Camera Dances. Rozpoczyna się komicznymi smyczkami, lecz po chwili muzyka nabiera tępa i nastrój zmienia się w pełen ekspresji dramatyzm, który nadaje *dysonujący fortepian, agresywnie narastające dęciaki (alla Matrix Davisa) oraz mocne, *akcentowane rytmy na kotłach. Utwór znakomicie towarzyszy tej świetnie pomyślanej i błyskotliwej scenie, w której Ford dramatycznie szuka pomocy biegając po swoim biurze, wiedząc jednocześnie że bandyci słuchają każdego jego słowa (lecz dzięki pomysłowości bohatera, nie widzą co robi).

Na koniec wspomnę o lirycznym temacie kompozytora, który "zakamuflowany" przewija się w szeregu utworów (Epi-Pen, Firewall, Hostages) lecz w pełnej krasie możemy go usłyszeć w The Family Theme, oraz zamykającej album Together Again. Motyw jest bardzo udany – melodia prowadzona na początku przez *waltornię, w repryzie zostaje przejęta przez trąbkę, aby w rezultacie oddać pierwszeństwo fortepianowi, który prezentuje nam piękny i dostojny motyw (towarzyszący temu specyficzny akompaniament waltorni, odkrywa przed słuchaczem pewne nawiązania i niewątpliwe inspiracje twórczością Johna Williamsa). Wariacja nad tym tematem w The Family Theme jest pozbawiona tak bogatego udziału fortepianu, który zastąpiły smyczki.

Całość partytury prezentuje bardzo dobry poziom. Kompozytor mimo tych wszystkich drobnych zapożyczeń z innych prac swoich i nie swoich, roztacza przed nami emocjonującą i atrakcyjną przygodową symfonię, urozmaicając wprowadzane przez siebie motywy najróżniejszymi sposobami – na ogół bardzo udanymi. Nie jest to praca bardzo ambitna ani oryginalna, lecz chyba nikt się nie oczekiwał od Desplata takiego podejścia do tego projektu. Ważne, że w filmie muzyka ta działa znakomicie, i co ciekawe, na płycie brzmi równie zachęcająco.

Recenzję napisał(a): Rafał Mrozowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Firewall - 3:16
2. Surveillance - 3:38
3. Breaking In - 2:56
4. The Bank - 0:57
5. First Night - 1:21
6. Hostages - 3:24
7. The Camera Dances - 3:47
8. The Epi-Pen - 3:59
9.The Family Theme - 1:21
10. Escape from the Bank - 10:23
11. Looking for Help - 3:04
12. Exchanging the Files - 2:10
13. The Fight - 7:14
14. Rainy Day - 3:15
15. Together Again - 1:20

Razem: 52:05



Komentarze czytelników:

Michu:

Moja ocena:

Uważam, że ta recenzja jest bardzo stronnicza. Autor przeprowadzając niedawno wywiad kompozytorem nie był w stanie podejść w miarę obektywnie to tej muzyki i wychwala tutaj tak naprawdę straszną papkę. Nie twierdzę, że zadaniem jakiegokolwiek recenzenta jest bycie obektywnym, bo to niemożliwe. Ale wychwalanie tak przeciętnej ścieżki dźwiękowej tylko dlatego, że rozmawiało się z kompozytorem bynajniej mija się z jakąkolwiek wizją wierygodności recenzenta. W tej muzyce nie ma nic godnego uwagi, dlatego jej nie polecam. Już o wiele lepsza była "Syriana".

Rafalski:

Moja ocena:

nie wychwalam muzyki dlatego ze gadałem z Desplatem, tylko dlatego że lubię ten album. proste. Gdybym sie sugerował przy ocenie płyty rozmową z kompozytorem, to byłoby lekko "zboczone". Ale widocznie redaktor soundtrack-express i kilku innych z europejskich serwisów też uległo osobistej perswazji Alexandrea, natomiast redaktor Waligórski nie rozmawiał, więc ocenił nisko... super tok myślenia...

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

O ile muzyka akcji bywa tu nieco nachalna i sztampowo hollywoodzka, to jednak partytura nadrabia kompozycjami spokojniejszymi i niezłymi tematami. Ciekawie jest wykorzystana elektronika i perkusjonalia w utworach tajemniczych. Ostatni utwór ma ciekawe brzmienie - trochę w stylu lat 70tych. Ogólnie to dobra partytura, ale moim zdaniem nieco słabsza od "Hostage". Zarzut o stronniczośc jest nieuzasadniony. Rafał znał twórczość Desplata i recenzował ją już przed wywiadem, którego udzielił nam ten kompozytor.

Szymon Jagodziński:

Moja ocena:

Inspiracje Goldsmith`em ("niski" fortepian) i Silvestri`m (werble) bardzo przypadły mi do gustu. Moim faworytem jest "Looking for Help". Żałuję oczywiście, że to nie Silvestri napisał muzykę do filmu, ale Alexandre Desplat jak najbardziej stanął na wysokości zadania.

Robert:

Moja ocena:

Film fatalny, ale muzyka całkiem niezła.


  Do tej recenzji są jeszcze 2 komentarze -> Pokaż wszystkie