Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Żar ciała (Body Heat)

03 Listopad 2006, 10:19 
Kompozytor: John Barry

Rok wydania: 1981
Wydawca: SCSE

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Żar ciała (Body Heat)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Niemalże dwadzieścia lat po triumfalnym wejściu na scenę światowej muzyki filmowej (1962 – Dr No) John Barry skomponował muzykę do czarnego kryminału, muzykę, która zostawiła po sobie wyraźny ślad w wielu kompozycjach do srebrnego ekranu, a i sama w sobie jest już klasykiem. To „Body Heat”, debiutującego wówczas w roli reżysera Lawrence`a Kasdana. Ten kryminał o wyraźnym, erotycznym zabarwieniu, zaprawiony seksowną muzyką Barryego to kawał dobrego kina w starym wydaniu. Obraz oparty o intrygę tajemniczej femme fatale, którą gra na ekranie również debiutująca Kathleen Turner, zyskał sobie miano pozycji obowiązkowej w kanonie filmów „noir”. Partnerują jej William Hurt i Richard Crenna.( „Body Heat” bywa przyrównywany często do klasyka filmu „noir” jakim był kryminał „Double Indemnity” z 1944 roku.) Barry –wówczas przeżywający swój drugi złoty okres twórczości – sprawdził się wyśmienicie jako ilustrator. Świeżo po Somewhere In Time czy Raise The Titanic - tym razem pokazał pazur jako jazzman. Otworzył sobie tym samym drogę do innych filmów z gatunku nazywanego neo-noir czyli do takich obrazów jak „Mike`s Murder”, „Hammett” czy „Maskarada”, a także „Specjalista”. *Score został wydany w limitowanej edycji 2000 szt. przez SCSE w 1989 roku i do dzisiaj pozostaje białym krukiem na rynku soundtracków, osiągającym zawrotne ceny ale w 1998 roku Varese Sarabande wydało rerecording Joela McNeely, który poprowadził London Symphony Orchestra. Dla potrzeb tej recenzji skupię się na wydaniu oryginalnego nagrania, które firmowane jest logo SCSE.

Dla zilustrowania potęgi pożądania a jednocześnie stanu zagrożenia Barry skomponował temat główny oparty na wielowątkowej melodii, wsparty tematami pobocznymi. Powab i piękno zwodniczej Matty Walker uosabia liryczna *sekcja smyczkowa a symbolem seksu, od którego aż kipi ten film jest oczywiście saksofon. „Main Title” opiera się o główną melodię, która powtarzać się będzie w kluczowych dla akcji momentach. To powolny, zmysłowy temat, oparty na 9 nutach głównej melodii i co ciekawe – skontrapunktowany melodią basów, identyczną jak ta w Midnight Cowboy`u i On Her Majesty`s Secret Service. Właśnie od tych „schodzących” nut zaczyna się temat główny. Barry nie zapomniał także o dystyngowanym fortepianie, który często będzie towarzyszył nam na tym albumie. Wgłębiając się w soundtrack, usłyszymy również trójkąt, syntezator brzmiący jak organy i inne dodające smaczków instrumenty. Dekadenckie i głębokie brzmienie saksofonu oraz mimochodem „rzucane” wariacje na fortepianie są znakiem rozpoznawczym tego scoru. Przepiękne i tragiczne „Chapeau Gratis” to tak naprawdę *adagio na głównym temacie. Jeden z najsmakowitszych kąsków na albumie to „I`m Frightened” z rytmicznymi wejściami sekcji smyczkowej, przywołujące na myśl Bernarda Herrmana. Mamy tu wszystko co może przerażać – szybko grające *smyczki, zmienne prowadzenie tempa, niskie, schodzące akordy na fortepianie(to znak rozpoznawczy tego scoru), syntezator brzmiący jak organy, cymbałki i kodę, która daje upust emocjom nagromadzonym podczas słuchania tego utworu. „Kill For Pussy” to temat główny, tutaj w ujęciu fortepianowym z linią basów graną na demonicznie brzmiącym syntezatorze, pod koniec rozbrzmiewa sekcja smyczkowa, wzbogacona o *glissanda na harfie. Nie mogło zabraknąć ultraseksownej wersji melodii do filmu a tę mamy możliwość wysłuchać w ścieżce zatytułowanej „Us And Oscar” – jest tu flet, saksofon, urzekająco piękna sekcja smyczkowa i znowu syntezator. Zupełnie inny jest „Surprise:Explosion”, który zaczyna się pojedyńczo wygrywanymi nutami na fortepianie i złowieszczo nisko brzmiącymi wiolonczelami, by zakończyć się wybuchem-kodą i genialnym fortepianem. Klimatem ta ścieżka, zwłaszcza na początku przypomina inną pracę Barryego z tego okresu „Somewhere In Time” – a konkretnie utwór „The Attic”. Kulminacja mrocznego i pociągającego scoru następuje w sześciominutowym „Better Get Him”, w którym słychać drugi temat z filmu i przetworzenia głównej melodii. Znowu w rolach głównych występuje mroczno i demonicznie brzmiący fortepian, wsparty elegancką sekcją smyczkową i saksofonem. Przewija się również wspomniany już syntezator, który kończy tę psychodeliczną ścieżkę w finałowej kodzie. Ostatnia na albumie „Matty Was Mary Ann” to repryza tematu głównego, z końca filmu. Na płycie wydanej przez Varese Sarabande mamy jeszcze dodatkowe trzy utwory a są to „Ned”, „Matty`s Place” oraz „I`m Burning Up”, ale nie wnoszą one nic nowego do całościowego obrazu tej płyty, są kolejnymi wariacjami na temacie głównym. Ponadto interpretacja McNeely nie jest tak wierna oryginałowi jakby się chciało i traci tę duszną atmosferę nagrania Barryego.

Gdy oglądałem po raz pierwszy film, znałem już *score do niego, ale muszę przyznać, że i tak zwróciłbym na niego uwagę. Nie jest to zbyt rozbudowana kompozycja. W zasadzie Barry położył nacisk na jeden, ważny temat. Jednak umiał go dobrze urozmaicić - ścieżki towarzyszące scenom morderstw czy pogoni i śledztwa są bardzo dobre i brzmią przekonująco zarówno przy oglądaniu filmu jak i poza nim. Jazzowy feeling w dialogu z charakterystycznym brzmieniem sekcji smyczkowej Barryego funkcjonuje tutaj całkiem dobrze, choć wielu słuchaczom może się ta płyta wydać lekko monotematyczna. Ale dodanie elementów takich jak syntezator, czy mroczne, niskie akordy na fortepianie oraz saksofon wzbogacają brzmieniowo ten album. Saksofon w „Żarze ciała” zyskał nowy wymiar, jako instrument, niejako „odkryty” przez Barry`ego do ilustrowania atmosfery seksu i pożądania. Nie bez kozery mówi się, że Body Heat był swoistym Basic Instinctem lat`80. Nie można na pewno przyrównywać obydwu kompozycji bezpośrednio, bo są jednak inne. Body Heat stał się inspiracją dla licznych w latach `80. kryminalnych produkcji TV. Ale ta kompozycja Barryego do dzisiaj uważana jest za jego jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych w jego i nie tylko jego karierze, wielokrotnie cytowana przez innych muzyków na albumach coverowych – np. Henryk Miśkiewicz jest autorem bardzo wolnej, zmysłowej interpretacji tematu z „Body Heat” na płycie pt. Remembrances. Znajdziemy także tę charakterystyczną melodię na wielu kompilacjach, poświęconych muzyce filmowej z kryminałów. To mocny, dobry soundtrack. Po wielu latach wcale nie traci swojego ducha i nie podlega prawom starzenia się. Barry ponownie wrócił w okolice takich klimatów w „Mike`s Murder” z 1984 roku, która wzorowana była bezpośrednio na „Body Heat”, w „Maskaradzie” w 1988 roku, ale raczej z miernym efektem i bardzo udanie w „Specjaliście” w 1994. „Body Heat” polecam każdemu kto lubi gęstą atmosferę nagrań opartych o saksofon i fortepian, nagrań z typowym jazzowym zacięciem.

Ocena muzyki na płycie Varese Sarabande:

Recenzję napisał(a): Janusz Pietrzykowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Ladd Company Logo - John Williams; Main Title - 03:39
2. I`M Weak - 03:15
3. Chapeau Gratis - 01:12
4. Heather - 01:58
5. I`M Frightened - 02:33
6. Kill For Pussy - 02:48
7. Us And Oscar - 01:18
8. Surprise; Explosion - 02:30
9. Heather And Roz - 01:36
10. Glasses - 00:46
11. Better Get Him - 06:05
12. Matty Was Mary Ann - 04:16

Razem: 31:56



Komentarze czytelników:

Pawlinda:

Moja ocena:

Płytę tę można obecnie kupić na Allegro. Cena chyba 512 zł. Ciekawe czy znajdzie się chętny.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Co tu dużo pisać... Klasyczny już score mojego Maestro. I w zupełności wystarczy mi oryginał w Varesowej wersji. Nie słucham tego albumu często, ale zdecydowanie jest to jedna z najbardziej klimatycznych prac Barry`ego z jakimi się spotkałem.

Mefisto:

Moja ocena:

Ano właśnie, nie ma co się za bardzo rozpisywać nad tą ilustracją - świetna, duszna i klimatyczna muzyka.