Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Legend of Mythica, The

18 Listopad 2006, 21:40 
Kompozytor: Alan Silvestri

Dyrygent: Alan Silvestri
Orkiestracje: Alan Silvestri i William Ross
Wokal: Suzie Benson i Sandie Hall

Rok wydania: 2006
Wydawca: Walt Disney Records

Muzyka na płycie:
Legend of Mythica, The

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Po doskonałym jakościowo, choć niezbyt bogatym w ilość tytułów, roku 2004 (Van Helsing i The Polar Express) w filmografii Alana Silvestri nastąpiła roczna przerwa – jeśli nie liczyć muzycznej reklamówki dla Walt`a Disney`a pt. Coming Home. Na kolejną partyturę spod jego ręki fani kompozytora czekali aż 16 miesięcy, do kwietnia 2006 roku – była to animowana ilustracja Steve`a Williamsa The Wild. Była ona często krytykowana za wtórność, choć osobiście bardzo często do niej wracam. Na szczęście Dżungla nie okazała się jedynym tytułem w roku bieżącym. Już 19 maja Alana Silvestri przystąpił w studiu nagraniowym w Los Angeles do pracy nad muzyką do The Legend of Mythica.

Tym razem jednak kompozytor zaskoczył wszystkich doborem repertuaru. Mamy tu bowiem do czynienia nie z normalnym filmem pełnometrażowym, lecz muzyczną ilustracją do widowiskowego pokazu zorganizowanego w Japonii w okazji 5-rocznicy parku Tokio DisneySea. Pełno w nim nie tylko charakterystycznych postaci ze świata Walt`a Disney`a, ale też całej gamy oryginalnych reprezentantów mitologii japońskiej – smoki, jednorożce i innych stworzeń. Nie brakło tu też przedstawicieli świata ludzi. Tematyka tej japońskiej produkcji skupia się na wspólnym poszukiwaniu harmonii między obu światami, przejawiającym się w tańcu i śpiewie. Kluczową częścią filmu była tajemnicza kraina zwana Mythica.

Reżyser całego przedsięwzięcia, Steven Davison wiedział, że główną rolę w muzycznym opisie tej baśni odegrają piosenki, jednak nie one jedynie miały dźwigać cały ciężar partytury. Niezbędna była muzyka stricte ilustracyjna, uzupełniająca część wokalną, a przy tym podkreślająca emocjonalność poszczególnych scen. Miała także pełnić funkcję wyważonego tła w czasie kolejnych narracji. Niezbędny był także wydźwięk klimatyczny typowy dla kina fantasy. Wybór kompozytora padł na Alana Silvestri. Według Steven`a Davison`a i jego japońskich kolegów - Yasushi Kutsunai i Takashi Morioka (ten ostatni był dyrektorem muzycznym) był on idealnym kandydatem do tej roli. Alan Silvestri wyraził zgodę na zaangażowanie się w ten projekt, jak tylko usłyszał o samym pomyśle. Zgodnie z umową, pierwsze nuty dla japońskiego Disney`a powstały na wiosnę 2006 roku. Obok samego kompozytora, zatrudniony został też doskonały twórca piosenek - Glen Ballard. Nie było to pierwsze spotkanie obu panów – w 2004 roku stworzyli razem nominowaną do Oskara piosenkę Believe z filmu Ekspres Polarny. Na szczęście owoc ich współpracy miał się ukazać w postaci soundtracku.

Show miało swoją premierę w piątek 14 lipca 2006 roku, zaś w środę 19 lipca odbyła się japońska premiera soundtracku nakładem AVEX AVCW / Walt Disney Records. Poza Krajem Kwitnącej Wiśni album Alana Silvestri pojawił się we wtorek 25 lipca 2006 roku. Umieszczono na nim prawie 29 minut oryginalnej muzyki Silvestri`ego poprzeplatanej z piosenkami Glena Ballarda (i nie tylko), podzielonych na 6 kompozycji pod ogólnym tytułem The Legend of Mythica Part 1-6.

Pierwsza rzecz, którą da się słyszeć od początku do końca (prócz muzyki!) jest… japońska narracja. Choć kobiecy głos nie jest krzykliwy, brzmi bardzo baśniowo i spokojnie, to jednak… psuje zwarty odbiór ilustracji, zajmując w kolejnych odsłonach, kolejnych kompozycji część materiału. Bez wątpienia to największa słabość albumu.

Alan Silvestri zadbał należycie o odpowiedni klimat muzycznej opowieści. Słychać to już od pierwszej kompozycji Prologue – delikatny chórek, subtelna elektronika, wyciszone *smyczki i podający stonowaną, ale jakże urodziwą melodię syntezator i flet. Całość jest niezwykle emocjonalna i refleksyjna – żadnych zbędnych „słodkości”, ani niepotrzebnych tu wybuchów orkiestry. Oczywiście kulminacyjną częścią utworu była prezentacja wokalna.

Od Tracku 2 muzyka wyraźnie przyspieszyła, stała się bardziej wyrazista, nie pełniąc już funkcji tła, orkiestra przybierała na rozmiarach oraz pojawiały się nowe elementy – piosenki. Prawie 6-minutowy The Legend of Mythica Part 2 składa się z trzech części: Mythica Opening to prezentacja niezwykle melodyjnego i optymistycznego tematu przewodniego przy użyciu całej orkiestry (rządzi *sekcja smyczkowa i trąbek) i żeńskiego chóru (to najbardziej rozpoznawalny punkt całej partytury – można tutaj usłyszeć pewne inspiracje z komedii familijnych i romantycznych kompozytora, np. obie części Stuart Little), Barge Fanfare to optymistyczny, wzniosły i dynamiczny temat fanfarowy na sekcję dętą blaszaną i agresywną perkusję (kotły i werble) z akompaniamentem chóralnym (tutaj może namierzyć podobieństwo do The Polar Express, natomiast The Legend Part 1 oferuje kolejny typ tematu wiodącego z kolejnymi sekcjami orkiestrowymi i pulsującymi bębnami (nie zapominajmy o wszędobylskich chórkach, choć zawsze pełnią rolę uzupełniającą), który w następnych wariacjach zostanie użyty w wersji wokalnej.

Silvestri nie poprzestał na rozbudowie tematycznej w części drugiej. Przy The Legend of Mythica Part 3, a ściślej The Legend Part 2, wprowadził następny temat fanfarowy rodem z The Polar Express, który uzupełnia świeży temat liryczny (coś w stylu The Wild. Zadziwia płynność, z jaką kompozytor uruchamiał kolejne sekcje instrumentów – od smyczków po dęciaki i perkusonalia. Gwałtowna zmiana nastąpiła w drugiej połowie – egzotyczne bębny, odgłosy klaskania i rytmiczny, popowy rytm z obecnością fortepianu, instrumentów dętych, akompaniamentu smyczkowego i chóralnego wokalu made In Japan z prowadzącą Suzie Benson w wesołej piosence To The Land (Feel The Love) – tytułowym songu tego albumu, którego główną melodię mogliśmy usłyszeć przy The Legend Part 1. Trzeba przyznać, że za pierwszym razem taki kontrast może mocno zaskoczyć. Ale już jako ostatni track (The legend of Mythica Part 6 – Feel The Love) i to w angielskojęzycznym wykonaniu Suzie Benson stanowi bardzo dobry przykład zakończenia albumu.

Ten sam egzotyczno-perkusyjno-syntetyczny pokaz stanowił preludium (i część środka utworu z dochodzącymi trąbkami) do następnej trochę zwariowanej i żywiołowej piosenki Land Celebration z mieszanymi partiami żeńskim (prowadzącymi) i męskimi. To chyba najmniej udana produkcja na płycie, ale nudzić się przy niej nie można.

Wspaniale brzmiała wokalna wariacja tematu głównego z Mythica Opening w 6-minutowym, dwuczęściowym The Legend of Mythica Part 5. Piękny i miękki głos Sandie Hall w Goddesses stanowił niezwykłe wyciszenie przed orkiestrowo – wokalnym rozwinięciem, który tak naprawdę też stanowił swego rodzaju wstęp do następnej wersji wokalnej z chórem żeńskim, przypominając mi świąteczny klimat The Polar Express. Final stanowi jeden z najsolidniejszych, jeśli nie najlepszy, element ilustracji – pełna chórków i wokali następna w kolejce odsłona tematu Mythica Opening, gdzie Alan Silvestri stopniowo nabierał mocy, muzyka wznosiła się niczym fanfary, pojawił się nawet werbel w stylu The Wild. Wszystko w nieunikniony, lecz jakże melodyjny i potężniejący z każdą minutą sposób, zmierzało do wybuchowej kulminacji. To jedna z tych wielu rzeczy, za które uwielbiam Alana Silvestri – eksplodujący finał.

Niespełna pół godziny muzyki mija błyskawicznie. Nie ma tu żadnych dłużyzn. Przez cały ten czas przewijają się melodyjne tematy wiodące z użyciem całej orkiestry (i kolejnych jej sekcji) i partii chóralnych, *orkiestracje są jak zwykle starannie przygotowane, całość dopełniają oryginalne piosenki z akompaniamentem popowym i klasycznym, niezwykle urokliwe wokale w języku japońskim i angielskim, ciekawie brzmiące perkusonalia dodające egzotycznego klimatu, zaś całość została skomponowana z dbałością o dobór tematów przewodnich dla konkretnych postaci – w sumie naliczyłem ich tu pięć. Alan Silvestri z pewnością udowodnił tym soundtrackiem, że nie jest typowym rzemieślnikiem piszącym łatwą i przesłodzoną muzykę. Kompozytor bardzo umiejętnie podkreślał baśniowy charakter produkcji, w którym doskonale czuł się zarówno temat fanfarowy, jak i tytułowa piosenka. Z pewnością pewnym problemem na początku słuchania może być narracja japońska, ale i do niej można się przyzwyczaić. Fani kompozytora na pewno znajdą tu coś dla siebie (polecam The Legend of Mythica Part 5), ale inni słuchacze też nie będę rozczarowani. Oczywiście i tak można wychwycić pewne, choć nie nachalne, podobieństwa lub inspiracje wcześniejszymi ilustracjami, ale w niczym to nie przeszkadza. Ocena – dobry.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Part 1: Prologue - 2:41
2. Part 2: Mythica Opening / Barge Fanfare / The Legend Part 1 - 5:48
3. Part 3: The Legend Part 2 / To The Land (Feel The Love) - 4:26
4. Part 4: Land Celebration - 4:05
5. Part 5:Goddesses / Final - 6:09
6. Part 6: Feel The Love - 5:18

Razem: 28:28



Komentarze czytelników:

Rychu:

Moja ocena:

Kolejna miałka płyta spod znaku Alan Silvestri. Bardzo miałka. Komu chce się jeszcze słuchac takiego rzemiosła. Męczy, wkurza irytuje. Tylko dla maniaków słuchających muzyki filmowej.

Rafalski:

Moja ocena:

zgodzę sie niestety z przedmówcą. Płyta dla wąskiego grona odbiorców, zwężonego dodatkowo przez te diabelne komentarze po japońsku... najbardziej podobała mi sie... ta piosenka na końcu ;P