Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Joe Black (Meet Joe Black)

12 Grudzień 2007, 13:06 
Kompozytor: Thomas Newman

Rok wydania: 1998
Wydawca: Universal

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Joe Black (Meet Joe Black)

Jeśli miałbym wymienić najgorsze filmy, jakie widziałem, Joe Black Martina Bresta na pewno byłby jednym z nich. Przedstawia on wyjątkowo bzdurną historię bogatego potentata Williama Parisha, którego odwiedza śmierć w ciele przystojnego mężczyzny. W ramach zawartego układu Śmierć opóźni koniec Billa w zamian za możliwość poznania przez ten czas życia ludzi u jego boku. Nieoczekiwanie „gość” zakochuje się w córce Parisha, z wzajemnością… Głupotę Joe Blacka potęguje strasznie manieryczne aktorstwo (Brad Pitt, skądinąd dobry aktor, stworzył tu żenującą kreację) oraz długość filmu. Trwa on – o zgrozo! – prawie trzy godziny. Jedynie bardzo dobra muzyka Thomasa Newmana może w nim zaciekawić.

Newman Joe Blacka zilustrował na swój, znany miłośnikom muzyki filmowej sposób. Skomponował muzykę ascetyczną, delikatną, intymną, a tam gdzie tego sobie życzył reżyser, nieco bardziej egzaltowaną. Na szczęście jednak artysta nie dał się wmanewrować w stworzenie hollywoodzkich muzycznych wyciskaczy łez do scen miłosnych.

Joe Black pokazuje, że Newman z niezwykłym wyczuciem potrafi podkreślić mistyczne elementy filmu. Tak jak w Zielonej Mili, tak i tu wspaniale zilustrował odrealnione wątki fabuły – na przykład pierwsze sygnały dawane Parishowi przez Śmierć. Na tym polu może on bowiem popisać się własnym stylem, jedynym w swoim rodzaju. Nie żałuje więc charakterystycznych połączeń akordów fortepianu (kwinty i kwarty) oraz raczy słuchacza nietuzinkowym brzmieniem kreowanym przez fortepian, kwintet smyczkowy, harfę i obój.

Omawiana muzyka obfituje właśnie w takie Newmanowskie rozwiązania harmoniczne, brzmieniowe i melodyczne I choć, co trzeba zaznaczyć, bliżej mu do hollywoodzkiego Zaklinacza koni, niż do na przykład zjawiskowej Drogi do zatracenia, to słuchając płyty naprawdę jest na czym zawiesić ucho.

Chciałbym jeszcze poruszyć kwestię inspiracji Newmana twórczością Karola Szymanowskiego, która – świadoma, czy nie – szczególnie daje o sobie znać w Joe Blacku. Przykładem tego może być znakomity eteryczny utwór Everywhere Freesia, którego rytm, wewnętrzna budowa, a zwłaszcza harmonia przywodzą na myśl dzieła polskiego mistrza. Jeśli mam rację (czego nie mogę być pewien), to cieszy, że jest ktoś w Hollywood, kto czerpie nie tylko z Czajkowskiego i Strawińskiego.

Szczerze polecam soundtrack Meet Joe Black. Można przy nim spędzić wiele godzin, rozkoszując się utworami dowodzącymi bogatej wyobraźni dźwiękowej kompozytora. Sam film radziłbym jednak omijać szerokim łukiem.

Recenzję napisał(a): Aleksander Dębicz   (Inne recenzje autora)





Lista utworów:

1. Yes
2. Everywhere Freesia
3. Walkaway
4. Meet Joe Black
5. Peanut Butter Man
6. Whisper Of A Thrill
7. Cheek To Cheek
Written By "Irving Berlin"
8. Cold Lamb Sandwich
9. Fifth Ave.
10. A Frequent Thing
11. Death And Taxes
12. Served Its Purpose
13. Sorry For Nothing
14. Mr. Bad news
15. Let`s Face The Music And Dance
Written By "Irving Berlin"
16. The Question
17. Someone Else
18. What A Wonderful World
19. That Next Place
20. Somewhere Over The Rainbow/What A Wonderful World



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Kolejny Newman - się chwali. Inna sprawa Olku, że recka jest niestety płytka, jak kałuża. Poza Szymanowskim niewiele powiedziałeś o muzyce. No i w dodatku film zupełnie niepotrzebnie zjechałeś - o gustach się nie dyskutuje, ale bez przesady, aż taki zły to on nie jest, nawet jeśli Ci się nie spodobał.

Babuch:

Moja ocena:

Czasami zdarzają się kałuże głębokie....

Babuch:

Moja ocena:

A btw co to są kwiny? Bo ja nie muzyk więc nie rozumiem, a w słowniku nie ma... ("Nie żałuje więc charakterystycznych połączeń akordów fortepianu (kwiny i kwarty)")

grzesiucd:

Moja ocena:

Film ten oglądałem może ze 3 - 4 razy. Ale przyznam się, że do tego filmu nie wracałbym tak chętnie gdyby właśnie nie muzyka Thomasa Newmana. Każdy ma swój gust i nie każdy musi uwielbiać Newmana. Potrafi on jednak napisać takie nuty, że w fotel wciska gdy się tego słucha... Polecam szczególnie te, które mną najbardziej "zawładnęły"... 3) Walkaway 8) Cold Lamb Sandwich 11) Death and Taxes. Rewelacja!!!!!!!!!

Caparso(Radosław Bołtuc):

Moja ocena:
bez oceny

Babuch, nie kwiny tylko kwinty! Olek wcale się nie pomylił. Kwinta to jeden z interwałów muzycznych.


  Do tej recenzji jest jeszcze 12 komentarzy -> Pokaż wszystkie