Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Niezniszczalni (The Expendables)

02 Wrzesień 2010, 22:47 
Kompozytor: Brian Tyler

Dyrygent: Adam Klemens
Orkiestracje: Pakk Hui, Dana Niu
Wykonanie: The City Of Prague Philharmonic Orchestra

Rok wydania: 2010
Wydawca: Lionsgate Records

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Niezniszczalni (The Expendables)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 8.99
Brian Tyler kazał sobie czekać w tym roku na nową pracę. Dokładnie 10 miesięcy. Anno domini 2010 rozpoczął od pełnego eksplozji i karabinowej kanonady filmu Sylvestra Stallone`a Niezniszczalni. Kosztująca 80 mln dolarów produkcja wystartowała 13 sierpnia b.r. (w ciągu niespełna 2 tygodni koszty filmu się zwróciły). Wybór kompozytora nie był przypadkowy – 2 lata wcześniej zilustrował inny film akcji „Sly`a”, czyli czwartą część Rambo. Soundtrack z aż 72 minutami muzyki (takie molochy czasowe w stylu Jamesa Hornera to również standard u Briana Tylera) ukazał się 10 sierpnia w postaci internetowej oraz edycji CD przez Lionsgate Records w USA i Silva Screen Records w Europie.

Po tak długiej przerwie, oczekiwania względem nowego *„action score” Briana Tylera były dość wysokie. Brano również pod uwagę osobę reżysera (do Rambo 4 Tyler napisał co najmniej dobrą muzykę). Z drugiej strony kompozytor w ciągu trwającej 13 lat kariery stworzył typowy dla siebie model ilustrowania filmów akcji. Niezniszczalni nie są tutaj wyjątkiem. Zaskoczenia nie było, ale rozczarowania też nie. Tradycyjny dla Tylera arsenał orkiestrowy z prującymi *pasażami smyczkowymi, potężną sekcją dętą blaszaną, dudniącą perkusją, a nawet wejściami chóru. To z pomocą tego asortymentu Brian stworzył dwa tematy wiodące, często współistniejące obok siebie: heroiczny (najemników) i dramatyczny (wojenny) – The Expendables. Nie są to melodie zbyt oryginalne (duże podobieństwo do Rambo 4 i Eagle Eye), ale spełniają swoją przewodnią rolę muzycznego narratora; od początku wiadomo, że to film o wojnie. Tutaj nie ma miejsca na subtelność rodem z jedynki Johna Rambo i fenomenalnego tematu na trąbkę Jerry`ego Goldsmitha, aczkolwiek Tyler nie zapomina o liryczno-patetycznej wariacji odpowiadającej za żołnierski etos - Ravens and Skulls. Nie brakuje też podsumowującej suity na finał, gdzie Tyler prezentuje bazę tematyczną w układzie: najpierw akcja, potem wojenna liryka - Mayhem and Finale.

Dużo większy nacisk Tyler położył na tematykę akcji, a ściślej dwa proste tematy, które stosowane razem lub osobno, nadawały scenom strzelanin i pościgów właściwej dawki adrenaliny i patosu. Wszystko, dzięki rytmicznym pasażom smyczkowym, wypełniającym przestrzeń sekcjom dętym blaszanym oraz mocarnej perkusji - Royal Rumble, Waterboard, Take your Money (z mocno zaznaczoną sekcją dętą) i wzbogacony elektryczną gitarą Warriors (bardzo stylizowany na Eagle Eye). Muzyka akcji w Niezniszczalnych wydaje się lepiej dopracowana, bardziej wyrazista niż np. w Obcy kontra Predator 2, a nawet w Rambo 4 lub Eagle Eye. Nie brakuje w niej także typowego anthemu z wznoszącymi partiami *waltorni, stanowiących ukłon w stronę ś.p. Jerry`ego Goldsmitha, który w ten sposób kreował swój „action score” w trylogii RamboAerial i Time to Leave. Kompozytor nie zapomina także o dodaniu partii chóralnych, które (choć brzmią przewidywalnie, czy wręcz szablonowo) podkreślają rozmach toczącej się akcji – Massive.

Nawet „suspense” mający budować klimat wyczekiwania i napięcia nie stanowi tylko płaskiej tapety dźwiękowej – Brian stara się często nadać jej nutę tonalności, np. posługując się werblem (typowo klimatyczny Trinity) lub innymi rozwiązaniami odpowiedzialnymi za rytmikę – Losing his Mind i Giant with a Shotgun z powtarzającym się prostym, ale wyraźnym tematem na sekcję smyczkową w niskich rejestrach. Innym przykładem niech będą fragmenty prawie 7-minutowego The Gulf of Aden, Lifeline i Scanning the Enemy (przypominający nieco stylistykę dramatyczną Alana Silvestri z Drużyny A). Ciekawie kompozytor rozwiązuje sprawę tematu lirycznego: wbrew oczekiwaniom nie używa tradycyjnej sekcji smyczkowej, lecz subtelny temat gitarowy, który na pierwszy rzut oka niezbyt pasuje do nabrzmiałej testosteronem partytury orkiestrowej – Lee and Lacy, fragmenty Surveillance i tematyczna wariacja na marimbę w The Contact. Są to naprawdę dobre i potrzebne momenty uspokojenia na froncie ekranowej bitwy i nabrania oddechu przed kolejną porcją wojennej zawieruchy. Klasyczna liryka także nie jest obca młodemu twórcy – emocjonalne *pasaże smyczkowe i subtelny fortepian stanowiły spokojną odskocznię od masywnej akcji, aczkolwiek nie jest to element, który ma do odegrania jakąś większą rolę (nawet w czwartej części Szybkich i wściekłych ta część ilustracji brzmi lepiej) - Confession.

Niezniszczalni stanowią swoistą symbiozę Eagle Eye i Rambo 4. Tak jakby obie ilustracje stanowiły główne źródło inspiracji kompozytora. Tematycznie, Brian Tyler nie zaimponował żadnym nowatorstwem. Melodie te należą do gatunku poprawnego rzemiosła i nie wybijają się zanadto spoza reszty partytury. Co innego muzyka akcji. Tyler trochę na nią popracował, nadał jej wyraźną linię melodyczną (słychać podobieństwa do stylu Jerry`ego Goldsmitha i jego drugiej części Rambo), unika dość częstego u siebie w tego typu produkcjach uciekania się do gęstej ściany dźwięku na zasadzie – im głośniej tym lepiej (przykład Obcy kontra Predator 2). Dlatego mimo ponad 70 minut muzyki na płycie, przebicie się przez nią nie jest już taką męczarnią jak choćby wspomniany AvP 2. Choć nie ukrywam, że lepszym rozwiązaniem byłoby wydanie tej płyty okrojonej do standardowych ok. 45 minut. Niezniszczalnymi, Brian Tyler udowodnił, że mimo ciągłej krytyki pod adresem oryginalności swoich ilustracji, jest nadal sprawdzonym twórcą muzyki do niezobowiązującego kina akcji i sprawnie operuje dużymi zespołami orkiestrowymi, nie stosując nagminnie typowego dla RC asortymentu elektronicznego i instrumentów samplowanych. Brzmi na pewno lepiej niż młodzi kompozytorzy rodem z RC, pokroju Steve`a Jablonsky`ego lub Ramina Djawadi, choć do ś.p. Jerry`ego Goldsmitha to nadal daleka droga. Na razie Brian Tyler w niemal każdym filmie akcji brzmi poprawnie i przewidywalnie. Czas zatem na krok naprzód.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. The Expendables – 3:22
2. Aerial – 2:58
3. Ravens and Skulls – 4:49
4. Lee and Lacy – 2:15
5. Massive – 3:24
6. The Gulf of Aden – 6:56
7. Lifeline – 4:29
8. Confession – 2:56
9. Royal Rumble – 3:41
10. Scanning the Enemy – 3:47
11. The Contact – 1:31
12. Surveillance – 3:27
13. Warriors – 3:49
14. Trinity – 4:19
15. Waterboard – 3:01
16. Losing his Mind – 2:37
17. Take your Money – 2:41
18. Giant with a Shotgun – 3:57
19. Time to Leave – 1:55
20. Mayhem and Finale – 5:47

Razem: 71:51



Komentarze czytelników:

Mefisto:

Moja ocena:

Dobra recka. Podoba mi się zdanie o symbiozie :) No i zasłużona 4.

jojok21:

Moja ocena:

Praca nie jest zła, ale w pamięci zostało mi po seansie bardzo mało. Brak oryginalności i jakiejś wyraźnej, charakterystycznej melodii powoduje, że mogę dać najwyżej 3 gwiazdki za sprawowanie się scoru w filmie i na płycie.

Tomasz:

Moja ocena:

Mocne 4. Gdyby tak przyciąć do 40 minut (po Massive trochę siada tempo) dałbym nawet 4,5. Chyba najlepszy w tym roku (do tej pory) score akcji.

PS Czy któryś z portali odważy się zrecenzować The Last Airbender?

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Na chwilę obecną mój ulubiony action score tego roku.