Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Ze śmiercią jej do twarzy (Death Becomes Her)

31 Sierpień 2006, 17:26 
Kompozytor: Alan Silvestri

Rok wydania: 1992
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Ze śmiercią jej do twarzy (Death Becomes Her)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Po serii niezwykle widowiskowych komedii w stylu trylogii Back to the Future w latach 1985-1990 i pół – animowanej Who Framed Roger Rabbit? w 1988 roku, reżyser Robert Zemeckis postanowił nakręcić swój nowy film w nieco mroczniejszej oprawie, z lekką nutą horroru, którego Zemeckis jest fascynatem. Tak powstał pomysł na „ciemną” komedię z elementami fantasty Death Becomes Her – tytuł polski Ze śmiercią jej do twarzy. Premiera filmu odbyła się 31 lipca 1992 roku, zaś pierwszą rzeczą, jaka rzuciła się w oczy to dość niezwykłe (nieco makabryczne) efekty specjalne. Na jego produkcję poszło 55 mln dolarów, zaś sam film zarobił ich 149 milionów. Cóż, nie była to suma zbyt imponująca. Jednak jakość efektów specjalnych doceniła nawet Akademia Filmowa przyznając za nie Oskara. Death Becomes Her nie okazał się niestety takim hitem, jak jego poprzednicy, ale najgorsze było to, że to samo dotyczyło muzyki. Tradycyjnie za stworzenie ilustracji do tego komediowego horroru wziął się Alan Silvestri. Przywykliśmy już do tego, że w każdym filmie Zemeckisa, muzyka Silvestri`ego aż kipi od melodyjnych tematów przewodnich, bogatych orkiestracji i dynamicznej muzyki akcji. Tym razem jednak kompozytor wyraźnie odszedł od tego wzorca. Postawił w swojej muzyce na thriller / horror, kosztem komedii. Ta partytura najbardziej różniła się od wszystkich dotychczasowych we współpracy obu panów.

Trzy dni przed premierą filmu, Varese Sarabande Records wydało standardowy, prawie 36-minutowy soundtrack z muzyką ilustracyjną oraz jedną filmową piosenką. Wyjątkowo od niej zacznę. Me stanowi rodzaj parodii klasycznych piosenek w stylu Broadway oraz dyskoteki w wczesnych lat 80-tych w wykonaniu samej Meryl Streep w towarzystwie męskiego chórku. Całość jest raz nastrojowa, nostalgiczna, zaś innym razem żywiołowa i rytmiczna. Muzykę napisał Geoffrey Aymar, zaś słowa - Martin Donovan i David Koepp. Aby pasowała do klimatu filmu, za jej jazzową instrumentację (słychać tu nieco inspirację Who Framed Roger Rabbit?) odpowiadał William Ross, który dokonał również orkiestracji partytury Alana Silvestri.

Muzyka ilustracyjna została oczywiście rozpisana na orkiestrę, ale tym razem od razu słyszymy, że została ograniczona do skromnych rozmiarów. Dominującym instrumentarium będzie *sekcja smyczkowa, zaś szczególną uwagę zwracały powtarzające się partie solowe na skrzypce w wykonaniu Stuarta Canina. Całość brzmienia obraca się w klimacie filmu grozy, jednak Silvestri zachował tutaj pewien umiar. Nie jest to muzyka stricte w stylu horroru, a raczej „czarnej” komedii, gdzie nawet będzie miejsce na rozjaśniający jazz. Tak więc nie dostaniemy tu ani tak naprawdę ani horroru, ani komedii. A więc co?

Dobrym przykładem takiej mieszanki jest otwierający album Main Title. Choć krótki, słychać tu owo połączenie obu gatunków muzycznych. Początek mamy naprawdę niezły. Skromna sekcja smyczkowa wybija rytm w stylu The Twilight Zone Jerry`ego Goldsmitha z 1983 roku, zaś solowe skrzypce podają „mroczną” melodię. Idealną do filmu grozy. Ale druga część to zwrot o 180 stopni. Słyszymy bowiem nagle miłą, optymistyczną melodię jazzową z trąbkami, smyczkami i fortepianem. Jakby „żywcem” wycięte z romantycznej komedii. Dla każdego, coś do wyboru. Na tym jednak optymistyczne klimaty się kończą. Jazz już nie powróci.

Temat grozy będzie najbardziej charakterystycznym elementem partytury, przewijając się w miarę regularnie przez następnych półgodziny. Raz będą to niemal wierne aranżacje jak w Main TitleIt`s Alive i Another Miracle, zaś innym razem kompozytor postawi na większe zróżnicowanie instrumentalne, posługując się na przemian smyczkami, trąbkami, fortepianem i kotłami – Sempre Viva, Helen Spies i I`d Rather Die.

Drugi temat wiodący pojawia się przy Lisle i Loving You. Słyszymy tu tak typowe dla horrorów brzmienie sekcji smyczkowej, ale w nieco innej tonacji. Nie mamy tu do czynienia z atonalną i agresywną muzyką ilustracyjną, lecz raczej z bardziej nostalgicznym brzmieniem solowych skrzypiec, którym towarzyszy równie subtelny podkład małej sekcji smyczkowej, który bardzo przypominała horror - klimat z What Lies Beneath. Temat „liryczny” usłyszymy jeszcze w A Touch Of Magic i Sempre Viva, gdzie kompozytor nieco bardziej rozbudował akompaniament orkiestrowy, przez co brzmienie stało się bardziej doniosłe. W nieco zmienionej postaci (Now, A Warning lub I`ll Be Upstairs) melodia ta momentami nawiązywała do „suspense” klimatów z Judge Dredd. Ten zabieg był nieodzowny, aby brzmienie nie stało się zbyt monotonne. Zwłaszcza, że temat ten będzie dominował w pierwszej części albumu.

Trzeci temat przewodni (nazwijmy go „suspense`owym”) jeszcze bardziej (a może najbardziej) kojarzy się z filmem grozy. Silvestri posłużył się tutaj bardzo prostymi rozwiązaniami instrumentacyjnymi – fortepian i subtelne kotły objęły rolę instrumentów podających rytm, zaś sekcja smyczkowa i flet (okazjonalnie pojawiały się „pojękiwania” dęciaków) rozwijały nieco subtelną, ale bardzo mroczną w wymowie melodię, która tradycyjnie już przypominała późniejszy o osiem lat What Lies Beneath. Po raz pierwszy słyszymy go w Another Drunk Driver, zaś potem jeszcze w Hurry Up, You Wimp, Helen Spies i I`d Rather Die.

Woman On The Verge mimo zaledwie minutowego czasu trwania wprowadza nowy, smyczkowy motyw „suspense”, inspirowany rok wcześniejszym Ricochet. Pierwsza część utworu mogłaby zostać sklasyfikowana nawet jako *„action score” w typowym dla horroru stylu á la What Lies Beneath. Kolejnym utworem, w którym orkiestra gwałtownie przyspiesza, a brzmienie staje się bardzo nerwowe jest Hurry Up, You Wimp. Muzyki akcji nie mogło brakną w finale – I`d Rather Die. Na albumie w przerwach między tematami wiodącymi możemy usłyszeć również nieco muzyki typowo ilustracyjnej, gdzie styl „suspense” przywodził mi na myśl Predatora i oczywiście What Lies Beneath. Czasem była to muzyka bardzo kameralna w środkach wyrazu, czasem zaś stawała się tak agresywna, że użycie większej ilości sekcji orkiestrowych stawało się nieodzowne.

Klasycznie już na finał znalazła się nieodzowna, w tym przypadku niemal 6-minutowa, suita – End Credits. Silvestri nie umieścił żadnego nowego materiału, jest to idealna składanka wszystkich tematów wiodących z filmu. To najmocniejsza część całego soundtracku. To praktycznie przegląd partytury w „pigułce”.

Death Becomes Her jest bardziej filmem grozy w komediowym „ubraniu”, niż typową komedią Roberta Zemeckisa. Słychać to bardzo wyraźnie w muzyce Alana Silvestri. Tym razem kompozytor odszedł od monumentalnego brzmienia orkiestry symfonicznej, ograniczając jej rozmiary do niezbędnego minimum. Na potrzeby filmu stworzył trzy tematy wiodące, które obracały się mrocznych klimatach typowych dla filmów grozy. Na szczęście Silvestri nie zapomniał, że film do którego pisze muzykę, to pewien rodzaj komedii, dlatego w jego ilustracji praktycznie nie ma atonalnego brzmienia, które tak utrudnia słuchanie muzyki w prawdziwych horrorach. Nie ma jednak co ukrywać, że choć słucha się tego całkiem mile, to na kolana nie rzuca. Jest to raczej w pełni poprawna ilustracja to w pełni poprawnej „czarnej” komedii.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Main Title - 1:36
2. “Me” (wykonanie - Meryl Streep) - 2:58
3. Woman On The Verge - 1:04
4. Lisle - 1:06
5. A Touch Of Magic - 2:20
6. Now, A Warning - 0:51
7. Sempre Viva - 1:49
8. Another Drunk Driver - 2:12
9. Hurry Up, You Wimp - 2:02
10. It`s Alive - 2:45
11. Helen Spies - 2:03
12. Another Miracle - 2:29
13. I`ll Be Upstairs - 0:43
14. Loving You - 3:14
15. I`d Rather Die - 2:46
16. End Credits - 5:46

Razem: 35:53

Dyrygent: Alan Silvestri
Orkiestracje: William Ross
Solo skrzypce: Stuart Canin



Komentarze czytelników:

Łukasz Remiś:

Moja ocena:

Uwielbiam tą komedię - jest znakomita. Uważam, że muzyka Alana bardzo dobrze się sprawdza w filmie - na płycie nie miałem okazji jej słyszeć. Temat przewodni jest znakomity. Wystawiam ocenę za muzykę w filmie.

karcharoth:

Moja ocena:

Na płycie muzyka jest koszmarna...Płytę sprzedałem tydzień po jej zakupie.

Mefisto:

Moja ocena:

Film jest świetny - muzyka bardzo średnia, szczególnie na płycie

Koper:

Moja ocena:

Jakoś do mnie nie trafia ani film (za mało makabryczny:P Braindead czy Evil Dead II- to jest połączenie horroru i komedii :P:D), ani (to chyba zrozumiałe) muzyka. Choć oczywiście nie jest to gniot, tylko poprawna filmowa ilustracja. Ale też nic poza tym.