Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Most Kassandra (The Cassandra Crossing)

27 Lipiec 2007, 13:02 
Kompozytor: Jerry Goldsmith

Dyrygent: Jerry Goldsmith
Orkiestracje: Jerry Goldsmith
Wykonawca: Unione Musicisti Di Roma

Rok wydania: 1976/1990
Wydawca: RCA Italy

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Most Kassandra (The Cassandra Crossing)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

W ekspresie jadącym z Rzymu do Paryża, Jennifer Chamberlain (Sophia Loren) spotyka swojego byłego męża, znanego i szanowanego lekarza - dr Jonathana Chamberlaina (Richard Harris). Gdy do pociągu wsiada pasażer zainfekowany groźną, tajemniczą chorobą, zaraża większość współpasażerów, którzy po krótkim czasie umierają. Siły Szybkiego Reagowania pod kierunkiem pułkownika Stephena Mackenzie (Burt Lancaster) postanawiają "wysłać" pociąg do jednego z polskich miasteczek, w którym cały tabor i jego pasażerowie mają zostać poddani kwarantannie. Jednak na przeszkodzie stoi most zwany Kassandrą, który jest bardzo złym stanie technicznym. Istnieje duże ryzyko, że most może nie wytrzymać masy pociągu i runąć w przepaść. Jako ciekawostkę można dodać, że most użyty w filmie jest aktualnie wiaduktem kolejowym Garabit we Francji. Został zbudowany z latach 1881-1884 i zaprojektował go Gustave Eiffel. Most ma wysokość 122 metrów i długość 565 metrów.

Fabuła filmu przypominała połączenie Uciekającego Pociągu i Epidemii, ale daleko mu było do nich. Reżyserii tego niezbyt oryginalnego thrillera katastroficznego pt. The Cassandra Crossing (tytuły polskie – Skrzyżowanie Kassandra i Most Kassandra) podjął się George P. Cosmatos. Był to jego pierwszy film z tego gatunku, więc nie dziwi fakt, że do napisania muzyki poprosił kompozytora, mającego już doświadczenie w ilustrowaniu filmowych katastrof – Jerry Goldsmith we własnej osobie. Druga połowa lat 70-tych była swego rodzaju przełomem w jego twórczości – od Mostu Kasandra rozpoczęło się szczególne zainteresowanie kompozytora kinem destrukcji – wspomnieć należy, chociaż o Twilight`s Last Gleaming (1977), Damnation Alley (1977) i The Swarm (1978). Premiera filmu odbyła się nie w USA, lecz we Włoszech - 18 grudnia 1976 roku. Za Oceanem dopiero 9 lutego 1977 roku. Ilustracja, jaką Jerry Goldsmith stworzył do Mostu Kassandra tak bardzo przypadła do gustu reżyserowi, że współpracowali ze sobą jeszcze przy dwóch innych filmach – Rambo: First Blood Part II (1985) i Leviathan (1989). George P. Cosmatos zmarł w 2005 roku.

Końcówka lat 70-tych to okres, w którym Jerry Goldsmith dokonywał poważnej zmiany w stylistyce swojej muzyki – stopniowo odchodząc od agresywnej i niejednokrotnie atonalnej muzyki akcji i dramatycznej (słychać wyraźnie inspirację Alexa Northa) w kierunku wszechobecnej melodyki, również w dziedzinie *„action score”. Rokiem tego przełomu stał się niewątpliwie 1978, tak więc Most Kassandra z 1976 roku „jeszcze się nie załapał”. Prezentował on typowy dla kompozytora styl lat 70-tych. Wyraźny i melodyjny temat główny oraz *dysonujący „suspense” i mroczna, szorstka w odbiorze akcja. Choć, również tutaj daje się już dostrzec te zmiany, które zdominowały twórczość Jerry`ego w latach 80-tych, ściągając masę nowych fanów, których urzekł bardziej melodyjny Goldsmith.

Podstawą partytury był wyraźny, łatwo wpadający w ucho, ciepły, wręcz uczuciowy i oczywiście melodyjny temat główny. Pełnił on rolę ilustratora związku między filmowym małżeństwem – Sophia Loren i Richard Harris. Z pewnością można go porównać do melodramatów, do których w tym czasie Ennio Morricone pisał muzykę w czasie pracy w Europie. Pochwalić trzeba Jerry`ego za niezwykle ciekawe instrumentarium użyte w prezentacji tematu miłosnego (Main Title i End Titles) – typowe zresztą dla lat 70-tych: podający pierwsze takty melodii klawesyn, gęste *pasaże smyczkowe o silnym, emocjonalnym zabarwieniu, fortepian i ciągnące w tle *waltornie. Aby jednak słuchacz od razu wiedział, że ma do czynienia z kinem bardziej dramatycznym niż romantycznym, kompozytor dodatkowo uzupełnił prezentację tematu głównego o elementy „niepokojące”, które pojawiły się na jego zamknięcie: subtelnie dudniące kotły, przeciągłe wejścia smyczków, mroczny *bas i trochę metalicznej elektroniki. Ten mroczny motyw uzupełniał jeden z głównych wątków filmowych, jakim był śmiertelny wirus. Warto wspomnieć, że napisy końcowe tradycyjnie u Jerry`ego zostały sfinalizowane wzniosłą fanfarą. Tematu miłosnego nie mogło oczywiście zabraknąć także w środku materiału – liryczna *sekcja smyczkowa, fortepian oraz klarnet stanowiły kolejną ciepłą odsłonę miłosnej liryki w pierwszej części Safe Living.

Druga połowa lat 70-tych to także okres, w którym Goldsmith chętnie posiłkował się popowymi, czy wręcz dyskotekowymi aranżacjami swoich tematów przewodnich, stanowiącymi ciekawy eksperyment na soundtracku – Logan`s Run (1976) lub Coma (1978). Nie inaczej było też w Moście Kassandra. Do przerobienia tematu miłosnego do wersji popowej Jerry zaprosił południowoafrykańskiego tekściarza i instrumentalistę Hala Shapera. Ten ostatni współpracował z kompozytorem już kilkakrotnie od prawie 10 lat roku na planie takich filmów jak: Sebastian (1968), Justine (1969), The Chairman (1969), Papillon (1973), The Cassandra Crossing (1976), The Boys From Brazil (1978) i First Blood (1982). Shaper zmarł w 2004 roku w wieku 72 lat. Tym razem obyło się bez tekstu, za to zmianie uległa stylistyka tematu – obok tradycyjnych środków, jak *smyczki, klawesyn, fortepian i sekcja dęta blaszana doszła wyraźnie słyszalna gitara, rytmiczna i pełna optymizmu perkusja oraz subtelnie brzmiący flet – It`s All A Game. Słucha się tej wariacji z dużą przyjemnością. A skoro o popie mowa, warto wspomnieć o piosence, która nieco burzy porządek ustalony na płycie. Mowa tu o spokojnej balladzie I`m Still On My Way autorstwa (muzyka – gitara i ustna harmonijka) Dave`a Jordana w wykonaniu Anne Turkel. Choć brzmi znośnie, jej obecność tutaj (to moje subiektywne zdanie) jest zbędna po prostu. Psuje ewidentnie klimat całej ilustracji.

Pozostałą część partytury stanowił mroczny „suspense” i nieodzowny w kinie katastroficznym, pesymistyczny i agresywny „action score” oraz uzupełniający całość bardziej stonowany melodramat. Każda z tych części miała na płycie swoich charakterystycznych reprezentantów. Ten pierwszy nie mógł oczywiście obejść się bez stworzonego specjalnie motywu „wirusa”, gdzie odpowiedni klimat tworzyły elektroniczne saple, pulsujący klawesyn, nerwowe frazy smyczków, przerywane dodatkowo gwałtownymi wtrąceniami fortepianu, dętych blaszanych i kotłów. Świetnie słychać to w drugiej części Safe Living. Z kolei melodramat, którym kompozytor chętnie operował w iście europejskim stylu, stanowił zawsze mocny punkt w kinie katastroficznym Jerry`ego. To nie muzyka akcji dominowała w partyturze – robił to „suspense”, dramat i liryka. Tym razem Goldsmith stworzył osobny dramatyczny temat dla Hermana Kaplana (Lee Strasberg), starego złodzieja, który przeżył niemiecki obóz koncentracyjny i teraz stał się jedną z ofiar tajemniczej epidemii – jego postać była o tyle ważna dla fabuły, że dostała osobny temat – I Can`t Go. Tu już nie ma liryki; muzyka jest poważna, smutna, by nie powiedzieć posępna. Odpowiadała za to kombinacja takich instrumentów jak: instrumenty dęte drewniane, smyczkowe *pizzicato, emanująca pesymizmem sekcja smyczkowa, której towarzyszyły gwałtowne wejścia dętych blaszanych oraz regularne wtrącenia perkusionaliów, symbolizujących czasy wojny. W sumie wszystkiego po trochu, ale bez zbędnego chaosu i optymizmu. Temat ten uległ dalszemu rozwinięciu w smutnej elegii It`s God Will, gdzie Jerry uzupełnił całość dodatkowo tematem głównym, choć tym razem pełnił on tylko funkcję dodatkową.

Na koniec pozostawiłem typową dla Goldsmitha tego okresu kompilację „suspense`u” i akcji; czyli to co definiowało jego styl w latach 70-tych. Dobrym przykładem, pokazującym kontrast między muzyką akcji w tym okresie i w latach 80-tych jest Break-In, ilustrujący scenę włamania do tajnego laboratorium rządowego i kradzieży śmiercionośnego wirusa. Czego tutaj nie ma? Szorstkie dęciaki, trzeszczący bas, agresywne smyczki, nisko operujący fortepian, różne perkusionalia oraz elektroniczne sample stanowiące oś tzw. motywu wirusa. Całość została podana w towarzystwie mrocznego „suspense`u” oraz, co istotne i pokazujące już pewną ewolucję muzyki akcji, Jerry zadbał o jej podstawę tematyczną – na przemian operując prostym motywem smyczkowym w asyście instrumentów dętych drewnianych. Mimo więc pewnej atonalności, kompozycja ta trzyma się z góry ustalonej ścieżki. W podobnym stylu, choć z jeszcze bardziej wyraźnym tematem rytmicznym zostały skomponowane dwie następne konstrukcje akcji – Helicopter Rescue i The Climber. Dostarczają one jeszcze większej dawki adrenaliny – Maestro maksymalnie już podkręcił siłę sekcji dętej blaszanej, masy smyczków i bijącej po uszach perkusji. Efekt jest piorunujący. Było to nawet bardziej agresywne niż późniejszy o 6 lat First Blood, którego powszechnie „oskarża się” o zbyt szorstką muzykę akcji. Swoistym podsumowaniem układu „suspense” / „action” był finałowy Kaplan`s Death, ilustrujący końcowe odliczanie przez katastrofą – świetnie brzmi tutaj prosty, rytmiczny motyw smyczkowy, „niski” fortepian oraz niezwykle zagęszczające atmosferę „popisy” werbli i kotłów oraz unoszące się nad całością instrumenty dęte blaszane i wibrujące pasaże smyczkowe, nadające całości złowrogiego zabarwienia. W sumie mamy tutaj 12 minut niezwykle sugestywnej i porażającej klimatem muzyki akcji.

Jak można ogólnie podsumować muzykę do Mostu Kassandra? Częściowo wspominałem już o charakterze ilustracji we wstępie. Na pewno partytura ta stanowi typowy przykład kina katastroficznego drugiej połowy lat 70-tych, jakie ukazywało się spod pióra Maestro. Stanowiła też pewien punkt zwrotny w stylistyce kompozytora, który w tym okresie zaczął stopniowo odchodzić od sztywnego i atonalnego modelu kina akcji, jakim posługiwał się w ostatnim okresie. Oczywiście melodyka tematu głównego reprezentuje typowy dla Jerry`ego wysoki poziom emocjonalny. Cieszy również, że cała konstrukcja nie opiera się tylko na nim – mamy tu jeszcze ciekawy temat dramatyczny, trochę zbyt agresywny, ale wyraźny temat akcji, no i klimatyczny temat wirusa. Ta płyta jednak nie jest dla każdego – bardziej przeznaczona jest dla odbiorcy znającego twórczość Jerry`ego i jego styl; rozpoczynający dopiero przygodę z jego ilustracjami, poza tematem lirycznym, może mieć problemy żeby zadomowić się w tym albumie na dłużej. Most Kassandra to także typowy przykład dobrej muzyki do słabego filmu, ale do tego Goldsmith przyzwyczaił już nas.

Na zakończenie parę słów o wydaniu. Płyta ukazała się tylko we Włoszech, nakładem RCA Italy w 1990 roku i dostępna jest na CD tylko w tej edycji (kupić ją można raczej tylko na aukcjach internetowych typu Ebay). Podtstawowym jej minusem jest niestety nienajwyższej jakości dźwięk. Sam krążek ukazał się też na winylu już w 1976 roku nakładem RCA Records – wszystkie te wersje zawierały ten sam, czyli skromny czasowo, materiał obejmujący niewiele ponad pół godziny muzyki Jerry`ego Goldsmitha. Aż prosiłoby się o wydanie wersji Deluxe Edition.

Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Main Title - 3:25
2. Break-In - 2:25
3. Safe Living - 4:13
4. I Can`t Go - 4:40
5. Helicopter Rescue - 3:38
6. It`s All A Game (Jerry Goldsmith i Hal Shaper) – 3:02
7. I`m Still On My Way (wykonawca: Anne Turkel) - 2:33
8. The Climber - 2:33
9. It`s God Will - 3:08
10. Kaplan`s Death - 3:35
11. End Titles – 1:49

Razem: 35:03



Komentarze czytelników: