Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Opór (Defiance)

07 Styczeń 2009, 11:44 
Kompozytor: James Newton Howard

Orkiestracja: Jeff Atmajian, Brad Dechter, Randy Kerber

Dyrygent: Nick Ingman

Skrzypce: Joshua Bell

Rok wydania: 2008
Wydawca: Sony Classical

Muzyka na płycie:
Opór (Defiance)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Ta muzyka była nominowana do Oscara
Opór Edwarda Zwicka opowiada zapomnianą, a opartą na faktach historię braci Bielskich – pochodzących z rejonu dzisiejszej Białorusi polskich Żydów – którzy w okresie II Wojny Światowej zorganizowali skuteczną antyniemiecką partyzantkę, dając jednocześnie schronienie innym Żydom, których w przeciwnym wypadku czekałaby śmierć w gettach lub obozach koncentracyjnych. Dane mówią o około 1200 osobach, które Bielskim zawdzięczają przetrwanie wojny. Filmowej opowieści kontrowersji dodały, jeszcze nie do końca wyjaśnione, podejrzenia, które wysunęło polskie IPN, jakoby Bielscy i ich grupa mieli brać udział w radzieckiej pacyfikacji Polaków, członków Armii Krajowej, która miała miejsce w rejonie, w którym bracia działali.

Ścieżkę dźwiękową do obrazu napisał James Newton Howard. Jest to jego druga po Krwawym Diamencie, wspólna produkcja z Edwardem Zwickiem. O ile tam można było usłyszeć inspiracje muzyką afrykańską, tu – co zrozumiałe – kompozytor odwołał się do tradycji żydowskiej. Nawiązania są co prawda powierzchowne, ale wystarczająco charakterystyczne, by skutecznie umiejscowić słuchacza w odpowiednim kontekście kulturowym. Rolę pierwszoplanową w swojej najnowszej pracy Howard powierzył skrzypcom, na których zagrał jeden z najbardziej uznanych artystów młodego pokolenia – Joshua Bell. To nazwisko może słuchaczom muzyki filmowej kojarzyć się m.in. z nagrodzoną Oscarem muzyką Johna Corigliano do Purpurowych Skrzypiec, gdzie to właśnie Bell wykonywał partie solowe. W tym kontekście należy też wspomnieć o innej pracy Howarda, a mianowicie nominowanej do Oscara The Village – tam także instrumentem przewodnim były skrzypce (grała na nich Hilary Hahn).

Ten ostatni tytuł jest szczególnie istotny przy omawianiu Defiance. Ta muzyka, razem z zeszłorocznym i bardzo interesującym The Happening, posłużyły ewidentnie jako punkty odniesienia dla najnowszego soundtracku, brzmieniowo zakorzenionego w stylu, znanym ze ścieżek do filmów Shayamalana. Nie demonizowałbym z kolei inspiracji klasyczną The Schindler’s List Johna Williamsa, gdyż tu właściwiej byłoby powiedzieć o wspólnych korzeniach obu prac.

Howard, który na brak talentu narzekać nigdy nie musiał, nie zawsze miał szczęście tworzyć charakterystyczne i mocne melodie. Tym razem tematy, które skomponował, można określić, jako co najmniej solidne. Najbardziej prominentną melodią jest ta, która pojawia się po raz pierwszy w utworze Survivors. Podczas słuchania albumu powraca kilkukrotnie i za każdym razem trudno przejść obok niej obojętnie. Szczególne wrażenie robi w takich kompozycjach, jak Your Wife czy Exodus, i choć słyszymy ją również w subtelnym brzmieniu oboju, dopiero skrzypcowe wykonania nadają tej muzyce prawdziwej mocy. Instrument ten, jak mało który, potrafi wyrazić melancholię i przejmujący ból, choć – a takie ryzyko istnieje – u niedoświadczonego kompozytora może uderzyć w banał. Tu, na szczęście, udaje się tego uniknąć.

Inna charakterystyczna melodia pojawia się w otwierającym krążek Definance Main Titles; słyszymy ją również w Make the Count, Police Station i Nothing is Impossible. Jest to stosunkowo prosty, acz zauważalny motyw, głownie dzięki zawartemu w nim ładunkowi mroku. Jest to bardzo depresyjna melodia, tym lepiej, że pojawia się stosunkowo rzadko, gdyż częstsze jej użycie mogło uczynić tą niełatwą muzykę niestrawną. Pewne ukojenie może stanowić utwór Camp Montage, który jest w zasadzie jedyną naprawdę pogodną kompozycją, jaką można na tej płycie znaleźć. Odrobinę pozytywnych emocji można również usłyszeć w finałowym The Bielski Brothers/Ikh Bin a Mame – obu stylistycznie bliżej do tej strony twórczości Howarda, którą znamy choćby z I Am Legend .

Muzykę akcji na albumie reprezentuje The Bielski Otriad i jest to jedyna tak dynamiczna kompozycja, jaką możemy tu znaleźć. Utwór zbudowany został głównie przy użyciu instrumentów smyczkowych, w końcówce wspartych przez sekcję blaszaną i kotły. Howardowi udało się, na szczęście, zachować wyważoną proporcję między atrakcyjnością utworu a powagą, wynikającą z tematu filmu.

Do wad Defiance należą z pewnością wyraźne nawiązania do The Village, m.in. w postaci niemal identycznej, co w pierwowzorze, charakterystycznie zapętlonej pracy smyczków, która buduje tło dla solisty (np. w Survivors oraz Impossible is Nothing). Najbardziej jednak nie przekonuje mnie wykorzystanie elektroniki, które choć dyskretne, wydaje mi się nie na miejscu w kontekście opowiadanej historii. O ile jest jeszcze do przełknięcia podczas zawieszonych w powietrzu i pełnych napięcia fragmentów (jak w The Bielski Otriad i Police Station), tak użycie jej jako podkładu pod solistę (np. w Your Wife) nie podoba mi się zupełnie. To, co sprawdzało się w stylistyce współczesnego thrillera (The Happening), tu najzwyczajniej razi.

Defiance jest bez wątpienia solidną ścieżką dźwiękową, która spodoba się nie tylko sympatykom twórczości Jamesa Newtona Howarda. Choć nie można jej odmówić walorów estetycznych, ani emocjonalnych, to na tle porywającej The Village, a nawet trudnego, ale poznawczo satysfakcjonującego The Happening, wypada już słabiej. Przede wszystkim dość odtwórczo. Trudno znaleźć tu coś, czego nie znałoby się z wcześniejszych dzieł artysty. Nie dyskredytuje to jednak tej muzyki i nadal – nawet pomimo pewnych zastrzeżeń – warto po nią sięgnąć, oczywiście jeśli komuś nie przeszkadza ciężki nastrój całości.

Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Defiance Main Titles - 2:27
2. Survivors - 2:11
3. Make Them Count - 2:40
4. Your Wife - 3:07
5. The Bielski Otriad - 5:17
6. Bella and Zus - 2:16
7. Exodus - 4:30
8. Camp Montage - 2:22
9. The Wedding - 1:36
10. Winter - 2:02
11. Escaping the Ghetto - 1:34
12. Police Station - 4:33
13. Tuvia Kisses Lilka - 3:17
14. Nothing is Impossible - 7:33
15. The Bielski Brothers/Ikh Bin a Mame - 4:22

Razem: 49:47



Komentarze czytelników:

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Jak już pisałem na forum - dla mnie rozczarowanie. I na dłuższą metę solówy Bella są wg mnie drażniące. Max ***/*****

Mystery:

Moja ocena:

Solidnie sporządzona muzyczna ilustracja. Parę smaczków, ale to wszystko.

Krystian:

Moja ocena:

Nie ukrywam, że bardzo lubię muzykę Howarda, i już po raz kolejny mnie nie zawiódł. Byłem nawet zdziwiony, że zaprosił do współpracy Joshue Bell. Gdy po raz pierwszy odsłuchiwałem ten score na oficjalnej stronie filmu, wydawała mi się kiepska, i wtedy również postawiłbym 3.5 gwiazdki. Jednak po kilkukrotnym odsłuchu na płycie, coraz bardziej mi się podobała, wyłapałem wszystkie tematy i motywy, które są bardzo dobre. Choć minęło trochę czasu, by mnie wciągnęła, to jednak uważam, że JNH sprostał zadaniu, napisał muzykę o bardzo specyficznym klimacie i świetnymi solówkami Bella, wg mnie porównywalnymi do partii Hilary Hahn z „The Village”, ale absolutnie nie lepszymi. Oczywiście znacznie słychać podobieństwa do „Osady” oraz innych prac Howarda, ale są to raczej szczegóły, które przynajmniej mi nie przeszkadzają na ogólny odbiór muzyki. Jak wcześniej wspomniałem, za pierwszym razem wydaje się banalna, nudna, a nawet ciężka, ale po wgłębieniu się w nią, można odnaleźć jej prawdziwy, emocjonalny wyraz, który z pewnością przeważa w tej partyturze. Ja uważam, że najnowsza kompozycja Howarda po części dorównała najlepszym jego pracom, jednak nadal znajduje się bardziej w tyle. Filmu jeszcze nie miałem okazji oglądać, ale na podstawie muzyki zawartej na płycie stwierdzam, że Howard wykonał doskonałą robotę i zasługuje na 4.5 gwiazdki. (Nominacja do Złotego Globu również w pełni zasłużona)

Mefisto:

Moja ocena:

Zgadzam się z recenzją absolutnie - co prawda znam tylko wydanie promocyjne, ale nie sądzę, żeby jakoś wielce różniło się od oficjalnego. 3,5 to dobra ocena dla tej ścieżki.

Koper:

Moja ocena:

Tak, solidna ścieżka i nic ponadto. Mogło być lepiej. Aha. Dyrygent to chyba się nazywa INGMAN, co?


  Do tej recenzji są jeszcze 3 komentarze -> Pokaż wszystkie