Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Noc w muzeum 2: Ucieczka z wystawy (Night At the Museum: Battle of the Smithsonian)

27 Czerwiec 2009, 23:58 
Kompozytor: Alan Silvestri

Dyrygent: Alan Silvestri
Orkiestracje: John Ashton Thomas, David Metzger, Abraham Libbos
Wykonanie: The Hollywood Studio Symphony

Rok wydania: 2009
Wydawca: Varese Sarabande

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Noc w muzeum 2: Ucieczka z wystawy (Night At the Museum: Battle of the Smithsonian)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

Tę recenzję chciałbym zadedykować mojej Ukochanej Małżonce – Agnieszce,
w dniu Naszego Ślubu.


Kosztująca 120 mln dolarów komedia przygodowa Noc w Muzeum zwróciła się wielokrotnie. Na całym świecie film zarobił aż 575 mln dolarów, w tym 251 mln w samych Stanach. Trudno więc się dziwić, że reżyser Shawn Levy i producenci postanowili sobie dorobić i trzy lata później nakręcili *sequel. Wydali na niego 150 mln dolarów. I teraz czekają na zwrot gotówki. Premiera filmu została ustalona na 22 maja. Po 2 tygodniach do kasy wpłynęło już 215 milionów. Tym razem, strażnik muzealny Larry Daley (Ben Stiller) ze swoja ekipą z „jedynki” trafia do największego muzeum świata – Smithsonian Institution: to gigantyczny kompleks z 1846 roku z aż 136 milionami (!) eksponatów. Producenci wprowadzili do kontynuacji szereg nowych postaci historycznych: Amelia Earhart (pierwsza kobieta, która w 1932 roku samotnie przeleciała nad Atlantykiem), Al Capone: jeden z najsłynniejszych gangsterów w historii USA (lata 20-te); więzień Alcatraz przez niemal 10 lat, gen. George Custer: wojował z Indianami w XIX wieku; poległ pod Little Big Horn w 1876 roku, Iwan IV Groźny: car Rosji w XVI wieku, znany ze swojego okrucieństwa (m.in. jego gwardia przyboczna „Oprycznina” zamordowała 100 tys. osób, a car własnoręcznie uśmiercił swojego syna Iwana), Napoleon I Bonaparte: cesarz Francuzów w latach 1804-1815: genialny strateg, wojował z niemal całą ówczesną Europą; jego imperium rozciągało się w szczytowym okresie od Hiszpanii aż po Rosję i Abraham Lincoln: jeden z najsłynniejszych prezydentów w historii USA, kierował Unią w czasie Wojny Secesyjnej, został zamordowany w 1865 roku w teatrze przez zwolennika Konfederacji John Bootha.

Tyle o filmie i historii. Muzykę do pierwszej części skomponował Alan Silvestri. Do pomocy miał 101-osobową orkiestrę i 17-osobowy chór. Kręcąc sequel reżyser sięgnął po sprawdzonego już twórcę ilustracji do filmów akcji i przygodowych komedii. Po ubogim roku 2007 (Beowulf), Alan Silvestri miał roczną przerwę w pisaniu muzyki do filmów; można więc było przypuszczać, że weny mu nie zabraknie. Na potrzeby Nocy w Muzeum 2 kompozytor dostał pod rozkazy niemal identyczny arsenał: 103 muzyków sesyjnych i 18 chórzystów. Ale tym razem nikt Alana nie popędzał (pośpiech w 2006 roku miał niewątpliwy wpływ na jakość partytury). Poza tym, zrezygnował on z projektu Hannah Montana: The Movie, aby mieć więcej czasu na muzealną przygodę. To od razu można było wyczuć. Więcej czasu na przemyślenie całości konstrukcji, a poza tym… nowe instrukcje od reżysera. Shawn Levy postanowił odejść od dominującej w „jedynce” komediowej i familijnej konwencji muzyki, kładąc nacisk w „dwójce” na akcję i przygodę. I to też dało się usłyszeć na płycie wydanej 19 maja nakładem Varese Sarabande Records. Sesja nagraniowa odbyła się w kwietniu z udziałem The Hollywood Studio Symphony.

Alan Silvestri doskonale czuje się w sequelach, potrafiąc idealnie oddać klimat poprzednich części filmu, dodając i wzbogacając całość nowym materiałem tematycznym. Takimi przykładami niech będą choćby: trylogia Powrót do przyszłości lub dwie części Predatora. Teraz do tematyki Nocy w Muzeum zostały dodane nowe muzyczne wizytówki, nowych postaci historycznych. Pewną niespodzianką dla mnie stał się sam moment odpalenia soundtracku, gdzie dane było usłyszeć, w kosmetycznie tylko ulepszonej odmianie, prezentację tematu głównego z „jedynki”. Tak jakby sequel rozpoczynał się identycznym ujęciem jak wersja z 2006 roku, prezentując w podobnym układzie wnętrze innego muzeum – Night At the Museum: Battle of the Smithsonian. Konstrukcja tematu została dokładnie opisana w recenzji części pierwszej. A więc mamy tu inspiracje kompozytora takimi pracami jak Ekspres Polarny (klimat magii), Powrót Mumii (rozbudowana instrumentalna) i Van Helsing (chór). Podobnie jak trzy lata wcześniej, temat ten nie został użyty w charakterze dominującym; pojawiał się tylko w określonych momentach filmu; w sumie nawet rzadziej niż w „jedynce”.

Temat głównego bohatera (Larry`ego Daley`a) obecnie został ograniczony do minimum – na zasadzie zakomunikowania, że był i jest: Daley Devices. Tym razem kompozytor częściej podkreślał zabawne perypetie muzealnego strażnika odpowiednią porcją muzyki w stylu „mickey – mouse” z elementami jazzowymi. Od razu trzeba podkreślić, że również ona została sprowadzona do roli kreatora atmosfery i biernego ilustratora. Takie komediowe popisy jak Polowanie na mysz lub Stuart Malutki już się nie powtórzyły; przynajmniej nie w takiej skali – dobrym przykładem niech będzie I Ride the Squirrel. Podobnie został potraktowana miłosna liryka, „suspense” i magia historii „ożywionej”, gdzie często konstrukcja opierała się na stylistyce Powrotu Mumii. Najlepszym wzorem takiego nawiązania do muzycznej przeszłości był This Night Is Their Last oraz w dalszej części I Have Come Back To Life i I Smell Adventure. W tym przypadku miało się nieodparte wrażenie, że w muzyce do kontynuacji „nic się nie zmieniło”; zwłaszcza, gdy się posłuchało tematu heroicznego lub lirycznego w The Battle i Victory Is Ours – to niemal wierne kopie sprzed trzech lat. Komu się spodobał „suspense” w stylu Tomb Raider 2 miał okazję do niego wrócić w Got the Combination. Podobne melodie, brzmienie i atmosfera. Ale trudno oczekiwać w sequelu całkowitego oderwania od pierwowzoru, choć niektóre przypomnienia były zbyt dosłowne.

Nowa tematyka dla Dzikiego Zachodu została zaprezentowana w To Washington, w postaci optymistycznego marszu, w którym Silvestri nieco się inspirował twórczością Elmera Bernsteina. Oktawiusz stojący na czele rzymskich legionów dostał swój odrębny temat triumfalny w Octavius Attacks. Dla Amelii Earhart kompozytor także stworzył prosty, funkcjonalny i utrzymany w konwencji heroiczno – komediowej temat w Entering The Air & Space Museum. Silvestri tworząc owe ilustracje historyczne poszedł w ustalonym przez siebie kierunku – całość poddana została obróbce nastawionej na rytmikę, marsz, triumfalizm, ale bez ciężkiego ładunku emocjonalnego, z charakterystyczną orkiestracją: trochę rytmicznych smyczków, prosta melodia na instrumenty dęte i nieodzowna, regularna perkusja z podkreślającym tempo werblem. Na albumie nie zabrakło także nowego tematu familijnego w stylu „mickey mousing”: Divide the House, w którym obok tradycyjnych środków wyrazu, kompozytor posłużył się jako instrumentem prowadzącym – fortepianem. Na potrzeby finału Silvestri skomponował dwa tematy liryczne; subtelną, uroczą wręcz melodię na fortepian, *smyczki i instrumenty dęte drewniane (Goodbye); inspirującą się nieco Dżunglą i innymi romantycznymi komediami, których w jego filmografii nie brakuje. W podobnej konwencji, choć nieco bardziej dramatycznej utrzymany był Museum Open Late, w którym można był odnaleźć źródła Kontaktu lub Cast Away. Trochę szkoda, że tak przygodową partyturę, kompozytor zakończył tak spokojnymi i lirycznymi tematami, a nie wybuchową fanfarą. Zresztą, ostatnie frazy ilustracji to magiczny powrót do atmosfery z części pierwszej.

Pokładałem duże nadzieje w muzyce akcji, której brak w „jedynce” była dla mnie sporym niedociągnięciem. Tym razem, reżyser i kompozytor podjęli słuszną decyzję – „więcej akcji”. Spełnione zostało także moje subiektywne marzenie – „więcej militariów i werbla”. Zaczęło się sporą nowością w muzyce akcji kompozytora - Getting Past Security, gdzie Alan posłużył się rytmicznym i popowo brzmiącym podkładem perkusyjnym, na który został nałożony prosty, ale efektywny i dynamiczny temat smyczkowy. Całość przypominała stylistykę Trevora Rabina, a nawet często stosowany zabieg w *„action score” przez Briana Tylera. Sam Alan posłużył się ostatnio taką stylistyką w Tomb Raider 2 i Beowulf. Jeszcze mocniejszym uderzeniem z obecnością gitary elektrycznej popisał się kompozytor w On Your Toes, którego brzmienie przypominało nieco Joela Goldsmitha do Kull Zwycięzca z 1997 roku. Od 2004 roku chyba każda partytura akcji nosiła w sobie zalążek Van Helsinga, elementy te były odtąd wykorzystywane w różnych konfiguracjach, np. połączenie mocarnej perkusji i męskiego chóru w Finding Jed and the Others lub temat podróżny – amerykański w The Tablet, w którym spotkały się jakby dwa żywioły – Powrót Mumii i Tomb Raider 2. Kolejną kluczową „kopalnią” stylistyki akcji, którą odświeżył Silvestri był Długi pocałunek na dobranoc z 1996 roku. Nie ma co ukrywać, że ten schemat sprawdzał się za każdym razem: prosty, rytmiczny, potężny w rozmachu motyw smyczkowy, nakładający się na całość temat prowadzący na sekcję dętą, której towarzyszył wybijający tempo wojskowy werbel – The Adventure Continues lub Octavius Attacks. Także Powrót Mumii miała swoje chwile – mroczny marsz z pulsującymi kotłami, solidnym werblem, „dark” chórem i prostym, ale mocarnym tematem na sekcję dętą blaszaną: He Doesn`t Have All Night lub Gate To the Underworld.

Jednym z najlepszych utworów akcji na płycie był Escape In Wright Flyer. Silvestri napisał tu jeden ze swoich najbardziej dynamicznych marszów triumfalnych w karierze: *sekcja smyczkowa i dęta blaszana dostały szanse by pokazać swoje umiejętności kreowania atmosfery bohaterstwa i przygody. Trochę czuć w tym wszsytkim „zapach” Piratów z Karaibów. Wojskowy werbel był tutaj nieodzownym elementem – trudno sobie wyobrazić konwencję tej muzyki bez tego wizytowego arsenału. W konstrukcji tej kompozytor zaprezentował także kilka innych mniejszych motywów akcji, w tym temacik powietrzny wzorowany nieco na Stuart Malutki 2 z płynącą sekcją smyczkową, motyw westernowy w stylu Powrót do przyszłości 3, a całości towarzyszyła pulsująca, prężna muzyka akcji oparta na rytmicznej, militarystycznej perkusji, niezmordowanej sekcji smyczkowej i podającej kolejne, proste melodie sekcji dętej w stylu Długiego pocałunku na dobranoc i Powrotu Mumii. Całość wieńczył miły dla ucha, choć niezobowiązujący temat liryczny oparty na fortepianie i smyczkach – ewidentne nawiązanie stylistyczne do „jedynki”.

Czas na podsumowanie. Nawiązania tematyczne do części pierwszej filmu stanowiły prawidłowy pomost między obu produkcjami, jednak trochę szkoda, że Silvestri nie „pobawił się” bardziej w tym przypadku *orkiestracjami i w efekcie tematy „stare” zabrzmiały jak żywcem przeniesione z 2006 roku – minus dla orkiestracji. Kompozytor wprowadził nową bazę tematyczną dla nowych postaci historycznych lub „starych”, jednak nadal dawał się odczuć syndrom oryginału – tematy te nie były wiodące, a jedynie podkreślały w danym momencie obecność jednego z bohaterów; po czym Alan najczęściej już do niego nie wracał. Pochwalić trzeba zmianę konwencji – mniej familiady i „mickey – mousingu”, a więcej akcji, dużo więcej. Zresztą „action score” był dużo bardziej rozbudowany i przemyślany niż w pierwowzorze. Jeśli chodzi o orkiestrację „action score”, to stanowiła niemal wiernie nawiązanie do stylistyki kompozytora z minionych lat, choć żadnym nowatorstwem i bogactwem instrumentalnym raczej się pochwalić nie mogła. Za tę część odpowiedzialna była ekipa: John Ashton Thomas (pracujący przy Nocy w Muzeum i Beowulfie, Dawid Metzger (pracujący w fachu od 12 lat; choć po raz pierwszy z Alanem) oraz debiutant na tym polu Abraham Libbos. Niespełna 20-osobowy chór pełnił raczej rolę tła w „jedynce”; w sequelu kompozytor wiedział już jak go użyć i można to było usłyszeć. Oczywiście, partytura ta stanowiła źródło inspiracji kompozytora wcześniejszymi ilustracjami, jednak słuchacz nie wrażliwy na tego typu podobieństwa będzie mógł czerpać radość z tej lekkiej i przygodowej partytury. Ogólnie, Silvestri napisał lepszą muzycznie kontynuację, choć bez szczególnych rewelacji.






Małżeństwo jest mostem, który trzeba codziennie na nowo budować - najlepiej z obydwóch stron.

I każdego dnia spotykać się pośrodku tego mostu.

Miłość mojej Żony Agnieszki jest najlepszym fundamentem trwałości Naszego mostu.


Recenzję napisał(a): Szymon Jagodziński   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1.Night At the Museum: Battle of the Smithsonian - 2:38
2.Daley Devices - 0:36
3.This Night Is Their Last - 4:35
4.To Washington - 0:37
5.Getting Past Security -1:49
6.Finding Jed and the Others - 3:16
7.I Have Come Back To Life - 1:04
8.The Tablet - 3:25
9.I Smell Adventure - 4:31
10.He Doesn`t Have All Night - 1:46
11.The Adventure Continues – 3:25
12.Octavius Attacks - 1:22
13.Entering The Air & Space Museum - 1:32
14.Escape In Wright Flyer - 3:29
15.Got the Combination - 2:19
16.Gate To The Underworld - 1:02
17.I Ride the Squirrel - 1:25
18.On Your Toes - 1:54
19.The Battle - 1:44
20.Divide The House - 1:28
21.Victory Is Ours - 1:19
22.Goodbye - 2:43
23.Museum Open Late - 2:02

Razem:50:04



Komentarze czytelników:

Mystery:

Moja ocena:

To jest właśnie coś, co ja nazywam recenzją, świetny tekst. Muzyka rzeczywiście lepsza od poprzedniej odsłony, acz jak zostało to zauważone, nic nadzwyczajnego Silvestri tu nie pokazał, choć muzyka dość dobrze spisuje się w obrazie, który w moim odczuciu był bardzo udanym kinem familijnym. Mi również do gustu przypadł „Escape In Wright Flyer”, jeden z lepszych kawałków roku i pozostaje tylko szkoda, że Alan pisząc tak świetny temat, nie uczynił go tematem głównym ścieżki i pojawia się on na płycie i w filmie tylko raz. Podobna sytuacja do Hornera i "Jared and Mulgarath Fight for the Chronicles" z Kronik Spiderwicka. Tak więc muzyka lekka i przyjemna, z paroma świetnymi utworami, ale nic ponadto. Byłbym zapomniał. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :)

J.J.:

Moja ocena:
bez oceny

Recenzja przednia! Muzyka w filmie spisuje się należycie. Młodym Małżonkom - wszystkiego NAJ...

Neimoidian:

Moja ocena:

Gratulacje Szymonie i wszystkiego dobrego!!! :D Co do recenzji, to wyszła Tobie iście imponująca szczegółowością analiza! Muzyka już jednak nie imponuje. Z jednego z czołowych kompozytorów Hollywood Silvestri przekształcił się - wg mnie - w średniej klasy wyrobnika, pokroju np. Briana Tylera. Zachowuje pewne minimum warsztatowe, którego brakuje wielu "klonom Zimmera", ale jego muzyka nie wybija się poza efektywny podkład, do tego przeżarta jest temptrackami, czego kompozytor nawet nie stara się ukryć. Od czasu świetnego "Van Helsinga" nie słyszałem nic jego autorstwa, co by zachęciło mnie do ponownego słuchania. "Noc w muzeum 2" wpisuje się w tę kategorię - album jest przeładowany i częściej nudzi niż bawi.

Adam Krysiński:

Moja ocena:

Tak jak Krzysiek, też uważam, że Silvestri się skończył na Helsingu. Szkoda.

Wojtek:

Moja ocena:
bez oceny

Cóż to za kuriozum! Dedykować żonie recenzję...litości!


  Do tej recenzji jest jeszcze 1 komentarz -> Pokaż wszystkie