Soundtracks.pl - Muzyka Filmowa

Szukaj w:  Jak szukać?  
 








Aby otrzymywać świeże informacje o muzyce filmowej, podaj swój adres e-mail:



Zapisz

Odlot (Up)

23 Październik 2009, 17:02 
Kompozytor: Michael Giacchino

Orkiestracje: Tim Simonec, Peter Boyer, Jack J. Hayes, Larry Kenton, Michael Giacchino

Dyrygent: Tim Simonec

Rok wydania: 2009/2011
Wydawca: Walt Disney Records/Intrada

Muzyka na płycie:
Muzyka w filmie:
Odlot (Up)

Odtwarzaj / Zatrzymaj

 Kup tę płytę w:

iTunes za 9.99
Ta muzyka otrzymała nagrodę Oscara
Od wielu lat w wysokobudżetowym amerykańskim kinie animowanym trwa rywalizacja dwóch wielkich studiów, DreamWorks i Disney`a, gdzie forpocztą tego ostatniego jest Pixar. Dla mnie prywatnie niekwestionowanym zwycięzcą tego pojedynku jest ekipa Pixara, których filmy cechuje nie tylko wysoki poziom realizacji, ale przede wszystkim pomysłowość, inteligencja i wdzięk, których u konkurencji próżno szukać (z wyjątkami). Zeszły rok przyniósł historię sympatycznego Wall-E`go – robota-śmieciarza, który marzył o wielkiej miłości. Film porwał widzów na całym świecie i zdobył zasłużonego Oscara. W tym roku studio pokazało, że nie spoczęło na laurach i zafundowało prawdziwy, nomen omen, odlot. Opowieść o poszukującym przygód staruszku stanowi milowy krok w historii mainstreamowej animacji, choć bynajmniej nie ze względu na walory wizualne. Twórcy w pozbawiony zadęcia i pełen ciepła i humoru sposób opowiedzieli o starości, przemijaniu, samotności, łamiąc przy okazji obecne w wielu filmach dla dzieci tabu. Choć Odlot, który w drugiej połowie ulega konwencji normalnego filmu przygodowego, nie jest arcydziełem, jest obrazem wyjątkowo udanym, którego pierwsze pół godziny jest autentycznie wybitne.

Od strony muzycznej film prezentuje się bez zarzutu. Ścieżka dźwiękowa wyszła spod ręki Michaela Giacchino, który właśnie w kinie animowanym święci największe triumfy, przynajmniej jeśli chodzi o srebrny ekran. Zarówno Iniemamocnych i Ratatuja cechowały bogactwo melodii, żywiołowość i fantazja, a także spójna muzyczna konwencja. Tak jest również tym razem. Szukając odpowiedniego brzmienia Giacchino ponownie sięgnął do przeszłości. Jak sam przyznaje, zależało mu na tym, by muzycznie opisać bohatera poprzez to, czego ten mógł słuchać w czasach swojej młodości. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że muzyka w Odlocie jest staroświecka. Jest to typowa współczesna praca, choć korzystająca z charakterystycznych dla epok minionych aranżacji i orkiestracji.

Filarami ścieżki są dwa główne tematy. Pierwszy słyszymy w Up with Titles – jest to motyw towarzyszący Charlesowi Muntzowi, podróżnikowi i łowcy przygód, będącemu młodzieńczym idolem głównego bohatera, czyli Carla Fredricksena. Wesoły i brzmiący jak ze starego nagrania w dalszej części filmu, w miarę jak poznajemy ciemną stronę postaci, staje się niepokojący i mroczny (The Explorer Motel, Giving Muntz the Bird). Drugi, ważniejszy temat jest bezpośrednio związany z postacią Ellie, żony Carla, oraz jego uczuciem do niej. Pojawia się już w drugim utworze, jednak rozwija skrzydła dopiero w Married Life. Scena ta, będąca retrospekcją związku Carla i Ellie, to prawdziwa perełka, również od strony muzycznej. Charakterystyczna melodia zaprezentowana zostaje w różnorodnych wariantach – początkowo na trąbce (z obowiązkowym tłumikiem), potem na skrzypcach, później jeszcze m.in. na oboju i fortepianie. W tych kilku ujęciach i przy pomocy muzyki poznajemy i „przeżywamy” całe życie Carla i Ellie. Mistrzostwo świata!

Carl Goes Up to natomiast kompozycja, przy której rozpoczyna on swoją niesamowitą wyprawę. Za pomocą instrumentów dętych drewnianych, smyczków oraz dźwięczących idiofonów Giacchino kreuje atmosferę ekscytacji, podczas gdy setki wypełnionych helem kolorowych baloników podrywają domek Fredricksena w powietrze. Jak na kino przygodowe przystało, nie brakuje w tym filmie akcji. Towarzyszącej jej muzyce bliżej jednak do tego, co słuchacze znają z nowszych prac Michaela Giacchino. Są to utwory stosunkowo głośne (to raczej wina techników a nie kompozytora) i mało melodyjne, oparte na krótkich, repetowanych frazach. W przypadku Odlotu muzyka akcji wypada jednak lepiej niż w Star Treku czy Land of the Lost, choć nadal daleko jej do finezji Ratatuja czy różnorodności Speeda Racera. Spośród tego rodzaju utworów najmniej porywają 52 Chachki Pickup i Escape from Muntz Mountain – w nich szczególnie wyraźne są wspomniane wyżej problemy (jest to jednak cały czas solidny materiał). Dużo pozytywniej wypadają pełne polotu Memories Can Weigh You Down, The Small Mailman Returns i Seizing the Spirit of Adventure. Jest to muzyka hollywoodzka w dobrym znaczeniu tego słowa – napisana z rozmachem i bogata w melodie. Czegoś takiego brakuje w pozostałej tegorocznej twórczości Amerykanina. Gdyby jeszcze zachowano umiar przy konsolecie, to byłoby w ogóle wspaniale.

Po raz kolejny Disney nie zawiódł. Filmy tej wytwórni od zawsze charakteryzowała dobra ścieżka dźwiękowa, nie inaczej jest tym razem. Odlot to soundtrack pełen uroku i słychać, że kompozytor włożył w niego dużo serca. I choć nie robi takiego wrażenia jak ten z Ratatuja czy Iniemamocnych, to nadal sprawdza się jako naprawdę dobra pozycja do autonomicznego słuchania. Na przestrzeni dwudziestu kilku utworów oferuje przygodę, akcję, humor (zabawne Walkin` the House i Kevin Beak`n) i solidną dawkę wzruszeń. Wisienką na torcie jest tradycyjna suita końcowa (Up with End Credits). Trzy ostatnie utwory to klipy z efektami dźwiękowymi z filmu, czyli w sumie nic godnego uwagi. Na szczęście pozostałe są jej jak najbardziej warte, tym większa szkoda (dla kolekcjonerów płyt), że album wydano wyłącznie w wersji do ściągnięcia z Internetu. Takie czasy...

EDIT: W 2011 roku Intrada wypuściła na rynek powyższy soundtrack w limitowanej wersji płytowej. Poniżej prezentujemy okładkę nowego wydania. Zawartość, jeśli chodzi o wybór utworów i czas trwania całości, pozostała bez zmian.


Recenzję napisał(a): Krzysztof Ruszkowski   (Inne recenzje autora)




Zobacz także:
Wczytywanie ...


Lista utworów:

1. Up With Titles - 0:53
2. We’re In The Club Now - 0:43
3. Married Life - 4:10
4. Carl Goes Up - 3:33
5. 52 Chachki Pickup - 1:14
6. Paradise Found - 1:03
7. Walkin’ The House - 1:03
8. Three Dog Dash - 0:51
9. Kevin Beak’n - 1:14
10. Canine Conundrum - 2:03
11. The Nickel Tour - 0:52
12. The Explorer Motel - 1:26
13. Escape From Muntz Mountain - 2:43
14. Giving Muntz The Bird - 1:57
15. Stuff We Did - 2:13
16. Memories Can Weigh You Down - 1:22
17. The Small Mailman Returns - 3:11
18. He’s Got The Bird - 0:29
19. Seizing The Spirit Of Adventure - 5:19
20. It’s Just A House - 1:59
21. The Ellie Badge - 1:30
22. Up With End Credits - 7:38
23. The Spirit Of Adventure - 2:30
24. Carl’s Maiden Voyage - 0:52
25. Muntz’s Dark Reverie - 0:52
26. Meet Kevin In The Jungle - 1:32

Razem: 53:22



Komentarze czytelników:

Mystery:

Moja ocena:

Świetna recenzja, z którą oczywiście, wraz z zaproponowanymi ocenami, się zgadzam. Muzyka na pewno dużo zyskuje po seansie i jeśli chodzi o muzykę w obrazie, to jest to chyba najlepsza muzyczna ilustracja stworzona na potrzeby komputerowej animacji. Piękne tematy, zniewalająca liryka, świetna akcja, mistrzowskie wykonanie i brzmienie oraz nieprzeceniona rola w obrazie, czy też emocje jakie wywołuje, czynią ten soundtrack wyjątkową pozycją w tym roku. Póki co, mój faworyt do Oscarowej nominacji, podobnie zresztą jak sam film.

Wawrzyniec:

Moja ocena:

Mnie też nie pozostaje nic innego jak tylko zgodzić się z recenzentem. Naprawdę przyjemny i ciekawy score do świetnego filmu. I choć to zabrzmi dziwnie to mnie się ten soundtrack najbardziej z dotychczasowych prac Giacchino na rzecz animacji podoba.
Szkoda tylko, że muzyka ta nie doczekała się normalnego wydania:(

Mefisto:

Moja ocena:

Tak, bardzo fajny score, w sam raz na mocne 4. Po filmie muzyka rzeczywiście nieco zyskuje. A recka jak zwykle dobra i rzeczowa.

krzysiek:

Moja ocena:
bez oceny

jako pierwszy pogratuluję wygrania GOLDEN GLOBE 2010 BEST ORIGINAL SCORE !!!!